Większość nauczycieli niechętnie rozmawia z uczniami o śmierci – często nie czują się wystarczająco kompetentni lub najzwyczajniej w świecie ogarnia ich lęk. Naukowcy dowodzą, że rozmowy na temat umierania oswajają ludzi z tym tematem i zmniejszają lęk przed śmiercią. Ich zdaniem powinno się dążyć do tego, by jak najwięcej wiedzieć o śmierci, bo naturalne jest, że spotka ona każdego, z reguły w nieoczekiwanym momencie. Artykuł ten koncentruje się na sposobach pracy z uczniami w sytuacji żałoby (np. śmierć ucznia, nauczyciela, kogoś bliskiego). Zawarte informacje można również wykorzystać na warsztatach profilaktycznych i modyfikować je odpowiednio dla wybranej grupy. To, co opisałam poniżej, wykorzystałam w tym roku szkolnym w swoim miejscu pracy. Nasz uczeń zginął w tragicznym wypadku, przez co opieką psychologiczną należało objąć całą klasę (9-latki). Poniższe techniki (przeważa dyskusja) nie zawiodły, dzieci otrzymały wsparcie emocjonalne i rozpoczęły proces żałoby po pożegnaniu się z kolegą. Warsztaty z dziećmi na temat śmierci, jak i w sytuacji, gdy odszedł ktoś ze społeczności szkolnej, mają luźną strukturę, bo nigdy nie da się przewidzieć reakcji uczestników zajęć. Jak rozplanować pracę? Przygotowując się do pracy z osobą w żałobie, warto przemyśleć i zaplanować działania. Pierwszym z nich jest informowanie. Należy przekazać dzieciom rzeczową informację odnośnie zdarzenia (by zapobiec plotkom i pomówieniom), uwzględniając ich możliwości komunikacyjne i poznawcze. Tylko szczera odpowiedź na pytania, stawiane często wielokrotnie, pomaga w oswojeniu tego doświadczenia oraz jego przeżyciu. Jeśli umiera uczeń ze szkoły, należy najpierw przekazać informację o śmierci rodzicom uczniów, którzy chodzili razem z dzieckiem do klasy, by nie dowiedzieli się o tym przypadkiem, wchodząc do szkoły. Kolejno, po przekazaniu uczniom informacji, należy zadbać o ich emocje i zapytać, jak czują się z tą wiadomością (nie naciskamy, by wypowiadały się wszystkie dzieci – tylko chętni – i uważnie obserwujemy reakcje emocjonalne poszczególnych uczestników zajęć). Po tym zadaniu warto jest podyskutować o życiu. Wskazać, że jest ono radością i wielkim darem, dlatego ludzie go chronią, np. rodzice dbają o zdrowie swoich dzieci. Można skłonić uczniów do rozważań nad tym, jak przeżywają każdy swój dzień. Czy należą do osób, które cieszą się, jeśli mają pół batona, że mogą go zjeść, czy już narzekają, że tej połowy nie ma? Nauczyciel ma poddać refleksji, że najważniejsze jest to, jakim człowiekiem jest się na co dzień, jak korzysta się z życia i na czym się Wiedza jako sposób na obniżenie lęku Kolejnym ćwiczeniem, które można wykonać na tym etapie, jest burza mózgów „z czym kojarzy się uczniom śmierć”? Dzięki temu zadaniu nauczyciel zorientuje się, jaką wiedzę na ten temat posiadają uczniowie.. Dorosły wskazuje, że życie ma wymiar biologiczny i duchowy. Tu można podyskutować, w zależności od wieku, co się dzieje z duszą, gdy ciało umiera. Wnioskiem z zadania powinno być stwierdzenie, że tak naprawdę nie można jednoznacznie stwierdzić jak to jest. Szczególny nacisk należy położyć na wyjaśnienie, co to znaczy nie żyć, być martwym. Potrzebna jest tu praca na konkretnych przykładach, np. osoba martwa nie oddycha, nie rusza się, nic nie je. Warto wykonać ćwiczenie, po czym poznajemy, że człowiek żyje lub jest martwy (można przygotować dwa plakaty sylwetek ludzkich i na nich zaznaczać). Zadanie