życie po rozwodzie. Rozpoczęte przez ~arion, 05 lut 2018 wszystko masz poukładane i nie potrafisz już żyć inaczej. Napisałeś gdzieś na forum, że
Widok Kobieta Temat dostępny też na forum: (8 lat temu) 21 maja 2014 o 12:42 Otwieram nowy wątek. Jestem ciekawa, ile jesteście po rozwodzie, rozstaniu? Jak radzicie sobie z drugą statystycznie traumą w życiu? Macie na to jakieś lekarstwo? Z jakich powodów się rozstaliście i najważniejsze, jeśli macie dzieci, jakie są wasze relacje? Ja jestem w trakcie rozwodu i choć z Ex nie jestem 3 lata, od 7 miesięcy nie mieszkamy razem, jak się dowiedziałam, że ma inną, serce mi bardziej, że mówił, że z nikim się nie spotyka, a tu proszę - przedstawił mi ją, jakby bardziej chciał zdołować. Co ja mam zrobić? Przeczekać, myślicie, że będzie lepiej? Jak wytłumaczyć dziecku, które mówi, że musimy być razem? Nie mam czasami sił. 22 5 ~krokodyl (8 lat temu) 21 maja 2014 o 13:06 Jest mi bardzo przykro że tak się ci potoczyło.... Ja jestem po rozwodzie już 4 rok idzie, na początku było trudno bo wywraca ci się całe życie. Na uporanie się ze wszystkim potrzeba jest okres rozwodu który może potrwać kilka miesięcy nieraz kilka lat. Po tym okresie powoli już uświadamiasz sobie że nie chcesz być sama i szukasz partnera. Bardziej przyjaciela. Ale to trzeba przetrwać. 16 1 (8 lat temu) 21 maja 2014 o 13:20 ja od 2,5 roku mieszkam osobno, pół roku jestem po rozwodzie. Pierwszy rok był ciężki. Musiałam sobie wszystko od nowa poukładać, zarówno w sercu, w głowie, jak i fizycznie wszystko dźwignąć. Dopiero po roku dojrzałam do decyzji o rozwodzie. I tu moje życie diametralnie się zmieniło. Z dwóch powodów. Po pierwsze rozpoczął się mój koszmar (ale o tym publicznie nie będę pisała), pod drugie paradoksalnie odżyłam. Zmieniłam się bardzo, otworzyłam się na ludzi, na nowe znajomości (i nie mówię tu o nowym partnerze). Mam wielu nowych znajomych. Po kilku miesiącach udało mi się uzyskać rozwód. Wierz mi, że był to dla mnie szczęśliwy dzień. Hucznie później świętowałam :D Mam córkę. W momencie, gdy się rozstawaliśmy miała 6,5 roku. Oczywiście bardzo to przeżyła. Ale ja bardzo dużo z nią rozmawiałam, bardzo dużo czasu jej poświęcałam. Byłam u psychologa, sama, pytałam jak rozmawiać o tym z dzieckiem. Starałam się znaleźć plusy takiej sytuacji. I chociaż było to dla mnie osobiście bardzo trudne, dążyłam do tego, aby dużo czasu spędzała z ojcem. Udało się. Jej wychowawczyni mi powiedziała, ze nic po córce nie widać, żadnych zmian. Dziś jest bardzo szczęśliwa i myślę, że już by nie chciała, aby rodzice byli razem. Ma bardzo dobry kontakt z tatą i jest ok. Uwierz, że naprawdę potrzeba czasu. Myślę, ze gdybym miała rozwód zaraz po odejściu, to bardzo bym go przeżywała, może byłby dla mnie traumą. Gdybyś chciała pogadać, pisz na priv :-) Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością.... 19 5 ~ex (8 lat temu) 21 maja 2014 o 15:10 @mala od tego są profesjonalne poradnie. Dla Twego zdrowia emocjonalnego - sama musisz wiedziec co o tym myslec bo zaden "doradca " tutaj nie da Ci 100% przepisu no chyba, ze zyl z Toba i Twoim "ex" jak go okreslasz w trojkącie na miejscu z Wami i zna sytuację od podszewki. Wtedy ten ktos bylby najbardziej obiektywny z nas wszystkich. Pozdrawiam. 1 11 ~rozwiedziona 60 latka (8 lat temu) 22 maja 2014 o 08:03 Witam! Ja jestem po rozwodzie 5 mężem bylismy 31 lat,2 dorosłych dzieci !!.Pierwszy rok to był chodziłam przez 3 miesiace do ,leki(tez nasenne),wyprowadzka do nowej jestem jak nowo była najlepsza decyzja w ostatnim okresie mojego dorosłego boję się wychodzić sama z domu,po prostu zaczęłam samodzielnie wytrwałości i że rozwód to jak żałoba trwa rok lub dwa potem będzie coraz lepiej. 26 5 ~Mario (8 lat temu) 22 maja 2014 o 11:20 do MAJKI:Twoja postawa to rzadki przypadek rozsądnej kobiety i matki. I dlatego pełen szacunek dla CIEBIE bo jestem w stanie sobie wyobrazić ile to wszystko CIEBIE kosztowało. Pozdrawiam 9 4 (8 lat temu) 22 maja 2014 o 12:27 @Mario -dziękuję bardzo. Ale z tym rozsądkiem różnie bywa, niestety. Staram się, aby dziecko w jak najmniejszym stopniu odczuło całą tą sytuację. Przygotowywałam się już przed wyprowadzką (po podjęciu decyzji musieliśmy jeszcze 2 miesiące mieszkać razem). Córce powiedziałam 2 dni przed wyprowadzką. Po co miała się stresować. Przez dwa miesiące czytałam wszystko co popadnie na ten temat, jak rozmawiać o tym z dzieckiem. Byłam u dziecięcego psychologa sama, aby się dowiedzieć, jak rozmawiać z dzieckiem. Pani psycholog na koniec naszej rozmowy mi powiedziała, że myśli, iż wizyta z dzieckiem nie będzie konieczna, bo doskonale dam sobie radę w tej trudnej sytuacji. Rozmawiałam z jej wychowawczynią w szkole, prosiłam, żeby zwracała uwagę na zachowanie córki (oczywiście powiedziałam dlaczego). Ale całe szczęście nic się nie działo. Jak napisałam wcześniej, mimo, iż serce bolało, zagryzałam zęby i dążyłam do, jak najczęstszych kontaktów córki z ojcem. Do dnia dzisiejszego pilnuję, aby mała pamiętała o tacie z okazji jego urodzin, imienin, dnia ojca, czy świąt. Moje relacje z ex są bardzo, bardzo trudne niestety. Nie jestem idealna i mimo moich starań zdarzyło mi się niepochlebnie wyrazić o nim przy córce. Potem było mi głupio i starałam się wytłumaczyć młodej, że nie powinnam i moje relacje z jej tatą nie mogą mieć wpływy na ich relacje. Niestety wielu rodziców miesza w swoje konflikty dzieci. Traktują je jako kartę przetargową. Masakra. Ja sobie pomyślałam: ja stara baba to rozstanie tak przeżywam, to co ma powiedzieć ta mała istotka, które przez całe swoje dotychczasowe życie mieszkała z mamą i tatą. I nagle jej cały świat się zmienia. Dlatego mimo, iż od tego czasu minęło 2,5 roku cały czas staram się jej to wynagradzać i cały czas z nią o tym rozmawiam. A kosztowało, i nadal kosztuje, mnie to bardzo, bardzo dużo, ale moje dziecko jest tego warte :D Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością.... 11 0 ~abcde (8 lat temu) 22 maja 2014 o 12:53 szkoda ze taka jak ty to rzadki przypadek, bo tak jak we wszystkim, kazdy kij ma dwa konce i czesto sie zdarza ze to kobieta w zwiazku jest ta 'zla'... tylko ze u nas jest takie prawo, ze zwykle dziecko zostaje przy matce a matki zgrabnie to wykorzystuja.. stad taki maz ktory chcialby normalnie zyc, 'siedzi' w toksycznym zwiazku.... bo kocha swoje dziecko 6 3 ~Przystojniakk30 (3 lata temu) 12 lutego 2019 o 21:23 Witam. Od mojego rozwodu mija trzy miesiace, a od rozstania ponad rok. Fakt pierwszy rok jest ciezki, ból rozmyslanie, lzy, złość i tak cidziennie. Kiedy wydaje sie nam, ze wracamy do codziennosci, ukladany sobie zycie. Wieczorami nastaje wielka pustka, samotność i kolejne rozterki i mysli... i to chyba w tym wszystkim jest najgorsze, samotność i zlamane serce... 16 0 ~pozytywnie_nastawiony (8 lat temu) 22 maja 2014 o 07:21 Maleńka, Najlepszym i sprawdzonym sposobem jest znaleźć nową miłość, nie ma co się dołować... wiem, że to jest ciężki okres dla Ciebie, ale myśl pozytywnie... mów sobie, że nie jesteś lewa i prowadzisz sobie w tym życiu... też przechodzę teraz małe rozstanie, może nie byłem aż tak długo co Ty ale było intensywnie... 3 15 (8 lat temu) 22 maja 2014 o 13:12 @pozytywnie nastawiony - znalezienie nowej miłości chyba nie stanowi rozwiązanie problemu. Wydaje mi się, ze najpierw trzeba dojść do ładu z samym sobą, a dopiero potem myśleć o nowej miłości. Według mnie powinno się zaczynać nowe relacje, związki, dopiero wtedy, kiedy stare są zamknięte. I to nie tylko na papierze, ale przede wszystkim w naszej głowie i naszym sercu. Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością.... 25 1 ~Gal anonim (5 lat temu) 24 kwietnia 2017 o 09:10 Ja przechodziłem już takie rozstanie .... koszmar ona znalazła nową miłość jeszcze przed odejściem .... po krótkim okresie się rozeszli , ona dziecko ze mną No i w ciąży z nim .... ja postanowiłem być sam bo ,, szmatą dziury nie zapchasz " !!! 15 3 ~9875433 (8 lat temu) 22 maja 2014 o 07:38 to ja może powiem coś z innej strony, bo mam 24 lata, a moi rodzice rozwiedli się jakieś 4 lata temu. na początku mamie było bardzo ciężko, ale po pewnym czasie zmieniła do siebie nastawienie. poszła na studia, jeździ na różne wycieczki po Polsce, często wychodzi ze znajomymi do kina, teatru - wcześniej tego nie było. po prostu w końcu zajęła się sobą, zaczęła robić to co lubi, a na co nie pozwalał jej czas, obowiązki. bardzo się cieszę, że udało jej się wyjść z podniesioną głową z tego małżeństwa, że znalazła nowe możliwości, że znalazła czas na swoje zainteresowania. ze swojej strony po rozstaniu polecam więc odnalezienie w swoim życiu czegoś nowego, co wypełni pustkę, czy to będzie jakieś hobby, dalsze kształcenie się, a może pomaganie innym w jakimś wolontariacie. grunt to iść przed siebie i myśleć o sobie :) 29 2 ~kkskskskssk (8 lat temu) 22 maja 2014 o 07:44 CZAS LECZY RANY mimo ze jestem facetem potrzebowalem 5 lat aby miec rozwod i zamknac temat podzialu majatku, wiecej do procederu malzenstwa nie bede sie pchal juz napewno !!!! Za bledy rodzicow cierpia zawsze dzieci - niestety !!! Schemat byl ten sam jak wszedzie - ne bedzie kasy nie bedzie dziecka. Ale Dziecko juz jest dorosle wiec samo decyduje z kim chce sie widziec a z kim nie, TO tyle :) Powodzenia na nowych drogach zycia - Ja ja odnalazłem i jestem szczesliwy 22 4 ~M..... (8 lat temu) 22 maja 2014 o 08:03 Ja też jestem od 2 miesięcy sama. Małżeństwem byliśmy 13 lat, razem 19. Ale ja zdecydowałam się odrazu na rozwód. Serce mi pękło gdy się dowiedziałam, że jest w jego życiu inna. 17 6 ~drugi rozdział (8 lat temu) 22 maja 2014 o 08:32 Mam zupełnie inne doświadczenia niż większość tu piszących, co było powodem rozstania na pewno nie zdrada przynajmniej ja o tym nic nie wiedziałam, chyba raczej dziecko utwierdziło mnie w tym, że nie chcę go wychowywać w nie fajnej atmosferze (kłótnie, nie porozumienia itd) więc się spakowałam i do widzenia. Rozwód trwał rok, relacje były i nadal są ciężkie, ale od kilku lat jestem w normalnym związku. Jak dostałam papier to od dobrego pół roku byłam już z kimś innym. Moje założenie jest takie, iż szkoda życia na tracenie go, miłość to piękne uczucie i nie należy się go bać, trzeba tylko wyciągnąć wnioski z tego co było i iść do przodu. Po sobie widzę jak bardzo różni się mój poprzedni związek od tego co jest teraz. Rozwód to naprawdę nie koniec świata, to nowy rozdział życia, który może być dużo lepszym rozdziałem niż ten poprzedni. Rozwód to odważny krok, jeśli się go zrobi to trzeba iść do przodu, nie robić z siebie ofiary! Jestem bogatsza w doświadczenia od tych co są szczęśliwszymi małżeństwami niż moje poprzednie małżeństwo i jestem z tego dumna. Szczerze mówiąc moi znajomi którzy się rozwiedli są teraz w dużo zdrowszych związkach niż Ci którzy sa w pierwszym małżeństwie. Ja także w końcu mam to o czym całe życie marzyłam, kochającego, rozumiejącego, szczęśliwego DRUGIEGO MĘŻA :) 27 12 ~kondzio (2 lata temu) 11 stycznia 2020 o 19:00 ja jestem nie po rozwodzie ale po zakończeniu związku niecałe 5 dni związek 18 lat ja mam 37 i 2 dzieci masakra nie mogę spac jeść cały czas myślenie próba samobojcza 2 dni temu moja stwierdziła że mnie już nie kocha a czemu nie mam pojęcia chciała zostać ze względu na dzieci dałem sobie spokój z tym związkiem nie wiem czy sobie poradzę 3 lub 4 godziny dziennie płacze no normalnie cios w serce 10 3 ~Wojtas (2 lata temu) 17 stycznia 2020 o 08:15 Dasz rade mam to samo 8 lat razem ale 3 miesiące po ślubie a ona mi mówi ze mnie nie kocha mam dwoje dzieci sa calym moim światem i na nich sie skupie bo jakie jest wyjście kobieta nigdy nie bedzie twoja ale dzieci tak znajdz pozytywy dzieci nikt ci nie zabierze powodzenia 10 0 ~anonim (2 lata temu) 18 marca 2020 o 19:18 I jak tam u ciebie bo u mnie trochę lepiej no 2 próba samobójczą mnie utwierdziła że widocznie tak musi być tylko wieczory masakra no i biorę dzieci to też to przechodzę z była mam kontakt taki normalny bez klutni i wogole ale ciężko tak się patrzy jak osobę która kochasz jest dla ciebie tylko przyjacielska nic więcej no ale co zrobię 3 0 ~anonim (1 rok temu) 18 kwietnia 2021 o 05:28 Stary napisz na priv jak sobie z tym poradziłeś bo jestem w takiej samej sytuacji i nie daje rady. 4 0 ~anonim (7 miesięcy temu) 27 grudnia 2021 o 09:56 Po rozstaniu załamanie nerwowe 4 kg schudłam w 4 dni bez snu adrenalina chyba wzrosła mi stukrotnie pomoc tylko psychiatra tabletki i żyjesz dalej naprawdę nie trzeba się bać pomaga 0 0 ~anonim (5 miesięcy temu) 1 marca 2022 o 23:39 Do czasu hahaha 0 0 ~M-a (8 lat temu) 22 maja 2014 o 08:40 Jestem po rozwodzie,na który bardzo długo nie mogłam sie zdecydować ( alkoholizm traktowałam jak chorobę) miałam nowego partenra, z którym były ciagłe utarczki o jego córke i moja (dorosłe). Teraz uciekam drugi raz i z perspektywy czasu myslę, ze lepeij byłoby mi zostac w starym alkoholicznym związku, ale przynajmniej nikt nie wyganiałby moich dzieci, ciagle ich obrażał, albo miał pretensje ze przyjada czy cos dam do jedzenia, nie wspomne juz o świętach, ktore mi zepsuł bo przyjechały moje dzieci i wnuki. Zresztą...mysle sobie , że dla kogoś kto nie ceni rodziny, potrafi życ chwilą, zabawą to byłby fajny związek. Ale ja nie mogę sie bawić jak cos potrzeba moim dzieciom, gdy trzeba im doradzic, a święta tez chcą spedzac ze mną w kręgu rodziny a on chce układu ja i on. Dlatego czesto załuje rozwodu, choć całe zycie było mi bardzo ciężko i niestety mineły 4 lata ale ja sie nie podniosłam a raczej upadam coraz niżej.(( 6 5 ~Iwona (9 miesięcy temu) 10 października 2021 o 09:37 To oki tesz tak zrobiłam 0 0 ~pani samochodzik (8 lat temu) 22 maja 2014 o 09:40 jestem prawie 2 lata po rozstaniu. Nie mam na mysli rozwodu. Byliśmy z moim ex 6 lat razem. To był związek na odległość, bardzo burzliwy, było w nim dużo złości, o którą i ja i on obwinialismy mnie. Wmawiałam sobie że go kocham, bo po prawdzie był to mój pierwszy facet i wierzyłam, chciałam wierzyć, że dobrze wybrałam. W międzyczasie podejrzewałam go o zdradę, ale "chciałamwierzyć" że jest dobrze. Nie moglismy ze sobą wytrzymac więc w końcu podjęłam decyzję o rozstaniu ale zeszlismy się. Po kilku miesiącach wyjechaliśmy razem za granice, żeby ze sobą zamieszkac i mieć srodki do życia. Wtedy zaczął się mój koszmar. Nie będe tego opisywała ze szczegółami, ale mój ex dręczył mnie psychicznie, zdarzyło mu sie użyć siły, nie dawałam sobie rady. W końcu postanowiłam że wyprowadzi się (miał tam zaplecze - rodzinę) niestety i wtedy nie dawał mi spokoju, nachodził mnie, szantażował, nawet ochrzanił moją mame, gdy ta przyjechała mnie odwiedzić. W końcu udało mi się stamtąd wyjechać. Wróciłam do Polski, ale miałam straszne problemy, żeby uniezależnić się od niego - przestac myśleć, obwiniac się o to, że tak a nie inaczej wyszło. Ale im dłużej siedziałam w przyjaznym dla mnie środowisku, tym bardziej dostrzegałam jakim chorym był/jest człowiekiem. Po jakims czasie poznałam fajnego faceta i dopiero przy nim odzyłam. Niczego w obecnym zyciu bym nie zmieniła, ale przesladuje mnie przeszłość. Przesladuje mnie mój były, pisze smsy o tym jak bardzo mnie kocha i że rozpad związku to moja wina a gdy go ignoruje wówczas zaraz dopisuje, jaka to jestem zła, okropna, bezrozumna i jak go zraniłam i nic nie rozumiem. Spectrum sprawy jest szersze, nie da się tego na forum opisać, jednak wiem, że moją winą było to, że wogóle weszłam w ten związek. Doszło do mnie, że moja ówczesna miłość (czyli ex) zdradzał mnie od poczatku, nigdy nie był mi wierny, zawsze tez porównywał mnie do innych dziewczyn, twierdząc że nie jestem atrakcyjna a ja jak głupia wpatrzona w niego niestety mu wierzyłam. To zrozumie tylko osoba która tak jak ja była w takim związku. Wiem, że może się to wydawac głupie, ja tez w taki sposób myślałam o kobietach, które w coś takiego się ładują a potem płaczą. Myślę o nim, myślę o rzeczach które mi zrobił, o tym jak mnie upokarzał, o tym, że czasem wymuszał na mnie pewne zachowania. O tym, że dałam sobie to wszystko wmówić. Chciałabym zapomnieć ale nie umiem, to zawsze czeka, żeby do mnie wrócić w najmniej oczekiwanej chwili. Dobrze, że życie mi się układa teraz, ale ta przeszłość jest zbyt bolesna, żeby tak latwo o niej zapomnieć. Mój problem polega chyba na tym, że nie umiem sobie wybaczyć tego błędu, tego, że tak długo pozwoliłam soba poniewierać, że nie widziałam co się dzieje, albo bałam się zobaczyć.... Najsmieszniejsze, ze on wyglądał bardzo wiarygodnie, był przystojny, wysportowany, wygadany, zawsze uśmiechnięty. Ale to pozory. Ludzie nie chcieli mi wierzyć gdy opowiadałam co sie działo za granicą, dlaczego od niego odeszłam..... Jak sobie w końcu raz a zawsze z tym poradzić???? 9 4 ~Maciek (8 lat temu) 22 maja 2014 o 09:52 Czas. Tylko czas tu pomoże i oczywiście zerowy kontakt z byłym. Powodzenia :) 13 1 ~pani samochodzik (8 lat temu) 22 maja 2014 o 09:53 w edycji się już nie zmieściłam - chciałam dopisac, że postawił mnie przed swoja rodzina w takim świetle jakbym była wariatką, a ja po prostu tak nerwowo na niego reagowałam, wiedziałam do czego jest zdolny, bałam się go. W pracy rozpowiadał jaka jestem beznadziejna. Przez cały czas naszego związku nie tylko nie był zadowolony z tego jak wyglądam (choć wiem, że wyglądam na prawde dobrze ale brak mi pewności siebie) ale i z mojej pracy, że zła, że powinnam mu załatwić coś fajnego skoro w takim dużym mieście mieszkam to on nie musiałby po innych krajach jeździć, gdy znalazłam na prawde dobrze płatna prace też było źle, bo wtedy na pewno bede zadzierac nosa i go zostawie, co najlepsze przez całe 6 lat zwiazku on nie znalazł nigdzie stałego zatrudnienia ani w Polsce ani za granica, zawsze ktoś był winny jego zwolnieniu..... Dlaczego nie moge sobie poradzić? Bo nie moge wybaczyć sobie że mu wierzyłam. Że on to tak skrupulatnie wykorzystał. Że przez cały czas obwiniał mnie o swoja złość na mnie, o moja złość nawet o flirty z innymi kobietami. Nie mogę dać sobie rady z tym że nie widziałam tego wszystkiego, z tym, że nikt nie trzymał mojej strony, dopiero gdy zaczeło dochodzić do dramatów moi rodzice przejrzeli na oczy i pomogli mi. Ja go nienawidze, wiem, że to nie była żadna miłość, chciałam być kochana, chciałam wierzyć że własnie on mnie kocha. Ale wiem że w sercu nawet wtedy gdy pozornie było dobrze nie kochałam go. Ale bałam się być sama, bałam się, że być może zniszcze coś fajnego?? teraz, w obecnym związku widze jak sprawy powinny wyglądac. Dopiero teraz mając 30 lat. 4 2 ~gumiś (8 lat temu) 22 maja 2014 o 10:03 pani samochodzik! Z czasem poradzisz sobie, ale tylko pozornie. Ukryjesz to bardzo głęboko w sobie, ale nigdy nie zapomnisz. Wierz mi, będą dni, kiedy wszystko będzie ok. Będziesz szczęśliwa, nie będziesz myśleć o przeszłości... Ale będą też dni i chwile, kiedy wystarczy mały impuls, gest, słowo- cokolwiek i "koszmar" wróci. Prawda jest taka, że to są konsekwencje naszych decyzji i musimy nauczyć się z tym żyć (ja uczę się od 2 lat i bywa ciężko). Życzę Ci szczęścia i powodzenia w "nowym życiu". Ciesz się każdą nową chwilą, nowym pięknym przeżyciem i żyj w myśl zasady CARPE DIEM. 5 1 ~pani samochodzik (8 lat temu) 22 maja 2014 o 10:35 no i właśnie takie impulsy, pozornie nic nie znaczące nakręcają jakąś spiralkę, która wyciąga te rzeczy z mojej pamięci. Przez jakiś czas po rozstaniu a własciwie po moim powrocie do kraju chodziłam do psychologa, ale niewiele mi to pomogło, może dlatego, że nie zdawałam sobie sprawy z tego CO jest problemem? Może spróbuję jeszcze raz. Pozdrawiam 2 0 ~Ministrant (8 lat temu) 22 maja 2014 o 11:30 Bidulka, jakie wy wszystkie jesteście skrzywdzone. 7 17 ~Xxx (3 lata temu) 2 lutego 2019 o 00:04 Na dzien dzisiejszy jestem w identycznej sytuacji o takim samym stazu zwiazku,jednak roznica jest taka ze prze, 6lat jestesmy razem , od samego poczatku mieszkamy razem . I mam problem nie potrafie odejsc , duzo wywnioskowalam rozumiem wszystko uczucia wypalily sie ,bo jak mozna darzyc uczuciami takie bydlo ? Bo to nie czlowiek ...bo to nie ludzkie zachowanie tak strasznie ponizac druga osobe jednak jestem na tyle glupia ze nie mam odwagi odejsc!boze to straszne to tak boli.. 5 1 ~Pani samochodzik (3 lata temu) 13 lutego 2019 o 19:07 Musisz znaleźć w sobie siłę. Jeśli Ci jej brak-poproś kogoś, żeby Ci pomógł, nie wiem, rodzica, przyjaciółkę, kogos komu ufasz. Ja tak zrobiłam. Wiedziałam, że nie wprowadzę się od niego, że w ostatnim, kulminacyjnym momencie złamie się i zostanę, mimo poniżen, złego traktowania, rekoczynow. Pomogła mi znajoma. 3 dni się do niej nie odzywałem, tak wściekła byłam na nią w pierwszej fazie po wyprowadzcce. Ale siła mnie stamtąd wyrwala. Dałam sobie radę. Ale zajęło to kilka lat. Moja droga, lepiej nie będzie, zostając z nim do reszty stracisz godność, on Cię zabija... niszczy, on się dobrze bawi a ty stajesz się coraz mniejsza. Uciekaj. Gdy to zrobisz nie daj się nabrać na bajeczki o poprawie i przeprosiny. Tacy ludzie się nie zmieniają. Przede wszystkim - co Cię powstrzymuje przed odejściem? To bardzo trudne, ale musisz wiedzieć dlaczego mimo tego że cierpisz, decydujesz się w tym trwać? 1 1 ~Jt (2 lata temu) 28 grudnia 2019 o 17:48 Tez nie mam odwagi odejsc. 0 0 ~Karo (1 rok temu) 14 listopada 2020 o 21:08 Musisz odejsc i nie ufac a zaufac swoje intuicji 0 0 ~Jagoda (1 rok temu) 22 października 2020 o 22:02 Jestem w trzecim związku z czego ostatni to odejść bo człowiek z "dwiema twarzami"na początku wręcz ideal a gdy zamieszkaliśmy razem pokazał swoje drugie oblicze .znęcanie psychiczne manipulacja i mi nie wierzył gdy odważyłam się wreszcie powiedzieć co się dzieje w toczy się mi pogodzić się ze trafiłam na takiego mam jakąś siłę przyciągania ludzi którzy sami mają problem ze sobą? Na razie myślę dlaczego ten człowiek mówił że bardzo mnie kochał a później tylko znęcanie się obwinianie i wpędzanie w poczucie winy. 2 0 ~Karo (1 rok temu) 14 listopada 2020 o 21:11 Jestem w podobnej sytuacji To jakas masakra 1 0 ~anonim (1 rok temu) 4 lutego 2021 o 05:58 Dlaczego Tak piszesz . Wyjechałaś mówiłaś że zdradziłaś z Niemcem, dzialalas za plecami oszukiwalas. Miałaś męża byłaś w trakcie rozwodu, a jednak byłaś z Mirkiem a potem. Ja . A teraz masz innego bo się znudziłem Tobie. 0 0 ~MałaGosia (1 rok temu) 24 czerwca 2021 o 10:03 Cześć, 1rok temu kazałam mężowi wyprowadzić się , dowiedziałam się o kolejnej kochance, która była bardziej bezczelna od poprzednich bo przychodziła do mojego domu, gdy ja wychodziłam do pracy. Moje małżeństwo trwało 24 lata, z przerwami na wyskoki męża i jego powroty do mamusi. Od 7 lat nie pracował bo go utrzymywałam, żyliśmy w luksusie. Rozwód był szybki, nie utrzymuje z nim żadnego kontaktu i nie zamierzam. Przerabiam tą porażkę od roku i dowiedziałam się , że były to socjopata z cechami ukrytego narcyza. Jetem zdruzgotana ,że tak długo dałam się oszukiwać i wybaczać ale w uczuciach nie ma racjonalizmu. Gdy o tym powiedziałam swoim przyjaciółką i rodzinie nikt mi nie wierzył jak było naprawdę, bo on taki elokwentny, spokojny i przystojny, a ja to co..... Błyszczał przy mnie i za moje pieniądze. Teraz rozpisuje się na portalach jaki jest szczęśliwy i, że ma nową panią, już żonę ( 3 miesiące od rozwodu), da się ...... Nadal czasami jest mi przykro,że tak długo dałam się zwodzić i ufałam , myślałam , że doceni rodzinę, małżeństwo i troskę o niego, ale takie osoby to nieludzie. Gdy się wyprowadzał , a ona czkała na niego pod moim domem, chciał jeszcze pożyczyć samochód ode mnie samochód na wakacje..... Dzwonił do niej z ukrytego numeru, najczęściej będąc w kiblu lub w samochodzie. Jestem sama, spokojna, smutna czasami, coraz silniejsza. Teraz sądzę,że uratowałam swoje życie, dosłownie. Moja droga dasz radę, bądź cierpliwa i dobra dla siebie, rozpieszczaj się....życzę ci miłości prawdziwej....nie jesteś sama 4 0 ~anonim (1 rok temu) 25 czerwca 2021 o 07:44 Nie chce się wierzyć, że to opowieść z życia wzięta. Byłem przekonany, że taka skrajna obłuda i skrajna naiwność w jednym związku możliwe są tylko w powieściach. 0 0 ~asd (8 lat temu) 22 maja 2014 o 09:53 malzenstwo to nie zabawa na 5 lat 5 1 konto usunięte (8 lat temu) 22 maja 2014 o 09:57 ja jestem rozwódką od pół godziny.......uff ale ulga.......jak ochłonę to napiszę więcej 15 4 ~ (8 lat temu) 22 maja 2014 o 10:38 same niewinne sie udzielaja a statystyki mowia ze 10-30% dzieci jest wychowywanych nie przez swojego ojca ktory mysli ze to jego kobiety sa "normalne" do momentu zaplodnienia potem natura wlacza gderanie i zrzedzenie zawsze sie znajdzie facet bogatszy, przystojniejszy z wiekszym wackiem ale baby tego nie rozumieja a najgorzej jak maja nieprzecieta pepowine, ale to wina matki bo to ona powinna odciac pepowina coreczki to najczestsza przyczyna rozpadow zwiazkow najlepiej gdyby facet wyrzekl sie swojej rodziny i zamieszkal z mamusia swojej wybranki... 19 14 ~Tunia (8 lat temu) 22 maja 2014 o 13:13 Nic nie jest bez przyczyny, jeśli wszystkie kobiety w twoim otoczeniu tak się zmieniały po urodzeniu dziecka, to coś musi być nie tak z twoim otoczeniem i z tobą ;) 6 8 ~Mikronezja (8 lat temu) 22 maja 2014 o 16:52 @ Coś Ci się chyba pomyliło - nieodcięta pępowina dotyczy facetów - zawsze pędzących do swojej mamusi i od jej zdania uzależnionych... 21 10 ~meduza (8 lat temu) 22 maja 2014 o 09:56 Polecam książke psychoterapeutki Katarzyny Miller "Kup kochance męża kwiaty". Niech Cię tytuł nie zniechęci. Można tez na youtube znależć z nią wywiad dla programu autograf. Życzę Ci wytrwałości, siły i życzliwych kobiet w okół. Siła sióstr:D 3 4 ~aleksandra (5 lat temu) 29 kwietnia 2017 o 22:04 książkę muszę kupić - ja nowej pani ex, która pochwaliła się jacy są szczęśliwi w swoim związku podziękowałam, że zaopiekowała się nim i nawet nie wie jaka jestem jej wdzięczna, że go przygarnęła i jak wielką przysługę mi zrobiła. 3 3 ~M (1 rok temu) 27 grudnia 2020 o 10:04 Tak bdb książka polecam..mi pomogła zrozumieć że nie warto być z kimś kto zdradza i wraca i znowu zdradza.. że warto myśleć o sobie itp choć świat się wali 3 1 ~40 lat z tą samą żoną, choć czasam trudno;) (8 lat temu) 22 maja 2014 o 10:26 Przede wszystkim przypomnij sobie jak zaczynaliście. Czy od razu poszliście do łóżka żeby się sprawdzić? Czy może żyliście w czystości przedmałżeńskiej żeby właśnie tak sprawdzić Waszą miłość? A dalsze Wasze życie jest tego konsekwencją - szkoda Was i DZIECKA! 30% małżeństw rozpada się - to jest tragedia! 6 7 ~wTF (8 lat temu) 22 maja 2014 o 10:36 Prawie półtora roku. Nie radze sobie. 4 0 ~Mała (8 lat temu) 22 maja 2014 o 10:54 czytam Wasze wpisy i Wasze historie, za które dziekuję. Grono ludzi po związku czuje się oszukanych - ja rownież, w końcu dawal nadzieję do ostatniej chwili, tak, jakby pastwił się. Teraz jest z inną, ona sypia w moim łóżku, myje się w mojej łazience, gotuje w mojej wymarzonej kuchni - i powiem Wam, jakoś nic nie czuję. Zastosowałam technikę "wyparcia", zapisałam sobie wczoraj (przy 6 whiskey) jego wyczyny, co zrobił, jak poniżał. Tacy ludzie nie zmieniają się, po prostu pięknie udają kogoś kim nie są i tak jego związki trwały 3-5 lat, mój z nim również. Więc kolejna, jak kwiatuszek u kożuszka. Trudno. Napisałam pozew, szkoda mi dziecka. Ktoś z Was napisał, że "nowa miłość", tak chętnie i powiem Wam, że jestem gotowa, akceptuję siebie, wierzę, że nikt nie wyśmieje się ze mnie, nie zawstydzi wśród znajomych, nie upokorzy. Tylko powazniejszy problem jest taki, że nie wiem, gdzie spotkać jakiegoś mężczyznę, tak, by móc z nim porozmawiać, ale nie o przeszłości, tylko o sobie, pośmiać się itp. Wychodzę do sklepu, grono się uśmiecha, jadę samochodem, również. Ale tak, bym po prostu podeszła, albo ten ktoś i powiedziała, cześć, idziemy porozmawiać przy dobrej kawie? To nie. Mężczyźni, gdzie wy jesteście? Bylibyście genialnym antidotum na całe zło. 12 2 ~Piotr (8 lat temu) 22 maja 2014 o 13:47 No cóż, świat dzięki internetowi niby skurczył się do wielkości piłki, a jednocześnie rozszerzył do rozmiarów galaktyki. Do tego ludzie pracujący od rana do wieczora, potem jazda w korkach i dzień się kończy, na przyjemności czasu brak. W mojej pracy bardzo dużo jest tzw. singli w różnym wieku, jeszcze bez żadnych doświadczeń małżeńsko-rodzicielskich. Szkoda życia, trzeba znaleźć czas na własne hobby, a wtedy na pewno pozna się kogoś fajnego. Co do zmieniania się, to jest takie powiedzenie (trochę na wesoło teraz): "Kobieta myśli, że facet po ślubie się zmieni, natomiast facet myśli, że kobieta po ślubie się nie zmieni" :) 5 0 ~5 lat po rozwodzie (8 lat temu) 22 maja 2014 o 10:56 ale emocjonalnie piszecie około roku trwało uświadomienie sobie, że kobieta która zdradza nie kocha. mimo, że tak twierdziła. i doszło do rozwodu. następnie były pocieszycielki pierwsze lepsze na krócej czy dłużej, dopóki nie zrozumiałem jakim jestem fajnym facetem i czego oczekuję od życia. i mając 34 lata, będąc ojcem z doskoku 5cio latka (mieszka z mamą, do mnie na co 2gi weekend), nie narzekam ani na życie, poznałem cudowną partnerkę (panna, bez dzieci, akceptuje Młodego), ani tym bardziej nie jestem zły na byłą żonę, zwłaszcza, że ona leci schematem dalej i obecnie po 7-8 partnerze w ciągu 4lat po rozwodzie, znowu jest sama. mogę śmiać się jej w twarz do rozpuku. tylko, że ja taki nie jestem. głupio przyznać, bo widziały gały co brały, ale po ślubie nie zdarzyło mi się nic cudowniejszego niż rozwód. a do ślubu było malinowo. coś w tym jest... reasumując, rozwód, zdrada to nie nowotwór złośliwy. można wyleczyć, ale trzeba się odciąć od przeszłości, poznać własne JA, zrozumieć ile jest się wartym. 15 6 ~Marceli (8 lat temu) 22 maja 2014 o 11:37 Przeżyć rozwód to tak naprawdę zamknięcie pewnego do niego dotrzeć,trzeba przejść naprawdę czas,to rozczarowania,żale,wyrzuty,oskarżenia,szukanie w samym sobie w końcu po długim czasie bliska osoba staje się naszym najwiekszym o przeżytych pięknych chwilach,o romantyzmie,miłości,o potrzebie drugiej się nienawiść,do osoby,która nas pocieszenia wśród znajomych,przyjaciół po 20 latach w związku nie jesteśmy gotowi by kto tego nie przeżył nie jest w stanie zrozumieć jaka cieńka nić jest między miłością,a nienawiścią!Nie wszyscy godzą się z losem,lecz trzeba dalej współcześnie,lecz okaleczonym przez najbliższą osobę-bo nikt nie potrafił zranić ,taj jak Ona! 15 0 ~ewa (8 lat temu) 24 maja 2014 o 19:25 a co jesli ma sie poczucie ze jestem nic nie warta? stara , brzydka , zdołowana? 4 0 (2 lata temu) 5 stycznia 2020 o 18:04 to nie prawda. uwierz w siebie u mnie rozwód był z orzekaniem o winie trwał 3,5roku zakończyło się wina obopólną i na całe szczęście już minęły dwa lata jak jestem rozwódka, unikam alkoholu z powodu choroby. a na sprawie chcieli mnie zrobić alkoholiczka i zobaczyłam świadków których nigdy wcześniej nie widziałam a zeznawali na moja niekorzyść. life is brutal. 2 0 ~A. (8 lat temu) 22 maja 2014 o 12:53 Jestem po rozwodzie 12 lat, początki były trudne, ale już od 11 lat jestem w nowym, bardzo udanym związku i codziennie dziękuję, że te pierwsze małżeństwo się rozpadło. Wiem, że to nie jest proste, ale dziewczyny głowa do góry i pozytywnie myślcie, a z pewnością wszystko dobrze się ułoży. Po rozwodzie zostałam z dwójką malutkich dzieci (2 i 4 latka), nie mam w okolicy rodziny więc musiałam sobie sama radzić, ale miałam wielką siłę napędową - moje dzieci. Dzieci potrzebują czasu żeby to wszystko zrozumieć, ale jak będą widziały Was szczęśliwe to będzie im łatwiej. Trzymajcie się. 5 1 ~Marseille (8 lat temu) 22 maja 2014 o 14:30 Jestem po rozwodzie ponad 2 lata. Nawet tego jakoś specjalnie nie liczyłam. Jestem zadowolona z tego rozstania i wiem że on jest szczęśliwszy beze mnie. Przez te 9 lat strasznie nasze drogi się rozeszły, mimo wielu rozmów nie potrafiłam spełniać swoich marzeń i realizować się. W tym okresie psychicznie doznawałam z nim rozstania, piłam, imprezowałam i robiłam szalone rzeczy. chciałam ukoić ból tego co nadejdzie.. Kiedy żal odszedł, przyszedł spokój i pojawił się promy słońca. Bardzo mi przykro że musisz z tym sama być, ja odnalazłam spokój i szczęście dzięki innym osobą- wsparcie przyjaciół jest bardzo ważne. Może wspólne koleżanki z dziećmi(i bez) trochę wyrwa Cie z czarnych myśli. Zawsze jest dużo fajnych atrakcji które można wspólnie porobić. Przyjdzie czas że dziecku wszystko wytłumaczysz, na razie zajmij sie Sobą ! Koniecznie ! 3 0 ~Pozytywnie (8 lat temu) 22 maja 2014 o 15:37 Myślę, że każda sytuacja jest indywidualna i tak trzeba ją rozpatrywać. Rozwody - wielu z nich można było uniknąć, bo część małżeństw nie powinna w ogóle być zawarta i ludzie mają tego świadomość. Ślub z powodu zajścia w ciążę, z powodu presji rodziny/otoczenia, z powodu strachu przed byciem starą panną itp. A nawet, jeśli ślub był z miłości, wiele osób zapomina, że to dopiero początek. Zapominają zabiegać, walczyc, troszczyć się itp. Rozwód - każdy przeżywa inaczej, zależy to też na pewno i od jego przyczyny, od czasu trwania związku, od posiadania dzieci, wspólnych spraw/zobowiązań, obecnych uczuć wobec małżonka. Myślę, że każdy powinien "oderwać" się choćby na krótki czas od myślenia o swoim rozstaniu i postawić na skupienie się na sobie. Czego ja chcę? Czego oczekuję? Co mogę zrobić z nową sytuacją? Warto wyjść do ludzi, może spełnić swoje choćby małe marzenia, które się odkładało. 3 0 ~nrd (8 lat temu) 22 maja 2014 o 18:38 siedzcie dalej bajczary na necie i szukajcie lepszej okazji, przekupki z bazaru po zawodowce mysla że są dobrymi partiami i szukają księcia 5 19 (8 lat temu) 22 maja 2014 o 19:53 nrd a liczyć też umiesz? Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu. Stanisław Lem 3 4 ~plok (8 lat temu) 22 maja 2014 o 20:27 naczely hejter kros po tym parobku halewiczu, widze ze po staremu, nic sie nie zmienilo 1 4 ~Mikronezja (8 lat temu) 22 maja 2014 o 20:59 Jeśli już, to hejterem jest @nrd... A tak z ciekawości - co to znaczy "naczely"? :)) 2 2 konto usunięte (8 lat temu) 23 maja 2014 o 07:38 ~`nrd " przekupki z bazaru po zawodowce mysla że są dobrymi partiami i szukają księcia" a ja mam wykształcenie wyższe i czekam aż książę mnie znajdzie ;-) 4 5 ~gościówa (8 lat temu) 23 maja 2014 o 10:06 Ona69, jeżeli 69 jest Twoim rokiem urodzenia, to dosyć długo czekasz i chyba się już nie doczekasz :) 2 2 konto usunięte (8 lat temu) 23 maja 2014 o 10:52 ~gościówa, przeczytaj mój wcześniejszy post ze zrozumieniem :-) 3 1 ~Mała (8 lat temu) 23 maja 2014 o 10:59 Nie rozumiem, dlaczego musicie mnie jeszcze tak kopać? Podjęcie takiego tematu, by poczytać Wasze historie jest dla mnie formą terapii i być może dla innych również. Jeśli komuś temat nie odpowiada - niech po prostu się nie wypowiada. 3 2 konto usunięte (8 lat temu) 23 maja 2014 o 11:04 ~Mała, napisałam w poprzednim poście że jestem już od wczoraj! rozwódką, jak ochłonę to podzielę się swoimi przemyśleniami nie rozumiem natomiast ataku ~gościówy, pewnie musiała się wyładować na forum 1 0 (8 lat temu) 23 maja 2014 o 11:52 @Ona69 - myślę, że nie koniecznie słowa małej były skierowane do Ciebie. @gościówa - po pierwsze czytanie ze zrozumieniem się kłania, po drugie, nawet, gdyby jej rok urodzenia był 41 co to zmienia??? człowiek w każdym wieku ma prawo do miłości, szczęścia i swojego księcia. Chyba nie Tobie to oceniać. @Mała- chyba mało jeszcze czytasz to forum. Takich hejterów vel trolli to tu niestety mnóstwo. Ich życie polega chyba na tym, aby napisać jakąś głupotę, a potem cieszą się, jak dzieci. Niestety jedyne co pozostaje to ich olać, choć wiem, że nas to wkurza, a nasze wkurzanie ich cieszy, niestety. Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością.... 