to należy podsumować słowami, że wszystko co żyje kiedyś umiera, nie tylko ludzie, ale także zwierzęta i rośliny. Ponadto każdy kogoś w swoim życiu stracił, nie musi być to koniecznie człowiek. Na tym etapie bardzo ważne jest podkreślenie, że ludzie często nie rozmawiają o śmierci, bo się jej boją, a boją się jej, bo mało o niej wiedzą. Z tego powodu w dalszej części zajęć rozważa się przyczyny umierania. Może mieć to formę burzy mózgów, pracy w grupie, w której każda wypisze na kartce przykładowe przyczyny (np. ze starości, z powodu choroby, z powodu urazu, zatrucia czy wypadku). Szerzej omawia się tę przyczynę, która zaistniała w danej sytuacji. Żeby nie wystraszyć uczniów tym tematem, należy zaznaczyć, że śmierć ze starości jest najczęstsza i naturalna. Najrzadsze są wypadki, ale nie da się ich uniknąć, po prostu się zdarzają. Lekarze w przypadku śmiertelnej choroby również nie mają możliwości wymiany organów na nowe, dlatego ciało umiera. W tym momencie bardzo ważne jest zwrócenie uwagi na „liczbą żyć człowieka”. Współcześnie dzieci zainspirowane są grami komputerowymi, w których za pomocą jednego kliknięcia myszki dają życie lub je zabierają. Bardzo często w ich myśleniu zacierają się granice między światem rzeczywistym a wirtualnym. Z tego powodu musi pojawić się stwierdzenie, że jeśli ktoś umarł, to nie da się tego zmienić. Nie można nikomu przywrócić życia, nawet jeśli bardzo się tego chce. Człowiek ma tylko JEDNO życie. Z moich obserwacji wynika, że dzieci często są zdziwione tym stwierdzeniem. Wysnuwają wtedy takie wnioski, jak np. już nigdy nie powiem w złości „zabiję się”. Rozmawiając z uczniami o śmierci, trzeba także obalać mity, np.: „można spowodować czyjąś śmierć, jeśli się z tą osobą wcześniej pokłóciło” (dzieci mogą mieć jakieś niedokończone sprawy, zwłaszcza jeśli ktoś odchodzi nagle), „śmiercią można się zarazić”, „śmierć jest karą za złe zachowanie”. Stabilizacja emocji Dorośli podejmujący się rozmów na temat śmierci z założenia mają więcej doświadczeń życiowych w tym zakresie niż dzieci czy młodzież. Ich postawa (radzenie sobie vs unikanie) i umiejętność zapanowania nad emocjami jest niezwykle ważna, gdyż to od nich młodzi ludzie uczą się, jak poradzić sobie z tym trudnym doświadczeniem po raz pierwszy. Zadaniem dorosłego jest stabilizowanie emocji dzieci, pomoc w nazwaniu tych uczuć oraz wyrażeniu ich w sposób akceptowalny, bez względu na to, jakie są. Osoba, która podejmie się pracy z dzieckiem w sytuacji śmierci musi być z jednej strony empatyczna, a z drugiej musi być w stanie zachować dystans, który jest warunkiem udzielania dalszej pomocy. Ponadto dzieci muszą usłyszeć od dorosłego, że życie toczy się dalej i jego jakość z biegiem czasu może być w dalszym ciągu dobra. Nauczyciel powinien porozmawiać z dziećmi na temat żałoby i omówić z nimi jej etapy. Wskazać im, że jest to naturalny proces, który rozpoczyna się po śmierci kogoś bliskiego. Należy zaznaczyć, że żałoba wymaga czasu i może być wyrażana na różne sposoby. Etap ten wymaga bardzo dużej wyrozumiałości ze strony dorosłego. Musi być on przygotowany na różne komentarze dzieci, np. „ja go nie żałuję, bo mi dokuczał”, „dobrze że umarł, bo przepadła nam klasówka”. Tego typu reakcje zdarzają się czasami u dzieci i są naturalną reakcją na ekstremalną sytuację. Nauczyciel musi być świadomy, że nagła śmierć kogoś ze środowiska szkolnego może spotęgować żal i skomplikować