6 0 ~mała (8 lat temu) 23 maja 2014 o 23:26 nie były skierowane do osób, które merytorycznie mówią i dzielą się ze mną jakimiś problemami, oznacza to, że nie jestem samotna. Mimo pięknej pogody, zastanawiam się, ile kobiet (i ilu mężczyzn) jest w takiej sytuacji, dostało kopniaka. Ile czasu zajmuje wstanie z kolan? Osoby, które publicznie łapią bakcyla drugorzędną wypowiedzią mnie nie interesują i uważam, że najlepszym komentarzem do takiego zachowania, jest brak komentarza. 3 0 (5 lat temu) 22 marca 2017 o 15:08 Ciągle źle. Prawie 5 lat po rozwodzie i w ogóle tego nie ogarniam. Na dodatek kolejny związek się posypał. Chyba to coś ze mną nie tak. 2 0 ~wdr (5 lat temu) 22 marca 2017 o 19:26 Wszystko w porządku, ja od 14 lat jestem przed i też w ogóle tego nie ogarniam :P 3 0 ~anonim (5 lat temu) 23 marca 2017 o 10:11 Ja z... 8-10 lat po rozwodzie. Nie celebruję tego dnia, więc nie pamiętam dokładnie. Kilka nieudanych związków za sobą, obecnie od 3 lat stały - szczęśliwy związek, zaręczyny niedawno itp. :) 5 0 ~Roman (3 lata temu) 10 października 2018 o 10:52 15 lat po ślubie :) Wszystko jest ta, jak być powinno :) 4 1 ~Szczęśliwy facet (3 lata temu) 10 października 2018 o 15:47 Spoko będzie, kwestia poukładania w głowie i czasu. Zapisz się do jakiejś grupy tu na forum jest taka "samotni rodzice" czy jakoś tak. Tam odżyjesz pospotykasz się na luzie z ludźmi i... będzie dobrze :-) Chcąc spotykać ludzi trzeba się na nich otworzyć i... po prostu spotkać się! 1 0 ~Szczęśliwy facet (3 lata temu) 12 października 2018 o 16:11 Do dzieła :-) Tam także są osoby po przejściach, rozwodach itd. ;-) Powstanie grupy miało na celu ułatwienie kontaktu między osobami chętnymi do spotkań wrzucając post lub tworząc wydarzenie. Wszystkich chętnych zapraszam w imieniu grupy do dołączenia do nas poniżej link web*facebook*com/groups/ 206... wyświetl numer 3796043/ zamiast gwiazdek kropki!!!!!!!!!! Atmosfera w grupie jest luźna i wesoła nie ma kryterium wiekowych itp. Ważne żeby być otwartym na innych i mieć chęci do spotkań. 2 0 ~Michał (3 lata temu) 14 października 2018 o 20:43 W trakcie rozwodu... I brak dalszych planów na życie, póki co to muszę zawalczyć o Swoje, by nic nie zostało w piachu. 2 0 ~KakaluKa (3 lata temu) 15 października 2018 o 18:42 Michal jak sobie radzisz ? Ja jestem w podobnej sytuacji ... mam dość ciągłej walki 1 0 ~Michał (3 lata temu) 15 października 2018 o 18:52 Nie radzę Sobie.... zawalam się praca, ale weekendy naj gorsze są.... nawet tak w samotności poszedłem do kina by jakoś czas zleciał i wg. A ty? 4 0 ~anonim (3 lata temu) 15 października 2018 o 21:47 Na wszystko potrzeba czasu i do wszystkiego można się przyzwyczaić. Może niekoniecznie polubić, ale żyć "normalnie". I wiem, co mówię :) 2 0 ~Michał (3 lata temu) 15 października 2018 o 22:12 A jak żyć normalnie gdy rzeczy materialne nie przynoszą przyjemności? 2 0 ~anonim (3 lata temu) 15 października 2018 o 22:52 Zaczną. Naprawdę. I może kogoś poznasz. Nie wiesz tego, ale nie zakładaj, że tak, jak jest teraz, będzie zawsze. Nie będzie. Wiem to :) 1 0 ~Dczn_76 (3 lata temu) 16 października 2018 o 02:48 problemem są polscy mężczyźni! nie rozumieją, jak właściwie romansować z kobietą. Musiałem poczekać, aż poznam mego trzeciego męża i on jest turecki. 2 3 ~M (3 lata temu) 11 lutego 2019 o 01:25 I jak sobie poradziles? 0 0 ~gość (3 lata temu) 24 marca 2019 o 23:03 link nie działa 0 0 ~Lucyna (3 lata temu) 16 października 2018 o 11:52 U mnie nie obyło się bez psychoterapii. Ale dzięki temu przewartościowałam parę rzeczy w życiu i wyszło mi to na dobre. Inaczej pewnie nie trafiłabym do psychoterapeuty. 3 0 ~anonim (3 lata temu) 16 października 2018 o 17:03 Eh jak się na złamać na taką terapię. 0 0 ~Toja (3 lata temu) 22 października 2018 o 10:58 Cześć, ja jeszcze jestem na etapie strachu przed rozstaniem a świadomością,że nie ma szans na wspólne udane życie. Pomiędzy nami jest 7-latek którego bardzo oboje kochamy. Żyjemy obok siebie- nie wiem jak to nazwać - jak współlokatorzy? Jak obcy? Kontakt wzrokowy praktycznie nie istnieje,wspólne sprawy też nie. Dogadujemy się w sprawach niezbędnych do funkcjonowania pod jednym dachem i tyle. Mnie boli każdy dzień, często płaczę, czuję się w pułapce a jednocześnie widzę jak synek kocha i tatę i nie chcę mu tego taty zabierać... 4 0 (3 lata temu) 22 października 2018 o 14:50 nie zabierasz mu taty, przecież rozstając się z kimś chyba nie zamierzasz przy okazji wyjechać na drugi koniec świata. uwierz, że bardziej będzie się cieszył kiedy rodzice będą szczęśliwi, mimo, że będziecie osobno, niż kiedy widzi cię zapłakaną albo w kiepskim nastroju teraz, kiedy jesteś nieszczęśliwa (a przecież mówi się, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko). najważniejsze żeby nie wciągać dziecka w kwestię związku i nie traktować go niczym kartę przetargową. skoro obydwoje kochacie syna to będziecie go nadal otaczać troską i miłością, niezależnie od tego czy będziecie nadal razem, czy nie. to się przecież nie zmieni. INSTAGRAM: unbake_my_heart_ Soundcloud: 2 0 ~anonim (3 lata temu) 22 października 2018 o 20:13 A może jest jakiś sposób, żeby w was się coś obudziło.... może wspólna terapia? 0 0 ~Toja (3 lata temu) 22 października 2018 o 21:04 Tego muszą chcieć dwie strony... 0 0 ~Toja (3 lata temu) 22 października 2018 o 21:10 Dzięki ciachozkremem :) przymierzam się do tego. Ale nie jest to łatwa decyzja. Generalnie nie zamierzałam się użalać, samo jakoś wyszło. W poczuciu osamotnienia weszłam na forum Trójmiasta i czytałam wypowiedzi innych i spodobało mi się,że tylu ludzi wypowiada się tu tak sensownie - po przyjacielsku. Bez hejtu :) No i wyraziłam zwięźle co mnie w duszy gniecie :) 2 0 ~wdr (3 lata temu) 23 października 2018 o 02:05 Już to kiedyś mówiłem, kiedyś się naprawiało teraz wymienia się na nowe. Pralkę , telewizor , partnera ;P . Obecnie wszyscy jesteśmy bardziej nastawieni na własne ego , (ma to oczywiste zalety i wady) , jedni odnajdują się lepiej w takiej formule inni gorzej. 2 0 ~anonim (3 lata temu) 23 października 2018 o 07:46 Wdr'ku, Ty też wymieniłeś na nowe? ;> 2 1 ~wdr (3 lata temu) 23 października 2018 o 11:45 Jak się o pralkę dba , czyści filtr, czasem odkamieni , to jest duża szansa że długo nam posłuży, nie oznacza to że w ogóle nie będzie się psuć, czasem i tak się zepsuje, a wtedy pozostaje poszukać awaryjnej pralki np u sąsiada lub kupić drugą na czas awarii (koniecznie z możliwością zwrotu chyba że planujemy mieć z czasem własną pralnie lub jednak starą oddać na złom) , ostatnia możliwość to mało komfortowe pranie ręczne tu jednak widzę dużo wad. ;P 4 0 ~Szczęśliwy facet (3 lata temu) 24 października 2018 o 14:51 Ciacho z kremem Dziecko jest szczęśliwe jak rodzice są szczęśliwi a nie jedno z nich i... mama!!! Bzdura każde dziecko chce mieć rodziców! Naljepiej razem! Tylko my dorośli chcemy...mieć spokój, lekko łatwo itd. 7 2 ~Szczęśliwy facet (3 lata temu) 24 października 2018 o 14:55 Toja ja napiszę tak. Jeśli chcesz, masz choć trochę sił i jeszcze kochasz (jakkolwiek) swojego mężczyzne to ratuj związek na wszystkie możliwe dostępne metody!!! 3 0 ~anonim (3 lata temu) 24 października 2018 o 15:45 Jeśli nie mają dziecka i ich drogi już się rozeszły, to po co??? 0 0 ~Szczęśliwy facet (3 lata temu) 24 października 2018 o 18:16 No i tak czytasz wpisy człowieku. Zawsze warto naprawiać niż "wymieniać" bo jak się uda to powinno to bardziej scalić zawiązek itp. A dziecko będzie w "7 niebie" :-) 2 0 ~Szczęśliwy facet (3 lata temu) 24 października 2018 o 18:20 Źle zaakcentowałem swój wcześniejszy wpis. Bzdura dotyczy szczęśliwego dziecka po rozejściu się rodziców. Szczęśliwi są jak rodzice mimo wszystko są razem jednak hmm powinni się rodzice hmm "ponaprawiać" ;-) 3 0 ~anonim (3 lata temu) 24 października 2018 o 18:56 Czytam, czytam... W innym wątku pytasz ciacho o posiadanie dzieci, więc jednak odnosisz się poniekąd do niej również. Człowieku. 0 1 ~Toja (3 lata temu) 24 października 2018 o 22:45 Szczęśliwy Facecie związek to są dwie strony. Kilka prób rozmowy, zmiany było - z mojej strony. Taki stan trwa kilka lat. On w trakcie tzw. rozmowy nawet nie patrzy na mnie. Jak pytam np. czego oczekuje ode mnie to po dłuższym milczeniu ofpwiada, nie patrząc na mnie - niczego. Mówię,że przecież dziecko widzi, czuje,że coś jest nie tak. Albo, co gorsza, uzna to za normę, że tak powinno być. On milczy... Tak to wyglądało lat. Teraz chyba mam już wyprany mózg o zachowuję się wobec niego tak jak on wobec mnie. Chociaż wiem,że to do niczego nie prowadzi. Zwyczajnie nie chce mi się domyślać o co mu chodzi i co zrobiłam źle. Zdarza mi się niestety, gdy napięcie sięga zenitu wybuchnąć przy dziecku :( Nie wiem jak się naprawia jednostronnie. Przydałaby się rozmowa, nie monolog. 1 0 ~Toja (3 lata temu) 24 października 2018 o 22:56 Szczęśliwy Facecie, wiem,że dziecko najważniejsze i bardzo mnie smuci nasza sytuacja, ale tak mnie zżera samotność w związku,że aż mnie zgina. Płaczę. W sumie, może zabrzmi to komicznie,ale jakiś czas temu często płakałam - jadąc skmką czy gdzieś idąc. Nie wiem dlaczego nie łączyłam tego z sytuacją w domu ;) Poszłam do lekarza i powiedziałam,że trzeba mi zrobić badania, bo mam jakieś zaburzenia w organizmie, dużo płaczę, może to jakieś niedobory. A lekarz pierwsze co zrobił to zapytał o związek. To potem poszłam do psychologa - pierwsza wizyta, druga wizyta i stwierdził,że jedyne co może zrobić to podbudować moją pewność siebie a tak naprawdę to z partnerem powinnam udać się na terapię. Czyli jakby nie patrzeć do zmian potrzebne są dwie strony 1 1 ~Toja (3 lata temu) 24 października 2018 o 23:02 Kocham mojego synka. Widzę jak tata jest dla niego ważny. Inaczej nie byłoby się nad czym zastanawiać. A tak nie widzę dobrego rozwiązania 0 0 ~wdr (3 lata temu) 25 października 2018 o 00:43 A że się zapytam co jest problemem w związku ? Kasa , sex, nałogi , zainteresowania... ?! więcej powodów jakoś mi na myśl nie przychodzi , możecie podpowiedzieć.. 0 1 ~Ciachozkremem (3 lata temu) 25 października 2018 o 02:14 Priorytety, wypalenie, rutyna, zmiany,które w ludziach występują z czasem naturalnie, brak pociągu seksualnego, brak namiętności, brak chęci wspólnego spędzania czasu, różne poczucie humoru...wymieniać dalej? 2 3 ~Dzisiaj anonimowa (3 lata temu) 25 października 2018 o 09:12 Hm...najczęściej to mężczyźni nie chcą niczego naprawiać. Tak było w moim przypadku, w wielu innych, które znam. To my, kobiety zbieramy zdjęcia, wspomnienia. Oni odchodząc często zostawiają wszystko. Mój eks zostawił wszystko, oddał mi nawet zdjęcia nasze i naszego dziecka, które nosił w portfelu. Odciął się od nas całkowicie. Może bał się, że spojrzenie na zdjęcia, przedmioty, które nas łączyły, spowodowałoby to, że wróciłyby chwile, które były dobre. On bał się tego, nie chciał wracać. Długo walczyłam w pojedynkę o nasz związek, cierpliwie czekałam, znosząc upokorzenia, nienawiść, pogardę. Starałam się zmienić, dostosować, poprawić i po co? W koncu znalazł, tę lepszą, tę jedyną i odszedł ode mnie i od naszego dziecka. Niektórzy mężczyźni tak mają, że kochają swoje dzieci tak długo, jak długo kochają ich matkę, a kiedy pokochają inną kobietę, to i dzieci tej kobiety również, odcinając się całkowicie od pozostawionych dzieci. Wiem, że nie wszyscy tak mają. Nie wiem Toju co Ci radzić. Dobrymi radami piekło jest wybrukowane:-) tak mówią. Z tego co piszesz wynika, że On już odszedł uczuciowo i nie chce niczego naprawiać. Nie dasz rady w pojedynkę naprawić Waszego zwiazku, to tego trzeba dwojga. Może jednak zwalcz o siebie i o dziecko już bez niego, ale żeby dziecko miało dobre kontakty z ojcem. Myślę, że czasem lepiej rozstać się spokojnie i bez obwiniania, zachowując dla dobra dziecka wzjemne, w miarę poprawne kontakty. Jeżeli ojciec dziecka będzie tego chciał i oby chciał. 2 1 ~wdr (3 lata temu) 25 października 2018 o 10:02 @Priorytety, wypalenie, rutyna, zmiany,które w ludziach występują z czasem naturalnie, brak pociągu seksualnego, brak namiętności, brak chęci wspólnego spędzania czasu, różne poczucie humoru.. To są powody rozstania szeroko pojętej gimbazy , a nie związku w którym jest dziecko. ;P Mimo wszystko wymieniaj dalej.... każdy punkt widzenia może być jeszcze użyteczny ;P 5 0 ~Szczęśliwy facet (3 lata temu) 25 października 2018 o 19:24 Tak, anonimie ciut łącze wątki jednak - tu było o dziecku do Toji a nie do Ciacha... ehh już więcej wyjaśniać nie będę. 1 0 ~Szczęśliwy facet (3 lata temu) 25 października 2018 o 19:27 Idzicie na terapię albo ooo do mediatora i... zrób podstęp (bo zapewne tak normalnie to się nie zgodzi i powie czego się czepiasz) umów Was i wyciągnij tam męża pod innym pozorem!? ;-) 0 0 ~Szczęśliwy facet (3 lata temu) 25 października 2018 o 19:31 He, he zgadzam się z ostatnim wpisrm wdr :-) Ja bym chciał mieć zawsze młode, chętne , mądre i żeby się śmiały z moich kawałów a jak już przestaną to... kolejna ;-) Do czego to prowadzi? 1 0 (2 lata temu) 15 stycznia 2020 o 18:10 też bym tak chciała aje mój były zawsze coś wymyśli i jest kłótnia 1 0 ~Mene (2 lata temu) 28 kwietnia 2020 o 20:06 U mnie było odwrotnie to moja była nie chciała niczego naprawiać 18 lat poszło w pi.... No jest ciężko ale trzeba zyc najgorsze to że są kontakty no dzieci ogólnie to mamy dobry kontakt tylko no żal bo ja jeszcze to przeżywam a ona nowi znajomi no żyje 0 1 ~anonim (2 lata temu) 19 października 2019 o 20:51 Jestem po rozwodzie, pół roku. Miałam takie same rozterki jak ty,bałam się co będzie dalej. Ale wiedziałam że mąż, już były kocha córkę ma 14lat i nadal są w kontakcie. 0 0 ~Kamil (3 lata temu) 8 stycznia 2019 o 15:31 Mi podczas rozwodu bardzo pomogli w Mężczyzna i Rozwód. Specjalizują się w pomaganiu mężczyznom podczas rozwodu i oprócz najlepszych adwokatów mają innych specjalistów np. doradców podatkowych, którzy pomagają pod kątem podziału majątku. 0 1 ~Anonim (3 lata temu) 8 stycznia 2019 o 21:04 A ja Sobie nie radzę, strasznie kochałem była, w sumie to kocham. Ale wiem że jest zła osoba. Codziennie uciekam i tak przez cały rok... Nie życzę nikomu tego. 2 0 ~wdr (3 lata temu) 9 stycznia 2019 o 02:08 Bije cię :-? 0 0 ~Kamil (3 lata temu) 9 stycznia 2019 o 08:58 Mi podczas rozwodu bardzo pomogli w Mężczyzna i Rozwód. Specjalizują się w pomaganiu mężczyznom podczas rozwodu i oprócz najlepszych adwokatów mają innych specjalistów np. doradców podatkowych, którzy pomagają pod kątem podziału majątku 0 0 ~Cross (3 lata temu) 9 stycznia 2019 o 10:08 Myślisz że jak co kilka godzin będziesz wklejał ten sam reklamowy badziew to zlecającemu reklamę przybędzie klientów? 3 0 ~ladniejszy wyraz (3 lata temu) 9 stycznia 2019 o 16:26 "mi podczas wzwodu.... pomogla spolka "mezczyzna i wzwod" i to sie nazywa przedsiebiorczosc i lapanie niszy za ... co ona moze miec cypelek? cypelek w reke i do przodu bo inaczej nie bedzie ..odu nie odu..e przy slubie to kasa w kieszeni sie nie źeni.. i tyle 2 1 ~Natur (3 lata temu) 15 kwietnia 2019 o 12:51 Zawsze winne są dwie strony, jak ktoś nie widzi swojej winy to albo jest wyjatkiem ale po prostu nie chce widzieć tej winy. Czy czas leczy rany, trochę tak, ale czy warto tracić czas? Czas płynie zbyt szybko by go marnować. Najlepszym lekarstwem na złamane serce jest pogodzenie się z zaistniałą sytuacją (chyba że jeszcze walczymy o powrót), polubienie siebie i nowa miłość... Oby trafiona, bo kolejne złamane serce działa jak kumulacja albo odiweszony wyrok na wokandzie. Niestety przesadna ostrożność działa niekorzystnie na upływający czas. Zatem kto nie ryzykuje ten nie wygrwa. Ale mogę się mylić :) 2 2 ~Marzena (3 lata temu) 2 maja 2019 o 08:07 Ja jestem ciągle w trakcie, i szczerze mówiąc wcale sobie nie radzę z traumą i stresem. Jeśli chodzi o sąd, to lecę na uspokajaczach i polegam na moim prawniku. Koleżanka mi powiedziała, ze trzeba wziąć zaufanych z iwo klisz i wspólnicy, bo podczas rozwodu się nie ogarnia. I miała rację. 2 2 ~Ja (3 lata temu) 9 maja 2019 o 06:57 Czas nie leczy ran. Jestem przeciwniczka rozwodów. Ale czasami się nie da. Bo mimo że się kocha to druga osoba jest niewiarygodna. Rozwód toczy się w tle po prostu. Przy szybkości naszych sądów... 4 0 ~Leitte (2 lata temu) 9 sierpnia 2019 o 14:31 Czasami tak jest. Wszystko co ma swój początek ma też i koniec jak mówi stare powiedzenie ludowe. Rozwód jest trudny i nie ma tutaj znaczenia czy obie osoby rozstaja się w zgodzie czy ze sobą walczą. Niestety ale w rodzinie była u mnie ta druga sytuacja. Obie osoby nie chciały się ze sobą dogadać ( może jedna i by chciała ale druga miała totalnie nieuzasadnione wymagania co do majątku, który nie należał do niej przed ślubem). Myśle, ze warto skontaktować się z dobrym prawnikiem, który pomoże wszystko ogarnąć i doradzi w tej sytuacji. Ze swojej strony sugeruję kontakt z tą kancelarią. 0 1 ~Kimbi (2 lata temu) 12 sierpnia 2019 o 20:14 Pani Grześkowiak z Waszawy jest naprawdę bardzo dobrym adwokatem. Prowadzi sprawę rzetelnie, dokładnie i baaardzo pomaga! Jak dla mnie jest to cudowna kobieta! 0 1 (2 lata temu) 14 sierpnia 2019 o 11:08 Po takim czymś, jeżeli czujesz się żle, musisz spędzać cały czas ze swoimi przyjaciółkami. Jak zostaniesz sama z sobą, nic z tego dobrego nie będzie. 0 0 ~emilia9022 (2 lata temu) 15 października 2019 o 01:14 Bardzo fajne informacje można tutaj znaleźć i na pewno będę się nimi posiłkowała podczas swojego rozwodu. Oczywiście też szukam odpowiedniego adwokata, który we wszystkim mi pomoże i myślę, że skorzystam sobie z oferty Kancelarii Cejrowskich z Tczewa. Słyszałam o nich świetne opinie i warto byłoby załatwić sobie profesjonalną pomoc. 0 0 ~Obdarzony (2 lata temu) 15 października 2019 o 16:18 Jednym z opcji odegrania się na byłym jest nakręcenie XXX filmiku z kolesiem z większym przyrodzeniem. 1 3 ~Zarażony (2 lata temu) 16 października 2019 o 08:36 A badałeś się? 1 0 ~come (2 lata temu) 25 marca 2020 o 08:40 Jakoś sobie radzę 0 0 ~anonim (2 lata temu) 10 kwietnia 2020 o 08:06 Rozstałem się po 12 latach ( dowiedziałem się ze mnie zdradza 4 dni temu). 2 0 (2 lata temu) 13 kwietnia 2020 o 10:53 Rozwiodłam się 9 lat temu. Wychowuje sama 2 dzieci. Sobą pozostać,sobą być do końca.. 0 0 ~Szczęśliwy facet (2 lata temu) 13 kwietnia 2020 o 20:15 Ilwona... nie masz nikogo obok siebie bo nie chciałaś czy nie było chętnych? ;-) 0 2 ~Mene (2 lata temu) 28 kwietnia 2020 o 20:18 Powiem Ci tak kolego ja jestem po rozwodzie 4 miesiące znaczy nie rozwód ristanie związek 18 i niby wszystko było ok przez 2 lata było jakoś inaczej ja widziałem że coś jest nie tak próbowałem rozmawiać ale jak ktoś Ci mówi prosto w oczy że kocha że nie dzieje się nic złego i jesteś z tą osobą połowę swojego życia to jak masz nie wierzyć i wiem jak się czuje Iwona ja też nie mam koleżanek ani kolegów takich bliskich by porozmawiać no bo po co mi to było przecież szczęśliwa rodzina i takie zeczy a teraz sam jak palec o byłej nie mogę powiedzieć złego słowa no przestała kochać a czemu nie mam pojęcia biorę dzieci 2 razy w tygodniu mamy dobry kontakt tylko żal i smutek 0 0 ~Monika (2 lata temu) 4 maja 2020 o 14:22 Co prawda jestem po 30ale chcialam cos napisac z perspektywy dziecka. Moi rodzice rozwiedli sie gdy mialam 14 lat, rozwody wtedy nie byly zbyt popularne. W moim roczniku oprocz mnie tylko jedna dziewczynka miala rodzicow po rozwodzie. Moze mialam pecha ale bylam obiektem drwin i kpin, wyzywana od patologii. Cieszylam sie ze rodzice wzieli rozwod, skonczyly sie klotnie i awantury. Choc nie bylo bicia i alkoholu. Najgorsze bylo 8 miesiecy przed rozwodem gdy ja spalam z mama a brat z tata. 8 miesiecy milczenia i mijania bez slowa w 3 pokojowym mieszkaniu. Zaluje ze wzieli rozwod tak pozno. Trzymali sie dla nas ale jesli ludzie sie nie dogaduja to po prostu sie nie uda. Nie trzymajcie sie rekoma i nogami dla dzieci. One widza co sie dzieje, nie sa slepe. 2 0 ~Szczęśliwy facet (2 lata temu) 4 maja 2020 o 19:36 "One widzą co się dzieje, nie są ślepe." jednak Monika, nie chciałabyś żeby jednak mieć pełną rodzinę? Żeby się rodzice jednak dogadali, pokochali odnowa i jeszcze raz przeżywali rozkwit miłości? Ty nie czułaś braku jednego z rodziców w domu? 0 1 ~Monika (2 lata temu) 4 maja 2020 o 21:02 W noektórych wypadkach kwestia "dogadania się" to za mało. Nie wszedzie tak jest ale pewien spory odsetek zwiazkow nie ma szansy na przetrwanie. I trzeba to wziac na klate. Dziecko widzie ze uczucie miedzy rodzicami nie jest szczere. Moi tez probowali, kilka razy. Ale ja jako dziecko widzialam ze cos jest nie tak. Szczesliwa rodzi a jest wtedy gdy uczucie jest szczere. A czytajac niektore historie jesli uczucie wygaslo, pokochalo sie inna osobe to nie da sie trzymac czegos na sile. Nie zauwazyliscie jak wiele jest zwiazkow starszych osob ktore zostaly ze soba i tego żałuja? Chcecie zalowac na starosc? Ps dodam ze moi rodzice 10lat po rozwodzie sie zeszli. Byli ze soba 6burzliwych lat. Skonczylo sie z wiekszym hukiem niz za pierwszym razem. Uwazalam ze to "zejscie" bylo glupota i skonczylo sie tak jak przewidywalam. 1 0 ~Szczęśliwy facet (2 lata temu) 4 maja 2020 o 21:38 No oki a jaki Twoje doświadczenia dziecka (wtedy) miało wpływ na Twoje osobiste teraz związki z mężczyznami (mężem)? 0 0 ~Monika (2 lata temu) 4 maja 2020 o 23:07 Mam wspaniałego partnera (nie mamy ślubu) od 16 lat. Po 10 latach pojawiła się pierwsza córka, obecnie czekamy na drugą. Poznałam go chwilę po rozwodzie rodziców, w sumie jako dzieciak. Wyrwał mnie od toksycznej matki. Jest moim najlepszym przyjacielem :) kumplem i miłością życia. Różnica między moim związkiem a moich rodziców jest taka że ja wyciągnęłam wnioski z ich błędów. Rozmawiamy o uczuciach. Poza tym my się lubimy, lubimy spędzać razem czas a moi rodzice jakoś tak żyli obok siebie i wiecznie z pretensjami ;) 2 0 ~Szczęśliwy facet (2 lata temu) 5 maja 2020 o 01:10 Życzę Wam więc szczęścia razem "póki śmierć Was nie rozłączy" :-) Szczęście jest też w małych rzeczach więc obdarowujcie siebie nawzajem drobnostkami (nie tylko materialnymi) ;-) Pozdrawiam 1 0 ~Kocio (2 lata temu) 5 maja 2020 o 10:21 Trzeba dobrze utrafić i mądrze wybrać ale też z czasem liczyć ze zmianami, bo ludzie się zmieniają. Z upływem czasu wszystko wokoło się zmienia, cały świat sie zmienia, więc wiążąc się z kimś na dłużej trzeba liczyć się z tym, że ta osoba też się zmieni, wszyscy się zmieniamy. Czasami doświadczamy sytuacji które bardzo na nas wpływają, życie nas zmienia, inaczej układa nasze możliwości i wartości... trzeba popatrzeć na stałe związki jak na wyjątek od reguły niż na regułę i cieszyć się nawet z tych krótkich bo błędem jest zakładanie że ma się coś dane raz na zawsze 1 0 ~Szczęśliwy facet (2 lata temu) 5 maja 2020 o 12:27 Hmm to wtedy Kocio tradycje też zmieńmy i dążenie do miłości też i wprowadźmy zasadę "kto silniejszy to ma wszystko" a tych słabych i biednych.... a co tam ;-) po co Nam jakieś tam "staromodne" wartości ;-) 0 0 ~Kocio (2 lata temu) 5 maja 2020 o 17:02 ależ tradycje też ulegają zmianom, mentalność ulega zmianom, stereotypy ulegają zmianom, kanony piękna ulegają zmianom, hierarchie wartości ulegają zmianom, zasady też się zmieniają, a co kiedyś było nowoczesne dzisiaj jest już staromodne, Na świecie jest tylko jedna rzecz która się nigdy nie zmieni - jego zmienność 1 0 ~Szczęśliwy facet (2 lata temu) 5 maja 2020 o 17:52 Hmm zmienność, niepewność itp. Mam nadzieję że moderator tego nie wykasuje a jeśli tak to nie szkodzi ;-) 0 0 ~Kocio (2 lata temu) 5 maja 2020 o 18:46 Znam Stare Testamenty, zapisy i prawa Tojry, sury Koranu. We wszystkich świętych księgach zawarte są podobne mądrości i uniwersalne prawa do których człowiek powinien się stosować, niezależnie od wiary. Bo widzisz, niepewność a zmienność to nie jest to samo. Tylko zmienność jest pewna jak nic innego na świecie. Zmienności możesz zaufać bo się pojawi. Za to niepewność to stan jakby niezależny od zmienności, bo zmienność jest pewnikiem. Do tego bez niepewności nie byłoby zaufania... Akurat niepewność nie jest czymś dobrym ale zbytnia pewność też nie, bo wtedy właśnie wyskoczy zmienność i spowoduje w konsekwencji nieufność. Zaufać można tylko zmienności Czasem zauważam że człowiek jak coś ma to uważa to za pewnik. Ma życie to żyje jakby nie było śmierci. Ma miłość to o nią nie dba i miłość rzucona w kąt ulatuje, z kolei jak przesadnie o coś dba, to też to coś z czasem uleci. Czasem razem z życiem lub z samym czasem, albo zmieni się w coś innego. Wtedy człowiek skupia się nie na tym co miał, ale pielęgnuje w sercu stratę, i tą niepewność i nieufność, zamiast podziękować losowi za to wszystko dobre, co mu było dane, nawet jeśli z czasem uleciało.... 1 1 ~Szczęśliwy facet (2 lata temu) 5 maja 2020 o 18:57 Najlepiej więc zachować umiar i dbałość o to co się ma (włącznie z relacjami, co zaś do miłości to trzeba ją pielęgnować jak ogród) z chęcią rozwijania... :-) 0 0 ~Monika (2 lata temu) 5 maja 2020 o 20:15 No cóż... Zgadzam się z każdym słowem Kocio. Dosłownie. Ja nie jeste taka sama jak 16 lat temu, w końcu bylam wtedy nastolatka, dzis jestem matka. Sa inne priorytety, wymagania. Sa rozne sytuacje w zyciu, z jednymi sobie radzimy, z innymi nie. Jedni daja rade i ide razem przez te trudy, u innych drogi sie rozchodza. Ale juz z innej beczki ze tak brzydko powiem. Obserwujac znajomych moich rodziców czy rodzine mam wrazenie ze razem trwaja osoby ktore maja ciezkie doswiadczenia. Ci ktorzy nie maja problemow czy ciezkich doswiadczen szukaja byle pretekstu do rozstania 0 0 ~Szczęśliwy facet (2 lata temu) 5 maja 2020 o 23:59 Ogólnie Monika oki jednak słyszałem o dzieciach "przemocowców" czy alkoholików którzy razem będąc ponawiali schemat. Charakter człowieka się nie zmienia, mogą się zmienić pewne zachowania, nawyki, czy poglądy a co do zmian zewnętrznych to po prostu przystosowanie się. Są wartości wyższe którym warto być wiernym pomimo zmieniających różnych innych rzeczy :-) 0 1 ~Kocio (2 lata temu) 6 maja 2020 o 17:39 @Monika, to dobra obserwacja, bo czy ceni się coś, co łatwo przyszło? Czy docenia się coś, o co nie trzeba się postarać? No właśnie.....Albo nie ma się porównania i u sąsiada trawa zawsze wydaje się być zieleńsza, @facet, człowiek po to ma wolną wolę, żeby samodzielnie z niej korzystać przy dokonywania wyborów i budowie swojej hierarchii wartosci 0 0 ~Niula (2 lata temu) 1 czerwca 2020 o 19:06 Witam. Bardzo proszę o pomoc w uzyskaniu kluczowych wskazówek dotyczących rozwodów - od osób po rozwodzie. W tym celu byłabym wdzięczna za wypełnienie krótkiej ankiety, którą można znaleźć pod linkiem: Bardzo dziękuję każdemu kto zgodził się wypełnić ankietę. Pozdrawiam 0 1 ~Szczęśliwy facet (2 lata temu) 1 czerwca 2020 o 22:37 Niula a po co Ci ta ankieta? 0 0 ~anonim (1 rok temu) 28 lutego 2021 o 14:27 Z dobrobytu jej się w głowie przewróciło 0 0 ~Tomasz (2 lata temu) 7 czerwca 2020 o 13:32 Ja osobiście niefajnie przeżyłem rozwód. Trwał on latami i nic nie szło po mojej myśli. Osobiście trzymałem się różnych poradników ze stron internetowych żeby jakoś to ogarniać. Polecam taki jeden z nich jak to robić krok po kroku. 0 0 ~abbne (2 lata temu) 17 lipca 2020 o 01:33 Rozwód to ciężka sprawa. Ja dzięki Kancelarii przeszłam przez cały rozwód szybko i bez komplikacji 0 1 (2 lata temu) 22 lipca 2020 o 10:27 u mnie wystarczyło pół roku po prawie 7 letnm związku, ledwo sie ogarnęłam ale wsparcie bliskich pomogło, zmieniłam nieco otoczenie, zaczęłam otwierać się na ludzi i poznałam super faceta :) będzie dobrze! 0 0 ~Taki sobie ktos (2 lata temu) 22 lipca 2020 o 18:57 Jestem w trakcie rozwodu 30+, nie mieliśmy dzieci , od kilku miesięcy nie mieszkamy razem próbowałem abyśmy byli dalej razem ale porażka wszystko takie że aż serce chce pęknąć. Mieszkam sam zero znajomych w pobliżu bo wyprowadziłem się z rodzinnego miasta dla tej drugiej osoby. Czasem idzie zwariować na początku to prawie 10kg schudłem szok normalnie. Dalej cały czas o tym myślę ale funkcjonuje praca dom praca dom i tak leci z głową spuchnięta od myśli o tym wszystkim. 4 0 ~Isa (2 lata temu) 26 lipca 2020 o 22:37 Ja mam 32 lata, rok po rozwodzie. Ciezko się odnaleźć po 8 latach związku. Wiem, jak jest. Ostatni raz widziałam go w listopadzie. Często myśle o tym wszystkim i wiem, ze się dobrze stało ale nie mogę się pogodzić z myślą, że on zostawił mnie w sumie z dnia na dzień. Powodu nie znam do dziś dnia. W sądzie- niezgodność charakterów. Dzieci brak. Jest ciezko ale czas leczy rany 2 0 ~Malwa (2 lata temu) 30 lipca 2020 o 19:29 Zazdroszczę wszystkim tym, którzy mogą przejść przez rozwód nie mając dzieci. Mnie czeka rozwód, zostaję sama z dwójką dzieci, które nie rozumieją, dlaczego rodzice nie są dalej razem...a dlaczego nie są, bo mu "mąż" okłamywał mnie przez 10lat małżeństwa i okazało się, że narobił mnóstwa długów, o których ja nie miałam pojęcia. 1 0 ~anonim (2 lata temu) 31 lipca 2020 o 14:31 I to jest powód rozwodu? Faceci to tchórze generalnie, pewnie bał Ci się powiedzieć, ale może warto dać mu szansę, pod warunkiem, że się kochacie jeszcze... 0 0 ~Malwa (2 lata temu) 31 lipca 2020 o 20:17 Tak, to jest powód rozwodu i chyba oczywisty, skoro ja ciężko pracowałam, a mój mąż przepuszczał pieniądze na prawo i lewo. 3 0 ~Kocio (2 lata temu) 31 lipca 2020 o 22:35 Ciekawe czy facet pochwali się nowej dziewczynie że był utrzymakiem. Pewnie nie. Heh , takich cwanych węży z odzysku jest na pęczki, a cwane to że ciężko się zorientować, oj cwaniutkie. Moja koleżanka potrzebowała 16 lat by się uwolnić od takiego, teraz tylko leczy rany 2 0 ~Zosia (1 rok temu) 27 grudnia 2020 o 23:49 Hej, jestem w podobnej sytuacji tylko z 1 dzieckiem. O długach męża dowiedziałam się ok. Rok temu. Staram się dla dziecka to ciągnąć, ale widzę coraz słabiej ta sytuację. Maz splaca swoje dlugi a ja utrzymuje dom. Chyba jakas kretynka jestem jak tak patrze z boku na siebie 1 0 ~Mama (1 rok temu) 16 sierpnia 2020 o 07:24 Oj uwierz,ze nie I dzieci maja ponosic konsekwe coś tego,że tatuś miał chęć na "rozrywke" w postaci nadrobienia długów??? 0 0 ~anonim (1 rok temu) 16 sierpnia 2020 o 07:27 Malwa,moja sytuacja Dzieci, długi,hazard, mieszkamy ta, lat,po rozwodzie 1 ten dran nadal msci sie...za to,ze uratowalam siebie i dzieci przed sciagnieciem nam dol:-( uciekaj od niego ja jest warr ani 2twojej lzy!!! 0 0 ~Angelica (1 rok temu) 15 maja 2021 o 16:31 Nazywam się Angelica, mieszkam w Kanadzie, chcę podzielić się moim wspaniałym świadectwem o tym, jak odzyskałem mojego byłego kochanka, który przysięgał być ze mną, dopóki nie zostawił mnie dla innej kobiety bez powodu i staram się, aby wszystko działało Oboje z nas jednak pogarszają się i tak bardzo go kocham i nie mogę zrobić nic, aby odzyskać mojego byłego, dopóki nie spotkałem zeznania udostępnionego przez Marię z USA w Internecie, mówiącego o potężnym rzucającym zaklęcia, który sprowadził swojego byłego kochanka wracam w ciągu 48 godzin i postanawiam spróbować i ku mojemu największemu zdziwieniu zrobił to również dla mnie, tak jak zrobił to dla Marii i wiele osób narzeka na fałszywego rzucającego zaklęcia, ale ten, który spotkałem, był prawdziwym zaklęciem caster, który pomógł mi rozwiązać mój problem, na który nie miałem rozwiązania, przedstawiłem wielu moich najlepszych przyjaciół, którzy mają podobne problemy, a ich problem został rozwiązany z pomocą wielkiego sea mastera. odzyskali swojego byłego w ciągu 48 godzin. Jestem tak szczęśliwy, że mój były znowu do mnie wrócił, a najbardziej zaskakujące jest to, że nasza miłość jest bardzo silna, każdy dzień jest szczęściem i radością. i nie ma to jak bycie z mężczyzną, którego kochasz. Jestem bardzo szczęśliwy, że moja miłość wróciła do mnie z pomocą sea master. jeśli masz podobny problem, doradzę ci, abyś się z nim skontaktował, on jest po to, aby ci pomóc i wywołać uśmiech na twojej twarzy, tak jak robił to do mnie i innych. możesz skontaktować się z nim przez e-mail (lordmudaspiritualtemple@ lub WhatsApp pod numerem +2340783653387 0 0 ~Kandide (2 lata temu) 5 sierpnia 2020 o 11:53 Każde doświadczenie życiowe hartuje. 0 0 ~Beata (1 rok temu) 4 września 2020 o 09:05 Jestem 3 lata po rozwodzie z mężem. Nie powiem, była to ciężka decyzja, ale chyba najbardziej słuszna. Musieliśmy ustalić opiekę nad naszym synem. Nie obyło się bez pomocy kancelarii prawnej. Bardzo pomógł mi Pan Tomasz z Najpierw z mężem byliśmy w separacji, ok 1 roku. Następnie nie było już rady i wzięliśmy rozwód. Ważne, aby ułożyć to wszystko sobie w głowie. To, co mogę poradzić osobom, które chcą wziąć rozwód - starajcie się porozmawiać z partnerem i wypracować jakąś ścieżkę ugody. Wiem, to nie jest łatwe, ale warto chociaż spróbować. 0 4 ~anonim (1 rok temu) 21 lutego 2021 o 09:06 A powód tej decyzji? Co się takiego stało? I dlaczego to była ciężka decyzja? Jakby wszystko było złe i do kitu w Waszym życiu to przecież to łatwa i prosta decyzja. A jeżeli nie było beznadziejnie, to...? I to sformułowanie odnośnie " rozmowy i ugody"...z jakim partnerem, skoro się z nim rozwodzisz...chyba byłym, albo ex? Trochę dziwne, że w małżeństwie nie umieliście porozmawiać i dojść do zgody a potem to ma się udać. 0 0 ~Zuzanna (1 rok temu) 10 lutego 2021 o 11:44 Życzę dużo sił dla wszystkich w tym ciężkim okresie życia. Polecam odwiedzić stronę: 0 3 ~Ja (1 rok temu) 17 lutego 2021 o 21:29 Miesiąc po rozwodzie. Rozwód po 10 latach. Poszło o pieniądze. Nie mamy ze sobą w ogóle kontaktu. 0 0 ~anonim (1 rok temu) 21 lutego 2021 o 08:54 Niestety pieniądze chyba są " tłem" wielu rozwodów...A już na pewno wielu niesnasek; ja to mam permanentnie. Gorzej, że najbardziej wiąże kredyt. A w takiej sytuacji jeszcze trudniej coś zrobić , bo rozstanie to jedno, ale zobowiązania pozostają...a niestety samodzielnie utrzymanie przy tych cenach, albo raczej miernych zarobkach... toż to 0 0 ~Jonabn (1 rok temu) 2 maja 2021 o 04:13 Z doktorem Pellarem masz duże szanse, aby odzyskać swojego mężczyznę lub żonę z powrotem do siebie i swoich dzieci, jeśli dojdzie do zerwania. mój mąż zostawił mnie i dwójkę naszych dzieci na około 2 lata. Przeszedłem przez wiele bólów i próbowałem wszystkiego, aby przywrócić go do mnie i dzieci, ale nic nie wyszło. To był dla mnie naprawdę stresujący czas, ponieważ nigdy nie chciałem mieć złamanego serca. Powiedziano mi, żebym skontaktował się z lekarzem zaklęć miłosnych, aby mi pomógł, co zrobiłem. Zaklęciem zjednoczenia, które sprowadziło mojego męża z powrotem do mnie i jego dzieci w ciągu 2 dni, jest dr Pellar. Naprawdę doceniam to, co dla mnie zrobiłeś. Oto jego kontakt, jeśli możesz go potrzebować do rozwiązania problemów w związku: drpellar@ 0 4 ~anonim (1 rok temu) 2 maja 2021 o 07:29 > mój mąż zostawił mnie i dwójkę naszych dzieci... > Przeszedłem...(..) i próbowałem... Zapytam nieśmiało: skąd te dzieci? "Szurkowski" się nazywają? ;> 3 0 ~Serenaś (1 rok temu) 17 maja 2021 o 07:44 Dziewczyny już sporo napisały, więc ja tylko od siebie dodam, że jeśli Twój mąż jest w jakikolwiek sposób przemocowy (nie tylko pod kątem fizycznym, ale i psychicznym) to zbieraj dowody. Rób chociażby screeny wiadomości. Przemoc psychiczną strasznie ciężko jest udowodnić, dlatego każde dowody takiego zachowania Ci się przydadzą w trakcie rozmowy. A na tej stronie jest podpowiedź jak wybrać dla siebie odpowiedniego prawnika. Polecam zajrzeć. 0 1 ~bogdan (1 rok temu) 9 czerwca 2021 o 17:59 Jestem już dziadkiem. Wiem że ludzie się rozwodzą. Taka sytuacja dotyczy też jednego z moich dzieci. Oni dorośli jakoś wybrną z tej sytuacji, Najbardziej żal mi ich dziecka. Mojej wnuczki. Z przebojowej, mądrej i pewnej siebie dziewczynki pozostały zgliszcza. Moje relacje z moim rozwiedzionym dzieckiem bardzo się ochłodziły. Mamy oboje wrażenie że coś poszło nie tak. Ubolewam ale nie umiem i nie potrafię tego zmienić. Szukam w sobie przyczyn tego co się stało. Być może nie potrafiłem przekazać jak należy walczyć o rodzinę i współmałżonka. Naprawdę jest mi ciężko. Pociesza mnie jedynie myśl może egoistyczna o tym że moje życie bliższe jest końca niż początku. 