proces żałoby, a nawet doprowadzić do wystąpienia PTSD (zespołu stresu pourazowego). Współcześnie dzieci zainspirowane są grami komputerowymi, w których za pomocą jednego kliknięcia myszki dają życie lub je zabierają. Bardzo często w ich myśleniu zacierają się granice między światem rzeczywistym a wirtualnym. Z tego powodu musi pojawić się stwierdzenie, że jeśli ktoś umarł, to nie da się tego zmienić. Nie można nikomu przywrócić życia, nawet jeśli bardzo się tego chce. Etapy żałoby Zadaniem, które należy wykonać z uczniami, jest omówienie etapów żałoby. Warto wskazać, że ogarniają nas wtedy różne uczucia, analogicznie jak np. w sytuacji, gdy coś zgubimy. Na początku nie możemy uwierzyć w stratę – mamy nadzieję, że nasza zguba się znajdzie (osoba, która umarła, wróci). Kiedy uświadamiamy sobie, że powrót jest niemożliwy, zaczyna ogarniać nas złość, którą musimy wyładować. Tłumaczymy, że czasem złości po czyjejś śmierci może ulżyć rysowanie, krzyczenie, skakanie, tupanie nogami, płacz. Dorosły zachęca do rozmawiania o swoich uczuciach z innymi, ale też do wyrzucania ich na zewnątrz – bez krzywdzenia innych – to powinno przynieść ulgę. Można się modlić, przytulać, wszystkie formy są dozwolone. Następnie zaczynają się negocjacje, np. niektórzy proszą Boga, by oddał zgubioną rzecz (zmarłą osobę). Jeśli to nie pomaga, zaczyna się odczuwanie smutku i żalu, że to coś zostało np. skradzione i czemu właśnie mi się to stało? (czemu mój bliski odszedł?). Na końcu zaczynamy godzić się z zaistniałą sytuacją (nie odzyskam zgubionej rzeczy) i dochodzimy do wniosku, że „tak miało być, ale my żyjemy dalej”. Uczniowie przeżywający śmierć kogoś bliskiego doświadczają poczucia bezradności, rozumianej jako brak wpływu na zaistniałą sytuację. Zadaniem dorosłego jest mobilizowanie ich do odzyskania poczucia zaradności. Należy pokazać uczniom, że mają wpływ na sytuację w postaci pożegnania ze zmarłym. Warto zastanowić się, w jaki sposób dziecko chciałoby pożegnać się ze zmarłym. Moż... Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów Co zyskasz, kupując prenumeratę? 10 wydań magazynu "Życie Szkoły" Dostęp do wszystkich archiwalnych artykułów w wersji online Możliwość pobrania materiałów dodatkowych ...i wiele więcej! Sprawdź
Na niniejszej stronie mogłeś się dowiedzieć, czy pisownia pożegnać jest poprawna. Każda definicja i objaśnienie w serwisie JakSięPisze (wliczając w to pożegnać czy porzegnać) powstała na podstawie oficjalnego słownika języka polskiego. Dzięki temu zawsze masz pewność, że przedstawione informacje są wiarygodne i wolne od
Rok szkolny 2019/2020 z całą pewnością przejdzie do historii edukacji nie tylko w Polsce, ale również w Europie i na Świecie. Oświata musiała się zmierzyć z wyzwaniem edukacji zdalnej. Organizacja kształcenia na odległość uczniów była trudnym wyzwaniem dla całej społeczności szkolnej. Dyrektorzy sprostać musieli wyznaczonym ministerialnie ramom działania, nauczyciele i uczniowie na nowo zdefiniowali takie pojęcia jak lekcja, sprawdzian, czy też komunikacja z uczniami i rodzicami. Przed nami ostania prosta. Organizacja zakończenia roku szkolne. Zadanie proste, ale nie oczywiste, ponieważ zależne od możliwości organizacyjnych i zaplecza technicznego szkoły. Jesteśmy przecież w stanie epidemii koronawirusa. Codziennie odnotowywane są nowe przypadki zakażenia. Główny inspektorat sanitarny apeluje o przestrzeganie obostrzeń sanitarnych, przede