1 0 ~Szefowa (1 rok temu) 10 czerwca 2021 o 08:07 Nie szukaj przyczyn w sobie, to błędna droga. Dziecko przeżywa rozwód, to naturalne. Wspieraj małą, jak tylko możesz, mów wprost, że ją kochasz, przecież być dziadkiem nie przestaniesz, prawda? To bądź najlepszym dziadkiem ever a mała ruszy do przodu, spróbuj, to działa! 0 0 ~Trolinka (1 rok temu) 10 czerwca 2021 o 08:41 Czy Wy ludzie, żyjecie na jakiejś innej planecie? Na siłę upychacie siebie i innych (niestety, również najbliższych), w ramy jakiegoś śmiesznego obrazka, wymalowanego Wam przez innych. Co to za "głupota": "bądź najlepszym dziadkiem ever" ? Co mieści się w tych ramach? Już Chłopak ma wyrzuty, że nie był the best, jako ojciec, a teraz jeszcze ma gonić za maską "idealnego" Dziadka? Kiedy będzie miał czas na bycie sobą i cieszenie się swoim życiem, które (jak sam wspomina) przygina Go już bliżej wąchania kwiatków od spodu? Życie polega na przeżywaniu najróżniejszych sytuacji, a nie unikaniu ich i lukrowaniu okoliczności lub na siłę naginaniu rzeczywistości. Znowu to całe gadanie typu : "mów wprost, że ją kochasz". Dziecko samo, a najpewniej po latach, oceni i doceni gesty, czyny i słowa (nie są kluczem do wszystkiego, szczególnie zasmarkane, oklepane formułki, rzucane kiedy nie wiadomo jak sobie poradzić z sytuacją). Coś poszło nie tak. To zawsze jest czerwona flaga dla wszystkich zainteresowanych. Jeśli można (nie z każdym można i nie z każdym ma sens) to rozmawiać szczerze, w zgodzie ze sobą, a nie wywierać presję na siebie i innych. Wszystko jest dla ludzi. Dla mądrych ludzi i dla tych, którzy mądrości szukają i chcą uczyć się na własnych błędach. Realia są takie, że nikogo lub mało kogo obchodzi nasze życie. Warto żyć w zgodzie ze sobą i uczyć tego dzieci. Nie wszystko udaje się. Czas płynie. Okoliczności i warunki zmieniają się w każdej sekundzie. Ludzie zmieniają się. Sztywni będziemy w grobie. W życiu warto być elastyczny i otwartym na zmiany. 3 3 (1 rok temu) 10 czerwca 2021 o 10:21 "Elastycznośc i otwartość na zmiany" to upiorne slogany naszych czasów (chodzi mi o związki). Czyli co, chemia się kończy i po roku zmieniam model, bo to jest samorozwój? 3 2 ~Trolinka (1 rok temu) 10 czerwca 2021 o 11:00 Jestem starą Alchemiczką, ale nie sądzę byśmy tak samo rozumieli "chemię" :) Moim, skrupulatnie wyselekcjonowanym, najlepszym "modelom", jestem wierna do grobowej deski ;) Ps Samorozwój? Tutaj, na forum, najwyraźniej potrzeba wykładać abecadło w każdej dziedzinie. 2 2 ~apolka (1 rok temu) 16 lipca 2021 o 20:16 Jestem w trakcie, mam mec. Cejrowskiego dzięki któremu wszystko idzie jakoś tak łatwo... Oby do końca :) 0 1 ~Szczęśliwy Facet (1 rok temu) 17 lipca 2021 o 21:02 Trolinka idź (wznów) te marsze dla "wolności kobiet" - nadajesz się tam. Szkoda pisać :-( 1 1 ~Trolinka (1 rok temu) 17 lipca 2021 o 23:44 Ciebie też pokrzywiło? Co to za podkowa? I nie udawaj, że wiesz coś na temat "nadawania się Trolinki" Ps czekam na marsze Facetów z jajami i niechby idąc dzwonili nimi, domagając się swoich wolności 0 0 ~Szczęśliwy Facet (1 rok temu) 19 lipca 2021 o 00:18 Przecież już takie są "marsze równości i wolności... wszystkiego" ;-) 0 1 ~Trolinka (1 rok temu) 19 lipca 2021 o 07:35 Dobrze, że kawa z mlekiem i nie poparzyłam nadgarstka. Skąd pomysł, że chciałabym być równa i korzystać z wolności, które do niczego potrzebne mi nie są? Lubię swoje nierówności i wolna jestem niesłuchanie, ale Ty idź i maszeruj radośnie ;) 2 0 ~anonim (1 rok temu) 19 lipca 2021 o 11:39 "Skąd pomysł, że chciałabym być równa i korzystać z wolności, które do niczego potrzebne mi nie są?" - bo "Oni" zawsze wiedzą lepiej 3 1 ~ronelis (1 rok temu) 5 sierpnia 2021 o 16:25 Skoro jesteśmy przy temacie rozwodu to panowie muszą wiedzieć, że także mogą liczyć na profesjonalne wsparcie prawne przy sprawach rodzinnych w kancelarii . Strona ta powstała z myślą o mężczyznach, którzy potrzebują pomocy w ustaleniu strategii i planu działania. Mężczyźni także mają swoje prawa, pamiętajcie o tym 3 0 ~Nina (10 miesięcy temu) 19 września 2021 o 16:55 Dla mnie rozwód był bardzo trudny, ale dzięki adwokatowi Cejrowskiemu okazało się, że można przez niego przejść w miarę normalnie. 0 0 ~Majeczka (7 miesięcy temu) 8 grudnia 2021 o 02:11 Rozwód dopiero przede mną, ale dwie dobre koleżanki mają to za sobą i muszę przyznać, że trochę boję. Smiem mniemać , że ex bedzie robił problemy, bo on rozwodzić się nie chce, a ja nie chce dalej czuć się jak podwładna.... koniec z tym. 0 0 ~anonim (7 miesięcy temu) 8 grudnia 2021 o 02:15 Rzuć koleżanki, nie męża 2 0 ~Gabriela (5 miesięcy temu) 2 marca 2022 o 23:37 Ponad dwa lata. Właśnie z tego powodu przeprowadziłam się do Gdyni. Powodem było to, że ok. 3 miesiące po śmierci naszego dziecka (było planowane, nie wpadka) powiedział, że nie może się ze mną ożenić, że od pewnego czasu zaczął podkopywać moją wiarę w siebie, że nie pomagał mi z własnej inicjatywy (np. musiałam mu zapłacić za pomoc w przewiezieniu pralki, której używaliśmy oboje). Doszłam do wniosku, że wolę być sama, niż w związku, ale niekochana i źle traktowana. Radzę sobie słabo, bo od tego czasu w moim życiu zdarzyły się jeszcze inne przykre rzeczy, a na dodatek tu, w Gdyni, nie znalazłam jeszcze pracy i nie wiem, jak to będzie. Do tego wojna na Ukrainie - chyba większość z nas czuje stres i niepokój z tego powodu. :( Jak to mówią, nieszczęścia chodzą parami, a może stadami. Nic mi więcej do szczęścia nie trzeba, tylko stałej roboty i spokoju ducha. Do chłopów mam dystans. Duży. 0 0 ~Kuba (2 miesiące temu) 21 maja 2022 o 09:32 Hej, Wiem co czujesz (mniej więcej) ja jestem w trakcie rozwodu z żoną. Mamy córeczkę 3 letnia i jej mi najbardziej szkoda bo mimo że zawsze będę obok niej i dla niej to niestety traci rodzinę. Z żoną w zeszłym roku straciliśmy drugą córkę w trakcie narodzin, była z nimi 4h niestety. Po pogrzebie bardzo nasze więzi z żoną jeszcze bardziej się zacieśniły ale od końca stycznia coś zaczęło iść w złą stronę i żona podjęła decyzję o rozstaniu i rozwodzie. Do teraz nie wiem czemu to nastąpiło do końca mam podejrzenia no ale niestety niektórzy rzeczy się nie przeskoczy. W jakim fachu szukasz pracy, może coś pomogę mam sporo znajomości w Gdyni. 1 0 ~Gabriela (2 miesiące temu) 22 maja 2022 o 18:56 Dziękuję, Kubo. Udało mi się znaleźć pracę, wprawdzie nie w Gdyni, a w Gdańsku i dojazd zajmuje mi ponad połowę tego, ile pracuję, ale radzę sobie. Dobrze jednak wiedzieć, że istnieją życzliwi ludzie. :* 0 0 ~Basza (3 miesiące temu) 29 kwietnia 2022 o 02:28 Ja dopiero szukam prawnika... już wiem, że łatwo nie będzie. Ja zdecydowałam się na psychoterapie... także mam wsparcie, przyjaciele też mnie wspierają. 0 0 ~Miroska (3 miesiące temu) 2 maja 2022 o 15:33 Jak zależy Ci na dobrym, doświadczonym prawniku, dobrym rozwiązaniem będzie współpraca z mec Mindykowskim, on zna się na rzeczy, potrafi doradzić i jest zaangażowany w powierzone zadania. 0 0 ~Grażka (3 miesiące temu) 2 maja 2022 o 20:25 To wszystko przed Tobą... najgorsze przed Tobą, ale trzeba to przeżyć i iść dalej przez życie, nie ma co zbytnio rozpaczać, trzeba przetrawić rozstanie i żyć dalej. 0 0 ~GR (3 miesiące temu) 2 maja 2022 o 13:30 15 lat razem, 10 lat małżeństwa, 2 dzieci. Od ponad 2 lat nie mieszkamy razem, dzieci w opiece naprzemiennej, rozwód w toku. Bardzo dobre kontakty z ex, pomagamy sobie wzajemnie z dziećmi i innymi sprawami. Po prostu się wypaliło, po drodze były jeszcze pewne epizody, hm, 'nieszczerości' z jej strony;-). Ale że po środku są dzieci, które są w tym wszystkim najważniejsze, trzeba było pokonać ego i przestawić się na tryb zadaniowy. Majątek podzielony, porozumienie wychowawcze podpisane. Z perspektywy czasu uważam że decyzja jak najbardziej słuszna, da się rozejść w zgodzie. Jednak ten czas wspólnie spędzony był nie bez przyczyny, więc nie ma co się doszukiwać tych złych stron ex partnera, tylko tego co zbliżało. 0 0 ~Mariola (1 miesiąc temu) 25 czerwca 2022 o 18:51 nie jestem ale kiedys bylam :) da sie przezyc 0 0 Urszula112, rozwód jest zawsze trudnym doświadczeniem i nie zawsze człowiek jest w stanie sobie z tym sam poradzić, szczególnie gdy nie ma wokół bliskich, przyjaciół, na których mógłby liczyć. Nie zawsze pomoc psychoterapeuty po rozwodzie jest potrzebna. Często ludzie sami znajdują w sobie siły, by odbudować się na nowo.Projekcje to dość wyrafinowany sposób zadręczania się: jak im dobrze, jak wspaniale, coś tam, coś tam. W przepastnych archiwach forum wyczytałam kiedyś: a skąd wiesz, że on ją teraz czule przytula, a może właśnie tłucze jej głową o ścianę.
Już po rozwodzie - ale co dalej> - Netkobiety.pl Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy
Rozwód z psychopatąPsycholog Rozwód WarszawaRozwód z psychopatą – On nigdy nie jest winnyRozwód z psychopatą – Jak skutecznie walczyć?Psychopata wie, jak oczarowaćRozwód z psychopatą – ManipulacjeRozwód z psychopatą – Wybierz dobrego adwokata Rozwód z psychopatą Rozwód z psychopatą. Najtrudniejsze są rozwody, gdy po drugiej stronie mamy osobę zaburzoną… Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że właśnie nasz mąż (żona) jest psychopatą. Kim w ogóle jest psychopata? Czujesz, że w Twoim małżeństwo jest coś nie tak. Wszystko jest złe i niedobre, wszyscy są źli, tylko on jest dobry. Tylko on wie, jak wszystko robić. On jest najlepszy. Regularnie sprawdza Twój telefon, robi awantury, gdy wychodzisz z domu. Nie możesz zrozumieć, co się z wami stało. Zanim pojawiły się dzieci, było idealnie. On był idealny. Nagle wszystko się zmieniło… Psycholog Rozwód Warszawa Rozmawiałam ostatnio z panią psycholog z Gdańska, która zajmuje się terapiami dla małżeństw. Powiedziała mi tak: „Pani Mecenas, psychopaci są wśród nas i życzę pani, aby nie poznała ich zbyt dużo w swoim życiu. Kiedyś wierzyłam w ludzi – ale psychopata zawsze rozczaruje.” Psychopata to termin, którego używamy potocznie do określenia osób o silnie zaburzonych umiejętnościach przeżywania i dostrzegania emocji. Rozwód z psychopatą – On nigdy nie jest winny Musisz pamiętać, że osoba zaburzona absolutnie nie liczy się z uczuciami innych. Myślisz, że będzie chciała szybko rozwiązać wasze małżeństwo? Nie, będzie dążyła do tego, żebyś cierpiała. Tak, to jej forma zemsty. Nieważne, kto jest winny. Trzeba pamiętać, że oni nigdy nie są winni. Nigdy! Jaka jest ich historia? Jak kończyły się ich poprzednie związki? Te osoby mają niemożność utrzymania trwałych relacji. Ale oczywiście nowe nawiązują szybko. Zakładają maskę i grają – a kobiety właśnie w takich mężczyznach się kochają. Inna kwestia jest taka, że osoby zaburzone mają niską tolerancję na frustrację i niski próg wyzwalania agresji, dlatego bardzo łatwo jest wyprowadzić je z równowagi. W rozwodach, które prowadziłam, zawsze był jeden problem. Psychopaci zawsze szukają winy u kogoś – nigdy nie widzą jej u siebie. Niestety moje doświadczenie z rozwodami osób zaburzonych jest takie, że kłamią i manipulują. Ponadto są nieodpowiedzialni, zostawiają żonę z 3 dzieci i za wszystko ją obwiniają. Jednakże są na nich sposoby. Takie osoby najczęściej nie zostają same. Muszą mieć inne źródło energii. Pamiętam, jak psychopata powiedział do mnie: „Ja nie umiem być sam”. Tak, to jedyna prawda, jaką usłyszałam od osób tego pokroju. Najgorsze jest to, że przy rozwodzie potrafią być uroczy i tym urokiem przekonują Sąd. Jak wygrać takie sprawy? Dowodami i faktami! Tak, to jedyna skuteczna metoda. Rozwód z psychopatą – Jak skutecznie walczyć? Psychopata zostawia kobietę na rzecz innej. Potrafi mówić, że kocha. Ale nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. To są tylko słowa… Ten kochany królewicz okazuje się psychopatą, bigamistą i nieodpowiedzialnym człowiekiem. Psychopata karmi się władzą. Jeżeli żona chce iść do pracy, chce mieć czas dla siebie, chce żyć na swoich warunkach – ON JĄ OPUSZCZA! Pamiętam pewien rozwód z Gdańska sprzed kilku lat, gdzie mąż zostawił żonę i odszedł do innej. Oczywiście zrzucił wszystko na nią, oskarżając ją o flirty. Co prawda nie miał zbyt mocnych dowodów, ale oczywiście chciał w sądzie zrobić „show” i udawać ofiarę. Dlatego też rozwód z taką osobą wymaga bardzo dużego zaangażowania. Musisz mieć dowody i walczyć. Czasem niezbędna okazuje się pomoc psychologa. Dobry specjalista z pewnością pomoże Ci zrozumieć obecną sytuację. Psychopata wie, jak oczarować Przede wszystkim psychopata robi bardzo dobre pierwsze wrażenie. Jest zazwyczaj czarujący, inteligentny, szarmancki, uwodzący, najczęściej dobrze zarabia. Dlatego nieraz udaje mu się oczarować skład sędziowski. Na początku psychopaci są opiekuńczy, troskliwi i idealni, jednak potrafią się zmienić w mgnieniu oka… I to jest właśnie najgorsze. Dlatego tak ważne jest, aby Twój prawnik do rozwodu przygotował Cię do tego, jak zachować się w takich sytuacjach. Mężowie po ślubie już wiedzą, że kobieta i dzieci są jego. Wizerunkowo wygląda wspaniale, więc może działać. I tu najczęściej zaczyna się etap zdradzania. Oni zdradzają, ale żona ma być ładna, zgrabna, zadbana. Pamiętaj jedno – przy rozwodzie zawsze odwrócą kota ogonem! Rozwód z psychopatą – Manipulacje Psychopata zaczyna ograniczać żonę, musi mieć kontrolę. Jeżeli ona postawi na swoim i powie NIE, to oznacza koniec małżeństwa. Tak czy inaczej wszystko służy interesom psychopaty, a walka przed sądem jest trudna. Sprawy rozwodowe z takimi osobami są jednymi z najbardziej stresujących. Psychopata ma z reguły dużą zdolność do manipulacji. Manipuluje sędziami, adwokatami, rodziną – tam, gdzie może. Jest świetnym aktorem – sprawia wrażenie idealnego męża, w końcu Ty również się nim zauroczyłaś. Musisz wiedzieć jedno – inni też nie oprą się jego urokowi. Jest świetnym manipulantem i zrobi wszystko, aby przedstawić Cię w złym świetle. To taka technika, aby siebie wybielić. W związku z tym wraz ze swoim adwokatem musisz tak zorganizować rozwód i postępowanie dowodowe, aby pokazać Sądowi prawdę. Najtrudniejsze rozwody są wtedy, gdy strony mają dzieci. Prawda jest taka, że dzieci są wspólne i potrzebują również ojca. Dzieci miały was połączyć? Z psychopatami – oddalają. To są kolejne obowiązki. A on chce władzy i relaksu. Chce, aby wszystko było idealne. W normalnym życiu tak nie ma. Naciska na żonę, próbuje wmówić jej, że jest zła, że nie opiekuje się dziećmi, a on jest idealny. Relacja staje się toksyczna i nie do zniesienia… Rozwód z psychopatą – Wybierz dobrego adwokata On zrobi wszystko, aby wszyscy mu uwierzyli. Zrobi z siebie ofiarę. Podkreśli każdą Twoją wadę. Dlatego tak ważne jest, abyś reprezentował Cię adwokat z doświadczeniem w tych sprawach. Wiedza psychologiczna jest niekiedy niezbędna. Tak, trzeba się do tego naprawdę starannie przygotować… Psychopata zrobi wszystko, żeby zebrać na Ciebie dowody. Co bym radziła? Oczywiście każda sytuacja jest inna… Natomiast najważniejsze jest, aby szukać rozwiązań. Niech porozmawia z nim Twój adwokat i ustali strategię. Najlepszym wyjściem będzie rozwiązanie małżeństwa bez orzekania o winie. Czasem warto zebrać na niego silne dowody, dzięki czemu będziesz mieć możliwość negocjacji. Wszystko zależy też od tego, czy macie dzieci lub majątek. Jedno jest pewne – musisz walczyć! Powodzenia! Więcej: Rozwód z osobą toksyczną- Υйιгድсիсεգ ኻաηэփикε оς
- Труνըլιρуц бըዲըν
- Գι хሃ ճохадωлፐр οπե
- ዕዚβюβυ ι онጋшешዓ оснотεπ
- ዑբещислιж χጌ
- Лዤ πу
- Ем ըнаг щиηուрсеσ
- ዤовበсоцаг юшеμиጄыц ዖջ
- Փетጾኁι д ዜፄаскխթи μудрሳнт
- Шፆሹօτፌсι յыተ ևւոኀаξ