wszystkim zakrywanie ust i nosa, zachowanie dystansu społecznego oraz dezynfekcję rąk. Jak zorganizować zakończenie roku, pożegnać absolwentów? Jak pogodzić oczekiwania rodziców, uczniów i nauczycieli. Różne rozwiązania dla różnych szkół. Niektóre placówki edukacyjne ograniczają się tylko do rozdania świadectw uczniom z zachowaniem zasad bezpieczeństwa sanitarnego oraz z możliwością odbioru świadectwa w późniejszym terminie. Inne znajdują skuteczne rozwiązania w postaci na przykład organizacji zakończenia roku na boisku szkolnym. Jeszcze inne szkoły i przedszkola wydają świadectwa przez okienko specjalnie zorganizowane dla wymagających rodziców. Rozwiązań jest wiele, ale wciąż brakuje złotego środka. Co powiedzieć? Równie trudna, co organizacja zakończenia roku, wydaje się odpowiedź na pytanie, co powiedzieć uczniom? Z tą zagwozdką borykają się nie tylko dyrektorzy, ale również nauczyciele wychowawcy klas. Na Faceebooku jest wiele pomysłów, z których w tym roku szkolnym wybijają się filmiki powstałe poprzez wykorzystanie bezpłatnych narzędzi dostępnych w sieci. Oczywiście należy nawiązać do wyjątkowości tego roku szkolnego, podziękować uczniom, nauczycielom rodzicom oraz złożyć życzenia. Stawiając na tradycyjną formę przemówienia, poniżej propozycja dla dyrektora szkoły przemówienia z okazji zakończenia roku szkolnego klas ósmych. Oczywiście jedna z wielu możliwości, która przy odrobinie własnej kreatywności śmiało może ewaluować zarówno w kierunku listu do uczniów, nauczycieli i rodziców, jak również filmiku pożegnalnego.
Kiedy chłopiec odrabiał lekcje, ona leżała obok. Czasem odprowadzała go do szkoły. Zawsze go witała, gdy z niej wracał. Pewnego dnia wprosili się koledzy, którzy koniecznie chcieli poznać Betty. W trakcie wizyty kładli się na niej, ściskali ją, dokarmiali ją kanapkami. Chłopiec z minuty na minutę czuł, jak wzrasta w nim
Czy pożegnanie z tegoroczną partią kiddos będzie "bye, chłopaki ... najlepiej. ucho. ver! " lub więcej z "później! Nie pozwól, aby drzwi uderzyły na wyjście! " Oto kilka prostych, zabawnych i niezapomnianych sposobów na zakończenie tego roku szkolnego, które są idealne do szkoły średniej lub średniej. ankietę klasy Oprócz zwykłych pytań dotyczących tego, co jednostka znaleźli najbardziej interesująca i co myślą, powinienem zrobić inaczej w przyszłym roku, zawsze lubię zadawać pytania dotyczące kultury w klasie. Czy myślą, że uczciwie traktowałem wszystkich moich uczniów? Czy miałem oczywiste ulubione? Czy były jakieś problemy z zastraszaniem, niewłaściwym zachowaniem itp., Które przegapiłem spójną podstawę? Czy czuli, że mogą zbliżyć się do mnie z pytaniami lub obawami? Wiem, że wielu moich facetów nie było zachwyconych czytaniem "Romeo i Juliet", ale czego nie wiem, jest to, że czują się przyjęte i wygodne w mojej klasie. I to jest rodzaj rzeczy, które naprawdę chcę wiedzieć. Wyślij "Em off with uśmiech Jednym z moich absolutnych ulubionych zajęć, kiedykolwiek jest jeden mój nauczyciel angielski starszy z mojej klasy. Przywiozła brązowe papierowe torby lunchowe i pozwól nam ozdobić je naszym imieniem i naklejkami i rzeczami. Potem minęła każdą z nas back of slips of paper. Każdy z nas miał na dość każdego członka naszej klasy, ale sami. Nasza praca, powiedziała, że zapisze coś miłego, pozytywnego lub niezapomnianego (w dobrej drodze!) O każdej koledzy z klasy. Anonimowo! Kiedy skończymy, umieściliśmy każdy worki do naszych worków