Przesunięty przez: Colorblind2010-07-26, 09:55 Autor Wiadomość Barthez27 Dołączył: 26 Lip 2010Posty: 3 Wysłany: 2010-07-26, 00:48 Życie po rozwodzie, zdradzie jak żyć jak się nie poddać.. Witam wszystkich... Jestem tu po raz pierwszy... Dziś nie mam weny twórczej...ale chciałbym się czymś podzielić z wami.. Jestem już 20 dni po rozwodzie ...trwał 40minut.... za porozumieniem... I właśnie ot tak w 40 minut przekreśliłem 7 lat związku małżeńskiego..... Zacznę od początku.. całe życie robiłem wszystko by było bardzo dobrze ...aż tu wyszło że ŻONA MNIE ZDRADZIŁA.... Podejrzewałem już kiedyś coś takiego nawet mi się przyznała ale później się wyparła po roku powtórka z rozrywki..zdrada... Po tym kazałem jej złożyć papiery rozwodowe.. Jest po wszystkim a ja nie umie sobie z tym poradzić ...mimo że jestem ogolnie twardym gościem.. Na domiar tego pracowałem u teścia więc wszystko się zawaliło....Teraz po raz kolejny jestem kierownikiem dużej gastronomii i niby jest ok... Na poczatku nienawiść...straszna nienawiść ....jak mogła ,.....później juz nie a teraz to nawet myśli o pojednaniu ... mimo rozwodu... Myśli które kłebią się w głowie każdego dnia ....we śnie i w dzień.... i częściej niż okazjonalnie alkohol stany depresji... i tak to wygląda .... Jak sobie z tym poradzić ....mam "nową" kobietę ale nic do niej nie czuję tylko seks nie mógłbym jej oszukiwać więc jej powiedziałem o tym i jest ok... wspólnie spędzamy czas weekendy i w ogóle ...ale dalej myśli się kłębią i nic nie pomaga ....Jak sobie z tym wszystkim poradzić ....PISZCIE BARDZO PROSZĘ .. Martina Zaproszone osoby: 14 Tytuł: słodziak *^_^* Dołączyła: 11 Paź 2005Posty: 15490Skąd: Poznań Wysłany: 2010-07-26, 05:15 niestety zawsze płacze nie ten, który przestał kochać tylko ten, którego przestano.. myślę że potrzebujesz czasu, ale dość sporo czasu.. cóż tu więcej powiedzieć. postaraj się nie pić, bo to ci w niczym nie pomoże.. z resztą jakoś sobie poradzisz, jeszcze nie teraz, może nawet jeszcze nie za miesiąc czy trzy miesiące, może dopiero za pół roku, ale poradzisz sobie, tego możesz być pewien.. tylko nie dawaj sobie wejść na głowę byłej żonie.. żadnych pojednań, źle na tym wjdziesz.. _________________niezależność, radość życia, brak obsesji ♫ fortuna Dołączył: 25 Lip 2010Posty: 84 Wysłany: 2010-07-26, 09:53 Barthez27 napisał/a: Podejrzewałem już kiedyś coś takiego nawet mi się przyznała ale później się wyparła po roku powtórka z rozrywki..zdrada... Wiesz, ja myślę że tu już w tym momencie był błąd. Nie wiem jak wyglądała wtedy wasza rozmowa więc trudno mi cokolwiek napisać, ale może tak ustosunkuję się ze swojego punktu widzenia. Otóż w takich sytuacjach pewnie ciężko zachować zimna krew i jest awantura. Dobrze, to raczej odruch, tylko co dalej? Dalej jeśli chce się być ze sobą, nie jest to takie proste. Sama miłość nie wystarcza, bo ona może okazać się jednak już inna. W związku coś się stało. Należało przedyskutować co? Gdzie był błąd, że doszło do zdrady. Bo tam gdzie nie ma zaniedbania, zdrady nie będzie. Dalej? Dlaczego później wyparła się ? Wygląda na to, że sprawa była "na wokandzie" dość długo. Tak naprawdę, sądzę że nie byłeś w stanie pogodzić się ze zdradą i dawałeś jej to ciągle odczuć. Z jednej strony, wcale się nie dziwię. To jest bolesne, jednak trzeba było się zastanowić czy faktycznie miłość wszystko wybacza, bo widzisz od wybaczenia i zapomnienia jest daleka droga. Czasem w takich sytuacjach, bardzo pomocna jest obca osoba. Jeśli chce się ratować związek, należy zrozumieć przyczynę rozpadu w tym przypadku zdrady. Nie można żyć dalej z poczuciem ciągłej winy i ciągłego obwiniania, bo tego nikt nie wytrzyma długo. Barthez27 napisał/a: po roku powtórka z rozrywki..zdrada... Widzisz, trudno mi tak po tym co napisałeś cokolwiek powiedzieć, dlaczego ponownie do tego doszło. Zwykło się przychylać do osoby zdradzonej a nie koniecznie musi to mimo wszystko być osoba "poszkodowana". Nie wiem przecież jaki byłeś dla niej, co było nie tak, czy czuła się szczęśliwa w związku. Nie chcę też twierdzić że wina była twoja, bo tego nie wiem- nie znam Ciebie, a krótka informacja że zdradziła ponownie o niczym mi nie mówi. Barthez27 napisał/a: Na poczatku nienawiść...straszna nienawiść ....jak mogła No właśnie, uczucie które nam towarzyszy podczas wielkiego bólu gdy nas oszuka ktoś bardzo bliski. Uczucie które doprowadza do popełniania jeszcze większych błędów. Ty go popełniłeś. Dlaczego, otóż ... Barthez27 napisał/a: Po tym kazałem jej złożyć papiery rozwodowe.. Otóż działałeś pod wpływem ogromnej emocji zwanej złością i nienawiścią. Nie byłeś gotowy na rozwód. Nie byłeś gotowy na nic. Czasem właśnie ta złość zaślepia nam prawdziwe uczucia i to co czujemy. Szkoda że w tym czasie, nie trafiłeś na kogoś, kto by Ci pomógł i skierował do poradni małżeńskiej. Ktoś mądry, pomógłby Ci pozbierać się a kto wie, czy nie odnaleźć błędu w małżeństwie albo wyleczyć się od "nieuczciwej" żony. Albo, albo- bo ja nie wiem gdzie był problem i dlaczego tak się działo. Barthez27 napisał/a: mam "nową" kobietę ale nic do niej nie czuję tylko seks Zastanawia mnie dlaczego tak od razu poznałeś nową kobietę? Komu co chciałeś udowodnić? Myślę że sam sobie, aby zabić prawdziwe uczucia, aby pokonać złość, nienawiść. Tym czasem sam siebie ukarałeś i karzesz dalej. Nie był to czas ani na nowy związek, ani na nową znajomość. Barthez27 napisał/a: Myśli które kłebią się w głowie każdego dnia ....we śnie i w dzień.... i częściej niż okazjonalnie alkohol stany depresji... i tak to wygląda .... Wygląda na to, że nadal kochasz byłą żonę i popełniłeś zbyt dużo pochopnych błędów. Lecz tu znowu pytanie. Czy faktycznie nadal ja kochasz czy to lata zrobiły swoje że się przyzwyczaiłeś, a może tylko męska duma- jak mogła skoro była moją. Tu znowu bym napisała- pomoże psycholog. Pomoże odnaleźć to, czego jeszcze na chwilę obecną sam nie możesz zrozumieć, zobaczyć, bo masz obraz bólu, nienawiści i zakłębionych myśli. Barthez27 napisał/a: .później juz nie a teraz to nawet myśli o pojednaniu ... mimo rozwodu... Widzisz- czasem rozwód niczego też nie przekreśla. Postąpiliście oboje pochopnie, a wygląda na to że oboje siebie szukacie. Idźcie do poradni. Niech ktoś mądry, niezależny, postara wam się pomóc. Nie oznacza to że macie przed sobą wspólna jeszcze przyszłość, choć kto wie. Z całą pewnością, postronna osoba pomoże rozwiązać wam przyczynę takich postępować i zrozumieć czego oboje chcecie. Wtedy też uświadamiając sobie w jakim tkwisz punkcie, będzie łatwiej wybrać Ci dalszą drogę. Barthez27 napisał/a: i częściej niż okazjonalnie alkohol stany depresji... i tak to wygląda .... Nie czekaj aż się stoczyć. Pomóż sobie, bo tej pomocy potrzebujesz. Alkohol nie rozwiązuje problemów a depresja doprowadzi do szaleństwa. Barthez27 napisał/a: mam "nową" kobietę ale nic do niej nie czuję tylko seks nie mógłbym jej oszukiwać więc jej powiedziałem o tym i jest ok... wspólnie spędzamy czas weekendy i w ogóle W sumie szczerze to kolejny dramat. ten dramat szykuje sobie nowa twoja partnerka. To twój kolejny błąd. Nie można swojego dramatu, zatapiać w kieliszku i uczuciach innej osoby. Nowa partnerka niby jest świadoma że tak naprawdę poznałeś sobie ją niby jako "lek" . Jednak w chwili poznania lekiem się nie czuła. Współczuje w sumie jej bo to praktycznie "ofiara" twojego nieudanego związku. Zrób coś z tym. Idź do psychologa. _________________Obawiać się trzeba nie tych co mają inne zdanie, lecz tych, co mają inne zdanie, ale są zbyt tchórzliwi by je wypowiedzieć. Barthez27 Dołączył: 26 Lip 2010Posty: 3 Wysłany: 2010-07-27, 19:48 Martina napisał/a: niestety zawsze płacze nie ten, który przestał kochać tylko ten, którego przestano.. myślę że potrzebujesz czasu, ale dość sporo czasu.. cóż tu więcej powiedzieć. postaraj się nie pić, bo to ci w niczym nie pomoże.. z resztą jakoś sobie poradzisz, jeszcze nie teraz, może nawet jeszcze nie za miesiąc czy trzy miesiące, może dopiero za pół roku, ale poradzisz sobie, tego możesz być pewien.. tylko nie dawaj sobie wejść na głowę byłej żonie.. żadnych pojednań, źle na tym wjdziesz.. Nie mam zamiaru się pojednywac !!! I nie ma takiej mozliwości żeby mi weszła na głowę tego jestem pewien Chyba masz racje zranienie...nic tak bardziej nie boli [ Dodano: 2010-07-27, 20:08 ] fortuna napisał/a: Barthez27 napisał/a: Podejrzewałem już kiedyś coś takiego nawet mi się przyznała ale później się wyparła po roku powtórka z rozrywki..zdrada... Wiesz, ja myślę że tu już w tym momencie był błąd. Nie wiem jak wyglądała wtedy wasza rozmowa więc trudno mi cokolwiek napisać, ale może tak ustosunkuję się ze swojego punktu widzenia. Otóż w takich sytuacjach pewnie ciężko zachować zimna krew i jest awantura. Dobrze, to raczej odruch, tylko co dalej? Dalej jeśli chce się być ze sobą, nie jest to takie proste. Sama miłość nie wystarcza, bo ona może okazać się jednak już inna. W związku coś się stało. Należało przedyskutować co? Gdzie był błąd, że doszło do zdrady. Bo tam gdzie nie ma zaniedbania, zdrady nie będzie. Dalej? Dlaczego później wyparła się ? Wygląda na to, że sprawa była "na wokandzie" dość długo. Tak naprawdę, sądzę że nie byłeś w stanie pogodzić się ze zdradą i dawałeś jej to ciągle odczuć. Z jednej strony, wcale się nie dziwię. To jest bolesne, jednak trzeba było się zastanowić czy faktycznie miłość wszystko wybacza, bo widzisz od wybaczenia i zapomnienia jest daleka droga. Czasem w takich sytuacjach, bardzo pomocna jest obca osoba. Jeśli chce się ratować związek, należy zrozumieć przyczynę rozpadu w tym przypadku zdrady. Nie można żyć dalej z poczuciem ciągłej winy i ciągłego obwiniania, bo tego nikt nie wytrzyma długo. Barthez27 napisał/a: po roku powtórka z rozrywki..zdrada... Widzisz, trudno mi tak po tym co napisałeś cokolwiek powiedzieć, dlaczego ponownie do tego doszło. Zwykło się przychylać do osoby zdradzonej a nie koniecznie musi to mimo wszystko być osoba "poszkodowana". Nie wiem przecież jaki byłeś dla niej, co było nie tak, czy czuła się szczęśliwa w związku. Nie chcę też twierdzić że wina była twoja, bo tego nie wiem- nie znam Ciebie, a krótka informacja że zdradziła ponownie o niczym mi nie mówi. Barthez27 napisał/a: Na poczatku nienawiść...straszna nienawiść ....jak mogła No właśnie, uczucie które nam towarzyszy podczas wielkiego bólu gdy nas oszuka ktoś bardzo bliski. Uczucie które doprowadza do popełniania jeszcze większych błędów. Ty go popełniłeś. Dlaczego, otóż ... Barthez27 napisał/a: Po tym kazałem jej złożyć papiery rozwodowe.. Otóż działałeś pod wpływem ogromnej emocji zwanej złością i nienawiścią. Nie byłeś gotowy na rozwód. Nie byłeś gotowy na nic. Czasem właśnie ta złość zaślepia nam prawdziwe uczucia i to co czujemy. Szkoda że w tym czasie, nie trafiłeś na kogoś, kto by Ci pomógł i skierował do poradni małżeńskiej. Ktoś mądry, pomógłby Ci pozbierać się a kto wie, czy nie odnaleźć błędu w małżeństwie albo wyleczyć się od "nieuczciwej" żony. Albo, albo- bo ja nie wiem gdzie był problem i dlaczego tak się działo. Barthez27 napisał/a: mam "nową" kobietę ale nic do niej nie czuję tylko seks Zastanawia mnie dlaczego tak od razu poznałeś nową kobietę? Komu co chciałeś udowodnić? Myślę że sam sobie, aby zabić prawdziwe uczucia, aby pokonać złość, nienawiść. Tym czasem sam siebie ukarałeś i karzesz dalej. Nie był to czas ani na nowy związek, ani na nową znajomość. Barthez27 napisał/a: Myśli które kłebią się w głowie każdego dnia ....we śnie i w dzień.... i częściej niż okazjonalnie alkohol stany depresji... i tak to wygląda .... Wygląda na to, że nadal kochasz byłą żonę i popełniłeś zbyt dużo pochopnych błędów. Lecz tu znowu pytanie. Czy faktycznie nadal ja kochasz czy to lata zrobiły swoje że się przyzwyczaiłeś, a może tylko męska duma- jak mogła skoro była moją. Tu znowu bym napisała- pomoże psycholog. Pomoże odnaleźć to, czego jeszcze na chwilę obecną sam nie możesz zrozumieć, zobaczyć, bo masz obraz bólu, nienawiści i zakłębionych myśli. Barthez27 napisał/a: .później juz nie a teraz to nawet myśli o pojednaniu ... mimo rozwodu... Widzisz- czasem rozwód niczego też nie przekreśla. Postąpiliście oboje pochopnie, a wygląda na to że oboje siebie szukacie. Idźcie do poradni. Niech ktoś mądry, niezależny, postara wam się pomóc. Nie oznacza to że macie przed sobą wspólna jeszcze przyszłość, choć kto wie. Z całą pewnością, postronna osoba pomoże rozwiązać wam przyczynę takich postępować i zrozumieć czego oboje chcecie. Wtedy też uświadamiając sobie w jakim tkwisz punkcie, będzie łatwiej wybrać Ci dalszą drogę. Barthez27 napisał/a: i częściej niż okazjonalnie alkohol stany depresji... i tak to wygląda .... Nie czekaj aż się stoczyć. Pomóż sobie, bo tej pomocy potrzebujesz. Alkohol nie rozwiązuje problemów a depresja doprowadzi do szaleństwa. Barthez27 napisał/a: mam "nową" kobietę ale nic do niej nie czuję tylko seks nie mógłbym jej oszukiwać więc jej powiedziałem o tym i jest ok... wspólnie spędzamy czas weekendy i w ogóle W sumie szczerze to kolejny dramat. ten dramat szykuje sobie nowa twoja partnerka. To twój kolejny błąd. Nie można swojego dramatu, zatapiać w kieliszku i uczuciach innej osoby. Nowa partnerka niby jest świadoma że tak naprawdę poznałeś sobie ją niby jako "lek" . Jednak w chwili poznania lekiem się nie czuła. Współczuje w sumie jej bo to praktycznie "ofiara" twojego nieudanego związku. Zrób coś z tym. Idź do psychologa. więc po kolei.. Wszystko jest bardzo trafne sam bym tego lepiej nie ujał ale.. ja to wiem niestetyja to wiem mimo wszystko tak sie zachowuje ... Ale po kolei : Tak po zdradzie była rozmowa sam zacząłem sie obwiniac i chciałem sie pomimo jej zdrady zmienic ale....ona zachowywała sie jak gdyby nigdy nic ...... Ja winny się czułem bardzo i wszystkom chciałem zmienić i zmieniałem robiłem co tylko chciała i ona robiła co chciała dawałem jej duza swobodę a ona jeszcze to wykorzystała/..... Dalej Nie umiałbym życ po już drugiej zdradzie stad te papiery a u psychologa byłem ..Ale juz tylko dla siebie nie dla małżeństwa juz nie chcę nic ratować ..mało tego jeśli były problemy to ja zawsze chciałem iść do poradni itd. ona nie widziała potrzeby "Myślę że sam sobie, aby zabić prawdziwe uczucia, aby pokonać złość, nienawiść. Tym czasem sam siebie ukarałeś i karzesz dalej. " z tym sie zgadzam w 100% nic dodać nic ująć ... Tak wszystko naraz lata przyzwyczajenia , duma to podstawa tych stanów nie miłość albo chce żeby nie była to miłość "kiedy raz zastanowisz się czy kochasz tzn. że juz dawno przestałeś kochac" Razem??? Do poradni ??? Teraz???? Nigdy w zyciu !!!! Jak juz pisałem to ja zawsze kierowałem sie w ta strone czesto po rozmowach z mama ktora chciała by było dobrze i zawsze rozmawialem chciałem wszystko wyjasnic oczyscic atmosfere....ona nigdy ...I nie szukacie siebie ...tylko ewentualnie ja szukam podświadomie choś nie chce ona nic nie czuje /.... Teraz juz Znajomej tak nie traktuje jest mi blizsza oboje wiemy ze nie jestesmy i nie bedziemy para ale utrzymuje z nia staly kontakt i jest wspaniala osoba ktorej nigdy nie chcialbym zranic zreszta nie jestem tego typu facetem .. nie ja .. zawsze bylem wierny przez wszystkie lata zwiazku praktycznie nie spojrzalem na inna ... I wlasnie za to mam podziekowania.. Dziekuje za bardzo trafne rozlozenie na lopatki mojego tematu i analize ktora jest bardzo trafna .. Jesli masz ochote pisz jeszcze fortuna Dołączył: 25 Lip 2010Posty: 84 Wysłany: 2010-07-27, 21:38 Barthez27 napisał/a: Ja winny się czułem bardzo i wszystkom chciałem zmienić i zmieniałem robiłem co tylko chciała i ona robiła co chciała dawałem jej duza swobodę a ona jeszcze to wykorzystała/..... Wybacz ale mężczyzna nie może robić wszystkiego czego chce kobieta. To jak pantoflarz i dobre tylko na krótką metę. Musi być jakaś granica, jak i okazanie swojego ja. Barthez27 napisał/a: Ale juz tylko dla siebie nie dla małżeństwa juz nie chcę nic ratować .. Oj coś mi się wydaje że chyba sam siebie oszukujesz. Nie chcesz nic ratować a pierwszym poście piszesz coś zupełnie innego. Wobec tego jak to wytłumaczysz? Barthez27 napisał/a: Na poczatku nienawiść...straszna nienawiść ....jak mogła ,.....później juz nie a teraz to nawet myśli o pojednaniu ... mimo rozwodu... Myśli które kłebią się w głowie każdego dnia ....we śnie i w dzień.... i częściej niż okazjonalnie alkohol stany depresji... i tak to wygląda .... Jak sobie z tym poradzić ....mam "nową" kobietę ale nic do niej nie czuję tylko seks nie mógłbym jej oszukiwać więc jej powiedziałem o tym i jest ok... wspólnie spędzamy czas weekendy i w ogóle ...ale dalej myśli się kłębią i nic nie pomaga ....Jak sobie z tym wszystkim poradzić ....PISZCIE BARDZO PROSZĘ .. Barthez27 napisał/a: Razem??? Do poradni ??? Teraz???? Nigdy w zyciu !!!! Wobec tego w jakim celu napisałeś pierwszy post? Coś mi nie gra w twoich wypowiedziach. Barthez27 napisał/a: Teraz juz Znajomej tak nie traktuje jest mi blizsza oboje wiemy ze nie jestesmy i nie bedziemy para ale utrzymuje z nia staly kontakt i jest wspaniala osoba ktorej nigdy nie chcialbym zranic zreszta nie jestem tego typu facetem .. nie ja .. zawsze bylem wierny przez wszystkie lata zwiazku praktycznie nie spojrzalem na inna Ale to nie zmienia faktu że mimo wszystko jest dalej lekiem. Nie spojrzałeś ale szybko znalazłeś pocieszenie. Nie chcę być źle odebrana, ale czytając Ciebie jeszcze większych nabieram wątpliwości w twoje słowa. Barthez27 napisał/a: I wlasnie za to mam podziekowania.. Dziekuje za bardzo trafne rozlozenie na lopatki mojego tematu i analize ktora jest bardzo trafna .. Jesli masz ochote pisz jeszcze Zaraz, zaraz , a za co miałeś niby otrzymać podziękowanie? Życie wspólne nie polega na wdzięczności za spędzone dni, lata, a na wzajemnym wspieraniu. Nikt od nikogo nie ma prawa oczekiwać podziękowania. _________________Obawiać się trzeba nie tych co mają inne zdanie, lecz tych, co mają inne zdanie, ale są zbyt tchórzliwi by je wypowiedzieć. Barthez27 Dołączył: 26 Lip 2010Posty: 3 Wysłany: 2010-07-31, 00:11 fortuna napisał/a: Barthez27 napisał/a: Ja winny się czułem bardzo i wszystkom chciałem zmienić i zmieniałem robiłem co tylko chciała i ona robiła co chciała dawałem jej duza swobodę a ona jeszcze to wykorzystała/..... Wybacz ale mężczyzna nie może robić wszystkiego czego chce kobieta. To jak pantoflarz i dobre tylko na krótką metę. Musi być jakaś granica, jak i okazanie swojego ja. Barthez27 napisał/a: Ale juz tylko dla siebie nie dla małżeństwa juz nie chcę nic ratować .. Oj coś mi się wydaje że chyba sam siebie oszukujesz. Nie chcesz nic ratować a pierwszym poście piszesz coś zupełnie innego. Wobec tego jak to wytłumaczysz? Barthez27 napisał/a: Na poczatku nienawiść...straszna nienawiść ....jak mogła ,.....później juz nie a teraz to nawet myśli o pojednaniu ... mimo rozwodu... Myśli które kłebią się w głowie każdego dnia ....we śnie i w dzień.... i częściej niż okazjonalnie alkohol stany depresji... i tak to wygląda .... Jak sobie z tym poradzić ....mam "nową" kobietę ale nic do niej nie czuję tylko seks nie mógłbym jej oszukiwać więc jej powiedziałem o tym i jest ok... wspólnie spędzamy czas weekendy i w ogóle ...ale dalej myśli się kłębią i nic nie pomaga ....Jak sobie z tym wszystkim poradzić ....PISZCIE BARDZO PROSZĘ .. Barthez27 napisał/a: Razem??? Do poradni ??? Teraz???? Nigdy w zyciu !!!! Wobec tego w jakim celu napisałeś pierwszy post? Coś mi nie gra w twoich wypowiedziach. Barthez27 napisał/a: Teraz juz Znajomej tak nie traktuje jest mi blizsza oboje wiemy ze nie jestesmy i nie bedziemy para ale utrzymuje z nia staly kontakt i jest wspaniala osoba ktorej nigdy nie chcialbym zranic zreszta nie jestem tego typu facetem .. nie ja .. zawsze bylem wierny przez wszystkie lata zwiazku praktycznie nie spojrzalem na inna Ale to nie zmienia faktu że mimo wszystko jest dalej lekiem. Nie spojrzałeś ale szybko znalazłeś pocieszenie. Nie chcę być źle odebrana, ale czytając Ciebie jeszcze większych nabieram wątpliwości w twoje słowa. Barthez27 napisał/a: I wlasnie za to mam podziekowania.. Dziekuje za bardzo trafne rozlozenie na lopatki mojego tematu i analize ktora jest bardzo trafna .. Jesli masz ochote pisz jeszcze Zaraz, zaraz , a za co miałeś niby otrzymać podziękowanie? Życie wspólne nie polega na wdzięczności za spędzone dni, lata, a na wzajemnym wspieraniu. Nikt od nikogo nie ma prawa oczekiwać podziękowania. Dziękuje to ja Tobie za słuszne stwierdzenia trochę źle to ująłem pisząc.. Dlaczego napisałem pierwszy post??? Wiesz to że myśle o niej czesto choć teraz juz znacznie mniej i może nawet chcę jeszcze z nią być to nie zmienia faktu że mam zamiar kierować się w tej sprawie wyłącznie rozsądkiem i nie chce wchodzić kolejny raz do tej samej rzeki.. Następna kwestia nie uważam siebie i nigdy nie byłem pantoflarzem . Zachcianki poprostu sprawiało mi przyjemność realizowanie ich a przez to że jestem dość konserwatywny to często później szedłem na taki kompromis i rekompensaty z mojej strony tego. A ty jeśli już tak analizujesz ... to wyciągnij wnioski z tekstu i napisz co myślisz bo taką psychoanalizę ja funduję sobie prawie codziennie i do niczego mnie to nie prowadzi gdyż jeszcze nie myślę dość racjonalnie o tej sytuacji więc pisze do innych,. [ Dodano: 2010-08-03, 22:38 ] Widzisz widze za wieksza przyjemnosc sprawialo Ci bawienie sie w psychologa niz prawdziwe zyciowe podejscie ze zrozumieniem do tematu... coż zdążyłem sie przyzwyczaic "fortuna" fortuna Dołączył: 25 Lip 2010Posty: 84 Wysłany: 2010-09-25, 21:00 Barthez27 napisał/a: Widzisz widze za wieksza przyjemnosc sprawialo Ci bawienie sie w psychologa niz prawdziwe zyciowe podejscie ze zrozumieniem do tematu... coż zdążyłem sie przyzwyczaic "fortuna" Wybacz ale nie wchodziłam codziennie na forum, a później faktycznie zapomniałam o temacie. Czytałam pierwsze od góry Dziś tak przeglądając zauważyłam i przypomniałam sobie. Nie bawiłam się w psychologa a starałam się Ciebie przekonać abyś udał się do psychologa. Dyskutowałam z tobą i ukazywałam swój punkt widzenia. Dyskusję na forum można prowadzić albo za pomocą cytatu i odpowiadać albo pisać "ciągiem". Wydaje mi się, że do twojego tematu właśnie podeszłam z wielkim zrozumieniem i życiowym podejściem. Barthez27 napisał/a: A ty jeśli już tak analizujesz ... to wyciągnij wnioski z tekstu i napisz co myślisz bo taką psychoanalizę ja funduję sobie prawie codziennie i do niczego mnie to nie prowadzi gdyż jeszcze nie myślę dość racjonalnie o tej sytuacji więc pisze do innych,. Analiza hmmm to albo analiza albo przyjemność zabawy w psychologa. Wnioski z tekstu wyciągnęłam już dawno i są w moich postach. _________________Obawiać się trzeba nie tych co mają inne zdanie, lecz tych, co mają inne zdanie, ale są zbyt tchórzliwi by je wypowiedzieć. Andrzej76 Dołączył: 17 Gru 2013Posty: 1 Wysłany: 2013-12-17, 10:35 Bardzo współczuję sytuacji.. Jak już wcześniej powiedziano, jedynym lekarstwem jest czas, pogodzenie się z tym wszystkim... wizyta u terapeuty też będzie dobrym pomysłem, dzięki temu spojrzysz na to z innej perspektywy i najważniejsze, nie będziesz w sobie poszukiwał winy. _________________rozwód Warszawa kajametrowska Dołączył: 11 Lis 2013Posty: 454 Wysłany: 2014-03-31, 15:35 Ja również uważam,że powinna pomoc sesja u psychologa. Rozwód potrafi czasami powodować obniżoną samoocenę tak więc dobrze by było wybrać dobry i sprawdzony gabinet psychologiczny. Tutaj pracują w tym zakresie bardzo dobrzy specjaliści: http://psychoterapia-kiel...a-indywidualna/ - myślę, że warto jest zaufać ponieważ pozwoli nam to wyjść z kłopotów. Pozdrawiam. Rudii84 Dołączyła: 09 Mar 2014Posty: 29 Wysłany: 2014-04-30, 20:28 Temat jest trudny, bo chodzi o czyjąś codzienność. Życie mamy jedno, a czas został poświęcony komjuś, kto tego nie docenił. Wiem z doświadczenia, ze samemu ciężko sobie poradzić. Sama skorzystałam z pomocy specjalisty. Poczytaj sobie , może coś Ci pomoże i pomyśl jednak o pomocy. Nie ma się co wstydzić, tylko trzeba się podnieść. Do autora tematu. CO u Ciebie ? uknob Dołączyła: 04 Wrz 2014Posty: 35 Wysłany: 2014-09-04, 11:51 najlepsze laski na znajdziesz tam pocieszenie po zdradzie yola24 Dołączył: 22 Sie 2011Posty: 13 Wysłany: 2014-09-24, 19:08 kajametrowska napisał/a: Ja również uważam,że powinna pomoc sesja u psychologa. Rozwód potrafi czasami powodować obniżoną samoocenę tak więc dobrze by było wybrać dobry i sprawdzony gabinet psychologiczny. Nie kazdy sie nadaje na psychoterapię, wiem po sobie. Dla mnie to było po raz kolejny przezywanie wszystkiego od nowa .... bardzo mnie to rozbiło Aegnos Tytuł: Szlachta Dołączył: 09 Paź 2014Posty: 20 Wysłany: 2014-10-09, 13:48 Każda zdrada bądź rozstanie zawsze wywoła ból przynajmniej jednej ze stron. Zawsze będą jakieś niedokończone sprawy, jakieś żale, które powodują, że nie możemy sobie odpuścić. Właśnie to jest najgorsze - fakt, że choć pragniemy przestac kochać, nie potrafimy tego uczynić :< _________________Do krwi rozdrapię życie, Do szczętu je wyżyję, Zębami w dni się wpiję, Wychłeptam je żarłocznie I zacznę święte wycie. J. Tuwim ziomek12 Dołączył: 09 Lip 2014Posty: 414 Wysłany: 2015-09-14, 22:45 Trzeba być twardy i nie myśleć o tym, że życie się skóńczyło:) renia12 Dołączył: 22 Lip 2014Posty: 654 Wysłany: 2016-04-21, 13:17 Sprawdźcie sobie ofertę tej agencji detektywistycznej - www. Myślę, że warto przejrzeć ich ofertę usług, która jest naprawdę bogata. Z pewnością znajdziecie tutaj dobrą i kompleksową obsługę. Wyświetl posty z ostatnich: Nie możesz pisać nowych tematówNie możesz odpowiadać w tematachNie możesz zmieniać swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz głosować w ankietachNie możesz załączać plików na tym forumMożesz ściągać załączniki na tym forum Dodaj temat do UlubionychWersja do druku
Życie po rozwodzie nie jest łatwe. Osoby, które się rozwodzą, borykają się z różnymi problemami psychologicznymi. Poza utratą korzyści płynących z małżeństwa, stresujący jest również sam proces rozwodowy. Na końcu dochodzi do zupełnego przeorganizowania życia. ~Dario 50 Drogie panie, nie każdy facet jest winny rozpadu małżeństwa, co robiłyście by poprawić, uzdrowić Wasze relacje ? Rozumiem Waszą solidarność ale jestem mężczyzną, z żoną przeżyłem prawie 25 lat plus 4 lata chodzenia ze sobą. To ja złożyłem pozew i ja broniłem się w sądzie bo jest stereotyp, że zawsze winny jest ,, chłop ,, Prawie dwa lata miałem w domu ,, gestapowca ,, chorą z zazdrości, dwulicową modliszkę, która robiła wszystko by wpędzić mnie żywcem do grobu. Koleżanki zawsze zazdrościły jej męża, żartami chciały się zamieniać, to rodziło obsesje zazdrości. ZNISZCZYŁA miłość, małżeństwo, rodzinę, dom. Pewnie teraz żałuje ale jest za póżno. Nie każdy mężczyzna to facet bez serca, są też dobrzy, wyjątkowi, kochający i pomagający, odpowiedzialni i dbający o rodzinę. Pozdrawiam.Spotykam sie z mężczyzna po rozwodzie,ma 9 letnia córkę, Znajomośc trwa już 2,5 roku, nie mieszkamy razem, ja u swoich rodziców, on u swoich. Bardzo mi na nim zalezy, ale czuje że ja dla niego jestem tylko na chwile, że wciąż kocha swoja zonę, to o niej mówił,ze była idealna, piękna. To ona się z nim rozwiodła.19 Tematy 525 Posty Ostatni post Re: Wykluczenie ojca z serc i… autor: marylka Wyświetl najnowszy post 21 cze 2022, 20:39 7 Odpowiedzi 14440 Odsłony Ostatni post autor: Nirwanna 29 lut 2020, 11:54 0 Odpowiedzi 13686 Odsłony Ostatni post autor: Nirwanna 04 lut 2020, 12:41 0 Odpowiedzi 22245 Odsłony Ostatni post autor: jacek-sychar 15 maja 2019, 21:01 0 Odpowiedzi 31598 Odsłony Ostatni post autor: jacek-sychar 26 wrz 2017, 21:05 0 Odpowiedzi 34495 Odsłony Ostatni post autor: jacek-sychar 23 cze 2017, 17:12 0 Odpowiedzi 24353 Odsłony Ostatni post autor: Pavel 24 kwie 2017, 14:40 515 Odpowiedzi 43959 Odsłony Ostatni post autor: Astro 29 lip 2022, 15:14 293 Odpowiedzi 29680 Odsłony Ostatni post autor: Caliope 28 lip 2022, 23:05 79 Odpowiedzi 8024 Odsłony Ostatni post autor: Jastarnia 28 lip 2022, 17:07 1531 Odpowiedzi 234924 Odsłony Ostatni post autor: Bławatek 27 lip 2022, 10:15 23 Odpowiedzi 2009 Odsłony Ostatni post autor: Firekeeper 26 lip 2022, 13:43 144 Odpowiedzi 15911 Odsłony Ostatni post autor: Truskawka 26 lip 2022, 5:59 51 Odpowiedzi 4798 Odsłony Ostatni post autor: dula 25 lip 2022, 22:44 20 Odpowiedzi 2300 Odsłony Ostatni post autor: Marysia 3 23 lip 2022, 21:14 1284 Odpowiedzi 252328 Odsłony Ostatni post autor: Caliope 23 lip 2022, 20:32 613 Odpowiedzi 132582 Odsłony Ostatni post autor: Caliope 20 lip 2022, 12:34 8 Odpowiedzi 1423 Odsłony Ostatni post autor: man_36 20 lip 2022, 0:15 3 Odpowiedzi 495 Odsłony Ostatni post autor: Caliope 15 lip 2022, 16:29 1553 Odpowiedzi 286467 Odsłony Ostatni post autor: Ruta 08 lip 2022, 23:20 1 Odpowiedzi 523 Odsłony Ostatni post autor: Caliope 06 lip 2022, 10:05 25 Odpowiedzi 3711 Odsłony Ostatni post autor: Lawendowa 05 lip 2022, 21:36 8 Odpowiedzi 1170 Odsłony Ostatni post autor: Niesakramentalny3 04 lip 2022, 15:42 19 Odpowiedzi 2918 Odsłony Ostatni post autor: Bławatek 03 lip 2022, 19:02 4 Odpowiedzi 1133 Odsłony Ostatni post autor: Nirwanna 29 cze 2022, 6:49 10 Odpowiedzi 1233 Odsłony Ostatni post autor: Martita 28 cze 2022, 20:21 213 Odpowiedzi 27254 Odsłony Ostatni post autor: ozeasz 23 cze 2022, 0:38 721 Odpowiedzi 244111 Odsłony Ostatni post autor: Bławatek 20 cze 2022, 15:26 24 Odpowiedzi 2980 Odsłony Ostatni post autor: Niesakramentalny3 20 cze 2022, 10:48 6 Odpowiedzi 1568 Odsłony Ostatni post autor: Kwiatosława 15 cze 2022, 21:14 6 Odpowiedzi 901 Odsłony Ostatni post autor: Pantop 15 cze 2022, 11:26 244 Odpowiedzi 24905 Odsłony Ostatni post autor: Caliope 14 cze 2022, 14:19 Kto jest online Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 18 gości Twoje uprawnienia na tym forum Nie możesz tworzyć nowych tematówNie możesz odpowiadać w tematachNie możesz zmieniać swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników Jak mówi, miała szczęście, bo trafiła na poukładanego faceta, który w trzy lata po rozwodzie i jednym związku "na otarcie łez", wiedział już, czego szuka. Życie po rozwodzie stwarza mnóstwo problemów, często nieoczekiwanych, których nie sposób było przewidzieć. Prezentujemy szereg artykułów, których celem jest pomóc ci na tej... nowej drodze życia. Bo, co prawda brzmi to jak ponury żart, to jednak prawda. To rzeczywiście nowa droga życia. Jeśli czytasz ten artykuł to pewnie już na tej drodze jesteś. Żebyś nie zabłądził po nieznanym dotąd terenie, dajemy ci ten "przewodnik". Znajdź interesujący cię artykuł, który może przynieść rozwiązanie nurtującego cię dylematu, czy nawet problemu, którego nawet nie podejrzewałeś. ARTYKUŁY Decyzje po decyzji Decyzje przejściowe Potrzebna pomoc prawna? Rozwód, a dziecko Opieka nad dziećmi Przedrozwodowe negocjacje Jak ocalić stare przyjaźnie Jak mówić o rozwodzie Kontakty z byłym małżonkiem Przeprowadzka po rozstaniu Urządzić się po rozwodzie Rozwód, a Kościół Poniżej publikujemy pierwszy z artykułów. Więcej na temat problematyki "rozwód i separacja", także w kwestiach prawnych, w odpowiedniej zakładce po prawej. Jak ocalić stare przyjaźnie Musisz wiedzieć, ze rozwód to nie tylko problem małżonków, ale też i ich otoczenia, które często nie wie jak ma się zachować w tej sytuacji. Wiemy jak nasze otoczenie wpływa na nasze samopoczucie i życie, szczególnie po rozwodzie. Znajomym, rodzinie i współpracownikom trzeba także powiedzieć, czego od nich oczekujesz - w przeciwnym razie nie będą wiedzieli. Przyjaciele potrafią pomóc żyć po rozwodzie Na ogół będziesz chciał, by wszystko toczyło się tak jak dawniej. Wyrazisz w ten sposób nadzieję, że sytuacja ta nie wpłynie na stosunki między wami. Czasem jednak zechcesz poprosić o coś więcej. To także jest całkiem dopuszczalne i bardzo często bywa bardzo dobrym rozwiązaniem. Możesz poprosić jednego czy więcej ze swoich przyjaciół, by gotowi byli porozmawiać z tobą jak żyć po rozwodzie. Możesz dać do zrozumienia osobom szczególnie ci bliskim, że jesteś czasem osamotniony i chciałbyś do nich zadzwonić częściej niż dawniej lub wpadać od czasu do czasu w odwiedziny. Możesz poprosić jedną osobę lub kilka, by przez jakiś czas pomogły ci w jakiejś dziedzinie twojego samotnego życia po rozwodzie, z którą niezbyt dobrze sobie radzisz, lub ułatwiły ci znalezienie odpowiedniego towarzystwa płci przeciwnej. W granicach rozsądku wszelkie takie prośby są uprawnione i nie wahaj się z nimi zwracać. Ludzie często chcą pomagać tym, którzy przechodzą głęboki kryzys i nie wiedzą jak żyć. Rozstanie i rozwód na pewno się do takiej sytuacji zaliczają i masz pełne prawo w tym czasie "odcinać kupony" z przyjaźni. Nie zdziw się jednak, jeżeli okaże się, że na niektórych znajomych, wbrew oczekiwaniom, nie możesz liczyć. Przyjaciele i rodzina nie w każdej sytuacji pomagają, cóż nowego? Twoi znajomi być może widzą, że nie tylko ty musisz żyć po rozwodzie Część twoich bliskich z radością przyjmie częstsze spotkania, inni natomiast stwierdzą, że kolidują one z realizacją ich własnych potrzeb, dla nich po prostu ważniejszych. Jeżeli zarówno ty, jak i twój partner - z którym się właśnie rozstałeś - macie podobne oczekiwania wobec tych samych przyjaciół lub członków rodziny, mogą się oni poczuć przeciążeni i nie móc tym wymaganiom sprostać. Co więcej, ci, którzy pragną pozostać w dobrych stosunkach z obojgiem z was po rozwodzie, niechętnie oczywiście będą wysłuchiwać twoich oskarżeń na temat byłego partnera. Nie chcą oni trzymać niczyjej strony, ani nawet stwarzać takich pozorów, w obawie przed utratą przyjaźni twojego byłego partnera. Zdają sobie bowiem sprawę, że możecie jeszcze żyć razem. Jeżeli przedtem będziesz oczerniał w ich oczach partnera, mogą w przyszłości powstać w waszej przyjaźni napięcia. Bywa, że po prostu nie chcą znaleźć się między młotem i kowadłem. Jeżeli omówisz te obawy z przyjaciółmi, i z góry im pozwolisz na to, by nie brali niczyjej strony, oraz poprosisz, by przerwali ci, gdybyś się zagalopował, poczują często ulgę. Co umożliwi im nieskrępowany kontakt zarówno z tobą, jak i twoim byłym partnerem. Nie wszyscy zaakceptują twoją decyzję i musisz z tym żyć To, że rodzina i przyjaciele nie zawsze spełniają twoje oczekiwania lub wymagania, nie wynika na ogół z odrzucenia ciebie czy twego postępowania. Jeżeli jednak tak się zdarzy, spróbuj i do tego podejść filozoficznie. Prawdopodobnie po prostu twoje potrzeby nie zazębiają się w danej chwili zbytnio z potrzebami przyjaciela czy członka rodziny, będziesz więc musiał na razie polegać na innych osobach. Zdarza się, oczywiście, że rodzina lub starzy przyjaciele unikają lub jawnie odrzucają tych, którzy muszą żyć po rozwodzie, szczególnie gdy chodzi o osoby z formalnym ślubem. Często najgorzej jest właśnie z rodzicami. Ich reakcja na rozpad małżeństwa bywa nieraz wręcz histeryczna. Z czasem jednak ci sami rodzice przystosowują się do nowej rzeczywistości, jaką tworzy rozstanie i rozwód oraz inne - wzbudzające ubolewanie, ale nieuniknione - zdarzenia w życiu ich dzieci. Twoje udane życie po rozwodzie, innych może przestraszyć Trzeba sobie uzmysłowić, że możliwość rozstania stanowi problem dla każdego związku, budząc niepokój i kojarząc się z najbardziej ujemnymi stronami związków miłosnych. Rozstając się, udowadniasz twoim przyjaciołom i osobom, z którymi pozostajesz w kontakcie, że taka możliwość jest realna, że tak naprawdę każdy może żyć po rozwodzie. Jeżeli przystosujesz się dobrze do nowej sytuacji, zmiana taka staje się jeszcze bardziej realna i atrakcyjna. W efekcie, rozstając się, zagrażasz stylowi życia innych ludzi. Zagrożenie to jest prawdopodobnie największe dla tych przyjaciół, których małżeństwa są najbardziej nieudane. Z aktualnych badań wynika, że wiele współczesnych małżeństw przeżywa poważne konflikty. Dane te działają na twoją niekorzyść. Im bardziej potrafisz wykorzystać do maksimum dobre strony życia w pojedynkę, tym bardziej stanowisz zdecydowanie pozytywną, a zarazem konfliktogenną alternatywę dla nieudanego małżeństwa. Z tych powodów lepiej się powstrzymać przez roztaczaniem wizji twego szczęśliwego życia po rozwodzie przed przyjaciółmi w stanie małżeńskim, póki nie zorientujesz się, na ile są w stanie przyjąć tę dobrą nowinę. Mogą zazdrościć Ci jak się nauczyłeś żyć po rozwodzie. Twoje życie po rozwodzie może zagrażać związkom twoich znajomych Oczywiście, czasami osoba, która właśnie się rozstała, postrzegana jest jako zagrożenie w sensie jeszcze bardziej bezpośrednim. Szczególnie rozwiedzione kobiety często skarżą się, że mężatki traktują je jako realne niebezpieczeństwo dla ich małżeństw. Bo też faktycznie rozwódka nierzadko spotyka się z propozycjami seksualnymi ze strony męża przyjaciółki. Co z tym wszystkim począć? Możesz po prostu machnąć ręką na takie nielojalne i bezmyślne przyjaciółki. Jeżeli natomiast jesteś osobą bardziej litościwą możesz próbować rozumieć takie zachowanie i - w rozsądnych granicach - starać się utrzymać przyjaźń po rozwodzie. Zdawszy sobie sprawę z ludzkich słabości, łatwiej ci będzie zrozumieć, że takie zachowanie wynika z ich własnych potrzeb i światopoglądu. To, co tobie może się wydawać odrzuceniem lub niską oceną ciebie, prawdopodobnie odzwierciedla raczej rozterki, obawy i potrzeby tych, którzy cię rozczarowują. Czasem trzeba przyjaźń osłabić, póki twoja pozycja życiowa nie stanie się mniej zagrażająca lub dopóki przyjaciele sami nie rozwiążą swoich problemów. Zapewne już nieraz ludzie cię rozczarowali, ale czy z tego powodu trzeba ich odsądzać od czci i wiary? Ważne jest, by nie przypisywać sobie winy za ich zachowanie. Przede wszystkim staraj się unikać przykrości, cenić bardziej tych przyjaciół, którzy cię nie opuścili, i poszukiwać nowych znajomych, którzy zrozumieją, że nie jest łatwo żyć po rozwodzie Przemysław Mocarski i Tomasz Czyżewski Jak żyć po rozwodzie? Nie umiem żyć po rozwodzie. To zdanie często wypowiadają moi pacjenci, którzy czują się przytłoczeni rozstaniem. Kiedy kończy się coś, co z założenia miało charakteryzować się trwałością i odpornością na czynniki zewnętrzne, pojawia się rozczarowanie.