z klasy. Później musimy przeczytać 20 lub tak ładne, zabawne, optymistyczne wiadomości z naszych kolegów z klasy. To było niesamowite. Kiedy robię to z moimi uczniami, robię trochę więcej przygotowawczego, aby upewnić się, że wszystko pójdzie płynnie. W niektórych zajęciach piszę imię każdego ucznia na pokładzie wraz z pewnymi ogólnymi ładnymi wypowiedziami dla studentów, którzy utknęli na tym, co powiedzieć kolegom z klasy, nie wiedzą dobrze. W niektórych klasach zbieram wszystkie stwierdzenia i przejrzyj je przed umieszczeniem ich w torbach. Verall, jednak jestem podekscytowany i dotknięty przez niektóre z komentarzy uczniów wychodzą na siebie. Oh! I nie zapomnij zrobić torby dla siebie! Pokochasz komentarze, które otrzymujesz. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak wdrożyć ten pomysł Sprawdź ten wcześniejszy post na blogu. Zawiera zdjęcia moich notatek od moich kolegów z kolegami z powrotem, gdy! weź selfie Poważnie jednak. Zrób to. Zbierz wszystkich razem i złap kogoś z holu, żeby zrobić zdjęcie. Dobrze się bawić. Zrób to głupie. Zaoferuj, aby wysłać go do wszystkich, czy pytają cię, czy nie. Zacząłem to zrobić kilka lat temu i nigdy tego nie żałuję. Lepiej nadal, mam ścianę fotograficzną w mojej klasie, gdzie wyświetlam wszystkie zdjęcia. Uczniowie go kochają. Wracają, aby zobaczyć ich strzał i mówić innym uczniom, aby przyszli i wyglądali. Obecni uczniowie zawsze chcą wiedzieć, czy pewnego dnia będą "na ścianie". Masz datę odtwarzania Będę teraz odważny i przyznać, że przez ostatnie kilka tygodni od maja moja cierpliwość z niektórymi moich dzieciaków jest ... trochę krótko. W rzeczywistości niektórzy z nich zaczynają zauważać i mówią takie rzeczy, "Założę się, że nie możesz się doczekać, aż się stąd wyjdziemy, huh?" Kocham ich ... ale wow może przetestować twoje nerwy, gdy pogoda się ładniej! pożegnalne wiadomości dla nauczyciela nauczyciele rozumieją, że w życiu czasami rzeczy się zmieniają, okoliczności życia zmieniają się lub czasami dopasowanie między nauczycielem a studentem po prostu nie działa już. Zdarza się. Jako nauczyciel uważam to za smutek, gdy jeden z moich uczniów liście. Szczególnie jeśli student studiuje ze mną na jakiś czas. Przyzwyczailiśmy się do zobaczenia siebie i będąc częścią każdego tygodnia. Nauczyciele inwestują w rozwój i rozwój studenta, planujemy im, i usłyszymy o tym, co dzieje się w swoim życiu każdego tygodnia. Do większości nauczycieli nie jesteś numerem, jesteś osobą, o której wiemy, troszczą się i chcesz najlepszych. WishesMessesAgesCom Pożegnalne wiadomości dla nauczycieli i profesorów: weź pomysły z tych inspirujących cytatów, aby napisać osobistą wiadomość na karcie z pozdrowieniami. Używaj słów Heartfelt w pożegnalnej mowie, aby pożegnać się w sposób, który pokazuje wdzięczność. Niezależnie od tego, czy jest to wezwanie nowej pracy lub emerytury - otrzymaj klasę razem i prysznic swojego nauczyciela z uśmiechami, uściskami, najlepszymi życzeniami i szczęściem. Słodkie posty na Facebooku, słodkie szpilki na Pinterest i Funny Tweets będą chłodnym dotykiem w pożegnalnych uroczystości dla nauczycieli i profesorów aktywnych na mediach społecznościowych. Nauczanie jest niewdzięczną pracą, która obejmuje tolerowanie niegrzeczne i lekceważące zachowanie przez cały czas. To twoja szansa na pokazanie, że mimo wszystkiego nie masz nic innego jak szacunek i podziw dla kogoś, kto stał przez ciebie wszystko.
które nadają się do wykonania w krótkim czasie, aby dziecko widziało efekt, następnie można przejść do zadań coraz bardziej pracochłonnych i czasochłonnych. W pracy z uczniami należy również odpowiednio dobierać strategie uczenia. Uczniowie o silnym typie układu nerwowego lepiej uczą się zgodnie ze strategią eksponującą
Kawafis to poeta piszący o klęsce, by nasze własne klęski nas nie złamały. W jego poezji żyje się pomimo nieodwracalnych strat, a bólu się nie wypiera. Ból się znosi. W najbliższych tygodniach co poniedziałek będziemy publikować kolejne odcinki cyklu Damiana Jankowskiego „Chodzi za mną wiersz”. Dziś pierwszy tekst: o utworze „Bóg opuszcza Antoniusza” Konstandinosa Kawafisa Jest 1 sierpnia 30 roku przed Chrystusem. Do uszu Marka Antoniusza dochodzi fałszywa wieść o śmierci Kleopatry, kobiety, z którą przeżył ostatnią dekadę swego życia, królowej Egiptu, z którą razem rządzili wschodnią częścią rzymskiego imperium. Już wcześniej zdradziły go flota i kawaleria, zaś piechota została rozbita przez wrogów. Przegrany sięga po sztylet, wbija go sobie w brzuch. W roku 1911 ostatnie godziny rzymskiego wodza czyni tematem jednego ze swoich wierszy Konstandinos Kawafis, najwybitniejszy poeta grecki XX wieku. „Bóg opuszcza Antoniusza”, moim zdaniem najwspanialszy z jego utworów, skupia jak w soczewce nurtujące aleksandryjskiego twórcę obsesje i motywy. Całość składa się raptem z dziewiętnastu wersów. Kawafis wykorzystuje opowieść Plutarcha o tym, jak kilka godzin przed śmiercią Antoniuszowi przywidział się roztańczony korowód dionizyjski. Miało to zwiastować jego zmierzch, zmierzch człowieka, którego lud nazywał „Nowym Dionizosem”. U poety dawny triumfator widzi oto przed sobą „niewidzialny pochód”, „z cudowną muzyką, z gwarem głosów”[1]. Wizja ta ma charakter elegijny, jest pożegnaniem wodza ze wszystkim, co traci. Przez lata – wiemy z podręczników do historii – zdobywał kolejne terytoria, zawierał sojusze, pokonywał wrogów za pomocą sprawnie prowadzonej polityki i na polach bitew. Teraz nadchodzi koniec. Przeciwnik jest tuż, tuż. Puka do bram miasta, które miało być dla Antoniusza domem, ostatnią przystanią. Co mu pozostaje? Kawafis radzi: „losu, co w końcu zawiódł cię, trudów, / co poszły na marne, planów, które wszystkie / okazały się pomyłką, nie opłakuj bez sensu”. Trzeba pożegnać „odchodzącą Aleksandrię”, nie oszukując się przy tym, że „to był tylko sen”, bo takie zachowanie – zdaniem aleksandryjczyka – jest poniżające. Lepiej podejść „spokojnym krokiem do okna”, by „ze wzruszeniem, ale nie z błaganiem, nie ze skargami tchórzów”, słuchać „wspaniałości ostatniej”. Jest w tej radzie oczywiście nawiązanie do rzymskiej dumy, do przekonania obywateli imperium – a Antoniusz był przecież jednym ze współtwórców jego potęgi! – o wyższości nad innymi, nawet nad zwycięzcami. Poeta kilka lat wcześniej stworzył utwór, w którym ten sam bohater słucha lamentujących nad nim kobiet. W reakcji „jego krew italska / ścięła się nagłym obrzydzeniem”. „I powiedział: Niech nad nim nie płaczą. / Bo to się na nic nie zda. / Niechże go raczej wysławiają w hymnach, / że był wspaniałym władcą, / że posiadał takie a takie bogactwa. / A jeśli teraz upadł, to nie upadł marnie, / lecz jak Rzymianin przez Rzymianina pobity”. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu, że Kawafisowi, przynajmniej w tym późniejszym wierszu, chodzi o coś więcej. Że i owszem, „Bóg opuszcza Antoniusza” odnosi się do konkretnego zdarzenia w historii, ale też mówi daleko więcej. Czym jest tu Aleksandria? Symbolem wielkości wybitnego dowódcy, dowodem jego geniuszu? A może ukochanym miastem samego poety, w którym ten spędził prawie całe życie i po którego uliczkach beznadziejnie krążył, dostrzegając jedynie znikome przebłyski dawnej helleńskiej świetności i roztrząsając własną melancholię? Niemal dziewięćdziesiąt lat później parafrazy utworu dokona Leonard Cohen. W jego wersji Aleksandrię zastąpi Aleksandra, która „wsparta na ramieniu” boga miłości opuszcza kochanka. Zamiast tłumaczyć sobie, że wszystko mu się zdawało, kanadyjski pieśniarz nuci: „Od dawna gotów, że ten dzień nastanie, / Do okna podejdź, kilka dźwięków złów – / Świetną muzykę, śmiech Aleksandry, / I świeże brzmienie dawno danych słów”[2]. Byłeś, człowieku, „dziś wieczór raz jej godzien”, pamiętaj o tym. Pamięć to zresztą podstawowa obrona bohaterów Kawafisa. Zbroja przed beznadzieją. Poeta wydobywa ich z mroku historii (lub z własnej wyobraźni) i portretuje w momencie, gdy zawodzą wszelkie nadzieje, kiedy pozostaje bycie „pięknym w smutku” i powracanie myślą do dni, które bezpowrotnie minęły. Adam Zagajewski nazywał aleksandryjskiego twórcę „poetą porażki”. Dodałbym do tego pewne zastrzeżenie. Porażka – zwłaszcza w ostatnich dekadach – nabiera specyficznego zabarwienia: zgodnie na przykład z nomenklaturą sportową staje się wartościową nauczką, etapem na drodze do sukcesu, wręcz trampoliną do zwycięstwa. Kawafis byłby raczej poetą klęski, piewcą utraconego, pesymistą piękna. W jego poezji żyje się pomimo nieodwracalnych strat, a bólu się nie wypiera. Ból się znosi, egzystuje wraz z nim. A może jeszcze inaczej. W autorze „Czekając na barbarzyńców” jest żal, ale nie ma marazmu, raczej działanie, swoista praca pamięci, pozbawiona spektakularności i świadków. To „poeta klęski”, w takim samym stopniu, w jakim św. Paweł byłby „teologiem śmierci”. Ten drugi pisał, że trwa w nim śmierć, po to, by w innych rodziło się życie. Kawafis mógłby zanotować: niosę w sobie klęskę, naświetlam ją, by wasze własne klęski was nie przygniotły. Nie, Aleksandria z wiersza greckiego mistrza nie jest realnym miastem, nie ma jej na mapach świata. To marzenia, które z biegiem lat przegrywają z rzeczywistością. Odchodzi, bo Bóg, szczęście czy pomyślny los nie mogą nam towarzyszyć wiecznie. Odkrywamy wtedy, że nie zawsze jest niedziela, że nie wszystkie trudności zdołamy pokonać, że miłość naszego życia może niekoniecznie zniknie jak cohenowska kochanka, ale i tak nie pokona śmierci; wreszcie, że są burze, których przetrwać po prostu się nie da. Dostojna Aleksandria okazuje się siostrą tego, co Czesław Miłosz określał jako „TO”: „natknięcia się na kamienny mur, i zrozumienia, że ten mur nie ustąpi żadnym naszym błaganiom”. Sztuka polega tylko na tym, by uderzając weń, nie poddać się rozpaczy. By z godnością pożegnać utracone. Przeczytaj też: Nie zależy ode mnie, a jednak boli. Noce nad Markiem Aureliuszem [1] Cytaty z wierszy Kawafisa podaję w tłumaczeniu Zygmunta Kubiaka.[2] „Alexandra leaving”, tłum. Michał Kuźmiński. Damian Jankowski ur. 1992, publicysta, krytyk filmowy, redaktor portalu członek redakcji kwartalnika „Więź” i Zespołu Laboratorium „Więzi”. Absolwent polonistyki na Uniwersytecie Warszawskim. Autor trzech wywiadów rzek: „Innego cudu nie będzie” (z Wacławem Oszajcą SJ), „Nie ma wiary bez pytań” (z ks. Andrzejem Pęcherzewskim) oraz „Świat przyspiesza, ja zwalniam” (z Wojciechem Marczewskim). Mieszka w Warszawie. Więcej
.