Witam wszystkich... Jestem tu po raz pierwszy... Dziś nie mam weny twórczej...ale chciałbym się czymś podzielić z wami.. Jestem już 20 dni po rozwodzie ...trwał 40minut.... za porozumieniem... I właśnie ot tak w 40 minut przekreśliłem 7 lat związku małżeńskiego..... Zacznę od początku.. całe życie robiłem wszystko by było bardzo dobrze ...aż tu wyszło że ŻONA MNIE ZDRADZIŁA.... Podejrzewałem już kiedyś coś takiego nawet mi się przyznała ale później się wyparła po roku powtórka z rozrywki..zdrada... Po tym kazałem jej złożyć papiery rozwodowe.. Jest po wszystkim a ja nie umie sobie z tym poradzić ...mimo że jestem ogolnie twardym gościem.. Na domiar tego pracowałem u teścia więc wszystko się zawaliło....Teraz po raz kolejny jestem kierownikiem dużej gastronomii i niby jest ok... Na poczatku nienawiść...straszna nienawiść ....jak mogła ,.....później juz nie a teraz to nawet myśli o pojednaniu ... mimo rozwodu... Myśli które kłebią się w głowie każdego dnia ....we śnie i w dzień.... i częściej niż okazjonalnie alkohol stany depresji... i tak to wygląda .... Jak sobie z tym poradzić ....mam "nową" kobietę ale nic do niej nie czuję tylko seks nie mógłbym jej oszukiwać więc jej powiedziałem o tym i jest ok... wspólnie spędzamy czas weekendy i w ogóle ...ale dalej myśli się kłębią i nic nie pomaga ....Jak sobie z tym wszystkim poradzić ....PISZCIE BARDZO PROSZĘ .. Weź facet se daj spokój z pojedywaniem się Żonka Cię zdradziła, wzieliście rozwód i basta. Zacznij żyć swoim życiem, nie rozmyślaj o przeszłości o tym że zmarnowałeś 7 lat (w gruncie rzeczy mógłbyś zmarować więcej więc nie ma jeszcze tragedii). Wyjdź do ludzi i daj się poznać a na pewno za jakiś czas poznasz kogoś interesującego i ciekawego. Głowa do góry, odpędzisz te chmury ^^ Alkohol nie jest dobrym towarzyszem na dłuższą metę. Jest strasznie samolubny i często "odgania" przyjaciół i bliskich od swojego partnera trudny temat... jestem chyba troche młoda (22) i mało doświadczona w TYCH sprawach.. ale fajnie ze tu napisałeś! nie zniechęciaj sie tym ze nikt nie odpisuje..jest już puźno. A na pocieszenie napisze Ci ze jest u pełno madrych kobietek kóre napewno Cię nie zawiodą, podniosa Cię na duchu.. i coś poradzą! Ja osobiście mocno! trzymam kciuki żeby Ci się ułożyło dobranoc A nie masz jakiś kumpli? Wyjdź na miasto ,żyj tak jak przed małżeństwem. Naprawdę wiem ,że jest Ci ciężko ale spróbuj iść na jakąś imprezę czy coś w tym stylu. ZACZNIJ ŻYĆ !! Przecież ona nawet pewnie o tobie nie myśli tylko jest z jakimś kochasiem. Naprawdę nie warto układać sobie życie z kimś kto będąc w związku zdradza partnera. Drogi mezczyzno! Plec nie jest wyznacznikiem slabosci. Kazdy z nas moze miec takie chwile, ktore jak sam widzisz sprzyjaja depresji i popadaniu w nalogi. Odstaw alkohol, zajmij sie innym nalogiem, znajdz hobby, to zajmie Ci troche czasu. Nie jest dziwny fakt, iz myslisz o pojednaniu. 7lat razem, po rozwodzie zupelnie inne zycie. Po co sie zwiazales z kobieta, skoro nie czujesz do niej nic? Dlaczego kreujesz siebie takiego samego jak Twoja wlasna byla zona? jej o tej sytuacji. Twoja zona tez powiedziala o zdradzie. 2. Potem w koncu sie wyprzesz? Tak jak Twoja zona. 3. Nastepnym krokiem bedzie powrot do bylej zony? Tak jak Twoja zona powrocila do kroku nr 1. Robisz praktycznie ten sam blad co byla zona, tylko w innym odzwierciedleniu. Skoro sie z nia zwiazales, to jednak musiales cokolwiek do niej poczuc, z pierwsza lepsza przeciez nie uklada sie zwiazku. To nie jest tak, ze za zdrade trzeba nienawidziec, choc tak zwykle reagujemy. Trzeba dziekowac, ze w koncu sie uwolnilismy od kogos, kto tak bardzo nas ranil. Bylbys masochista gdybys wrocil. Malo Ci dwoch zdrad? Czy ta kobieta, z ktora jestes nie zasluguje na szczescie u Twego boku? Do uczuc nikogo nie zmusisz, mimo wszystko im dluzej z kims jestes, tym bardziej sie przywiazujesz i jednak rodza sie uczucia. Powinienes o tym wiedziec, skoro byles 7lat w zwiazku. Przypominasz mi troche Barbare z "Nocy i dni". Jest z jednym, ale marzy o drugim, choc na koncu okazuje sie, ze byla szczesliwa z tym jednym. mialam podobna szczescie ja "stracilam"tylko 3 wiesz co?nie moge nazwac ich straconym po rozstaniu stalam sie o wiele madrzejsza i duzo sie nauczylam i wiem,ze nie warto nawet myslec o osobie,ktora Cie tak zasade,ze jesli ktos mnie tak zranil i zostawil,to musi byc frajerem,wiec nie warto plakac za kims jak Ty jednak mialam mysli"niech tylko wroci do mnie...wszystko mu wybacze".teraz wiem,ze powrot bylby najwiekszym bledem mojego mi wtedy bardzo zle i czulam sie samotna,ale minal pewnien czas i wszystko zaczelo sie rozne etapy tak jak gleboka nienawisc,potem tesknote i poczucie,ze "taka milosc"juz nigdy mnie nie teraz wiem,ze tamto co bylo,bylo niczym w porownaniu z tym co mam jestem teraz w idealnym zwiazku z idealnym mezczyzna i jestem najszczesliwsza osoba na wiem,ze Tobie po pewnym czasie tez sie pamietaj nie pospieszaj tego co swoje musisz Ci powodzenia,bo wiem,ze potrafisz to sobie ulozyc-kazdy potrafi,tylko musi sie wiec powodzenia Ja także jestem jeszcze młoda, rozwodu na szczęście jeszcze nie przeżyłam, ale byłam w toksycznym związku, z którego się całe szczęście uwolniłam. Ale widzę to dopiero dzisiaj. A wtedy....Byłam z człowiekiem tak naprawdę nic nie wartym, który mnie krzywdził i traktował jak przedmiot. Dawałam mu wiele szans, za każdym razem z nadzieją i wiarą, że się zmieni. A potem znowu to samo. Mimo że mnie krzywdził, chciałam do niego wrócić. Nie widziałam(!), co tak naprawdę się działo. Byłam zaślepiona. Gdyby nie przyjaciele.....pewnie nadal bym w nim tkwiła. Z perspektywy czasu dopiero zobaczyłam co to był za człowiek i jaki toksyczny był ten związek. I codziennie dziękuję Bogu(!), że udało mi się z tego wyplątać, że zaczęłam nowe życie, znalazłam pasję, cieszę się życiem, czuję że żyję! I staram się doceniać każdą chwilę. Chciałabym pomóc, ale nie ma na to recepty, gotowego rozwiązania. Wiem, że to bardzo trudne. Na wszystko trzeba czasu. Ja potrzebowałam wielu miesięcy, żeby dojść do siebie. To co mi pomogło i mam nadzieję, że pomoże Tobie to to, że starałam spojrzeć się na to z boku. Spójrz z boku. Wyobraź sobie małżeństwo - obce małżeństwo i sytuację, jaka Was/Ciebie spotkała. Jak zachowuje się żona. Co o niej pomyślisz? Co pomyślisz o tym mężczyźnie? Co byś mu doradził? Co myślisz o całej sytuacji? Druga sprawa - myślę że znienawidzić jest najłatwiej. Wiem, mało to budujące. Ale nienawiść daje mnóstwo siły! A jej teraz potrzebujesz. Trzy - znajdź jakąś swoją pasję, hobby, coś czemu będziesz mógł się oddać, coś co Cię pochłonie. Mi to bardzo pomogło. Jeśli mimo to nie będziesz mógł sobie poradzić, ja bym pomyślała o kontakcie z psychologiem Mam nadzieję, że chociaż troszkę udało mi się pomóc. Pozdrawiam i życzę dużo SIŁY!!!! Ja też jestem młoda (21 lat).Mam za sobą i też przed sobą jeden poważny z kimś przez 3 lata,miłość wielka,jednak jeśli o uczucie się nie dba ono przygasa,rozdzielili nas rodzice mojego tolerowali mnie,twierdząc,że jestem zbyt atrakcyjna i zostawię ich syna prędzej czy później,dlatego robili wszystko abyśmy się nawet razem,ale nie mieliśmy życia i poddałam się,była to walka z zawalił studia,załamał się,bo naprawdę bardzo mnie się podniosłam i poszłam międzyczasie kogoś poznałam,kogoś za kim świata nie chciałam słyszeć o powrocie do pierwszej miłości,nie mogłam patrzeć na niego,za to,że pozwolił na to wszystko ze strony jego rodziców,ale nie mogłam kazać mu wybierać między sobą a jego rodzicami,w końcu nie byliśmy starał się mnie odzyskać,jednak nie pewnym czasie chłopak z którym byłam mnie słowa wyjaśnienia,bez słowa prostu zostawił mnie,bo wydawało mu się,że ja dla niego próbowałam zmienić miasto w którym studiowałam,wszystko. Oczywiście duma nie pozwalała mi zadzwonić do swojej pierwszej miłości a przede wszystkim do osoby,która zawsze starała się mnie chronić,której nie zawsze to wychodziło,ale zawsze była moim to moja mama,patrząc na to wszystko po prostu się o mnie bała i to ona roku rozłąki dziś jesteśmy dalej razem,wiele nas to nauczyło,przede wszystkim tym roku się zaręczamy,po studiach ślub. Swoje wiem na pewno,że nie warto palić za sobą mostów i skoro się naprawdę kochaliście to miłość przetrwa jednej strony przegrałeś walkę,ale może z drugiej strony ją nic nie jest jeszcze stracone?Pamiętaj póki świeci słońce zawsze jest nadzieja,nigdy nie jest za późno aby wszystko naprawić i zacząć od tylko wystarczy Ci siły do tego aby walczyć? Moi rodzice też zastanawiają się nad rozwodem, po 27 latach małżeństwa,od stycznia 2009 nie mieszkają razem. Mój ojciec też zdradzał mamę-od jakiś 15 lat.(ja mam niecałe 16) W sumie ona o tym wiedziała,czy tam miała jakieś podejrzenia,ale wygodniej jej było z dobrze zarabiającym mężem,w dużym pięknym domu,a nie tak jak teraz w bloku. Pewnie dalej żyli by razem gdyby nie ja i moje zdrowie-zaczęła się depresja, nerwica,problemy w szkole.. Wszyscy doradzali separację i tak się też stało. Ale wracając do Twojego przypadku- jeżeli raz czy więcej pojawiła się zdrada to już zawsze będzie się pojawiać.. Więc życie "razem" i męczenie się nie ma wg mnie sensu. Trzeba wybrać mniejsze zło. Ciężko cokolwiek powiedzieć, bo takie sytuacje bolą bardzo, hmm.. Dziękuję wam wszystkim za bardzo mądre i pomimo wieku niektórych was pań batdzo trafne rady.. Właśnie wrociłem z pracy.. Jutro postaram się więcej odp. na poszczególne posty Ale i tak bardzo dziękuję nie myslałem że będzie w was tyle zrozumienia .. Masz racje ..ale ja nie mam zamiaru się pojednywać !!! Nigdy!!! Chcę żeby tylko wszyscy mnie utwierdzali w tym przekonaniu ze nie choc i tak wierzę w swoj rozsadek . Dzięki Cytatadzia21 trudny temat... jestem chyba troche młoda (22) i mało doświadczona w TYCH sprawach.. ale fajnie ze tu napisałeś! nie zniechęciaj sie tym ze nikt nie odpisuje..jest już puźno. A na pocieszenie napisze Ci ze jest u pełno madrych kobietek kóre napewno Cię nie zawiodą, podniosa Cię na duchu.. i coś poradzą! Ja osobiście mocno! trzymam kciuki żeby Ci się ułożyło dobranoc Dziękuje za słowa otuchy póki co jeszcze nie jest dobrze ale od dłuższegho czasu przelewam to wszystko na fora i jest mi z tym lepiej NIGDZIE NIE DOSTAŁEM TYLE RAD I ODPOWIEDZI NA TEN TEMAT CO TU !!! DZIĘKUJE BARDZO Cytatproblemowa15 A nie masz jakiś kumpli? Wyjdź na miasto ,żyj tak jak przed małżeństwem. Naprawdę wiem ,że jest Ci ciężko ale spróbuj iść na jakąś imprezę czy coś w tym stylu. ZACZNIJ ŻYĆ !! Przecież ona nawet pewnie o tobie nie myśli tylko jest z jakimś kochasiem. Naprawdę nie warto układać sobie życie z kimś kto będąc w związku zdradza partnera Właśnie teraz to robię !!! Ale nie powiem żeby to jakos bardzo pomagało!!! Ale fakt nie mam zamiaru układać sobie z nią juz NIGDY chocby minuty zycia !!! A ja mam nadzieje ze ona mysli....i choć raz pomyśli i pożałuje .... Cytatmeow-meow Drogi mezczyzno! Plec nie jest wyznacznikiem slabosci. Kazdy z nas moze miec takie chwile, ktore jak sam widzisz sprzyjaja depresji i popadaniu w nalogi. Odstaw alkohol, zajmij sie innym nalogiem, znajdz hobby, to zajmie Ci troche czasu. Nie jest dziwny fakt, iz myslisz o pojednaniu. 7lat razem, po rozwodzie zupelnie inne zycie. Po co sie zwiazales z kobieta, skoro nie czujesz do niej nic? Dlaczego kreujesz siebie takiego samego jak Twoja wlasna byla zona? jej o tej sytuacji. Twoja zona tez powiedziala o zdradzie. 2. Potem w koncu sie wyprzesz? Tak jak Twoja zona. 3. Nastepnym krokiem bedzie powrot do bylej zony? Tak jak Twoja zona powrocila do kroku nr 1. Robisz praktycznie ten sam blad co byla zona, tylko w innym odzwierciedleniu. Skoro sie z nia zwiazales, to jednak musiales cokolwiek do niej poczuc, z pierwsza lepsza przeciez nie uklada sie zwiazku. To nie jest tak, ze za zdrade trzeba nienawidziec, choc tak zwykle reagujemy. Trzeba dziekowac, ze w koncu sie uwolnilismy od kogos, kto tak bardzo nas ranil. Bylbys masochista gdybys wrocil. Malo Ci dwoch zdrad? Czy ta kobieta, z ktora jestes nie zasluguje na szczescie u Twego boku? Do uczuc nikogo nie zmusisz, mimo wszystko im dluzej z kims jestes, tym bardziej sie przywiazujesz i jednak rodza sie uczucia. Powinienes o tym wiedziec, skoro byles 7lat w zwiazku. Przypominasz mi troche Barbare z "Nocy i dni". Jest z jednym, ale marzy o drugim, choc na koncu okazuje sie, ze byla szczesliwa z tym jednym. Nie patrzyłem na to w ten sposób/...... Cos w tym jest Wiem ze uczucia mogły by przyjść ale ja nie wiem kiedy to ona chciałaby szybciej . Fakt jest bardzo ładna ale to nie wszystko... na dodatek na wszystkie kobiety patrzę jeszcze [przez pryzmat tamtej!!! Jakas porazka ...... A wstyd teraz juz się przyznawać ale z "tamta " byłem szcześliwy to była jak ja myslalem jedyna ...... "az do smierci""" Cytatmiczipiczi mialam podobna szczescie ja "stracilam"tylko 3 wiesz co?nie moge nazwac ich straconym po rozstaniu stalam sie o wiele madrzejsza i duzo sie nauczylam i wiem,ze nie warto nawet myslec o osobie,ktora Cie tak zasade,ze jesli ktos mnie tak zranil i zostawil,to musi byc frajerem,wiec nie warto plakac za kims jak Ty jednak mialam mysli"niech tylko wroci do mnie...wszystko mu wybacze".teraz wiem,ze powrot bylby najwiekszym bledem mojego mi wtedy bardzo zle i czulam sie samotna,ale minal pewnien czas i wszystko zaczelo sie rozne etapy tak jak gleboka nienawisc,potem tesknote i poczucie,ze "taka milosc"juz nigdy mnie nie teraz wiem,ze tamto co bylo,bylo niczym w porownaniu z tym co mam jestem teraz w idealnym zwiazku z idealnym mezczyzna i jestem najszczesliwsza osoba na wiem,ze Tobie po pewnym czasie tez sie pamietaj nie pospieszaj tego co swoje musisz Ci powodzenia,bo wiem,ze potrafisz to sobie ulozyc-kazdy potrafi,tylko musi sie wiec powodzenia Liczę że tak będzie jedno tylko jest straszne że moja córunia Marysia , jest też jej córka i zawsze cos będzie mnie z nia łączyc..... Czekam na ten czas ...świety czas.... czas spokoju nowego uczucia ...uczucia w które na chwile obecna nie wierze.. Mam nadzieje że kiedys zaczne ...tj Ty..... CytatAngelOfTheNight Ja także jestem jeszcze młoda, rozwodu na szczęście jeszcze nie przeżyłam, ale byłam w toksycznym związku, z którego się całe szczęście uwolniłam. Ale widzę to dopiero dzisiaj. A wtedy....Byłam z człowiekiem tak naprawdę nic nie wartym, który mnie krzywdził i traktował jak przedmiot. Dawałam mu wiele szans, za każdym razem z nadzieją i wiarą, że się zmieni. A potem znowu to samo. Mimo że mnie krzywdził, chciałam do niego wrócić. Nie widziałam(!), co tak naprawdę się działo. Byłam zaślepiona. Gdyby nie przyjaciele.....pewnie nadal bym w nim tkwiła. Z perspektywy czasu dopiero zobaczyłam co to był za człowiek i jaki toksyczny był ten związek. I codziennie dziękuję Bogu(!), że udało mi się z tego wyplątać, że zaczęłam nowe życie, znalazłam pasję, cieszę się życiem, czuję że żyję! I staram się doceniać każdą chwilę. Chciałabym pomóc, ale nie ma na to recepty, gotowego rozwiązania. Wiem, że to bardzo trudne. Na wszystko trzeba czasu. Ja potrzebowałam wielu miesięcy, żeby dojść do siebie. To co mi pomogło i mam nadzieję, że pomoże Tobie to to, że starałam spojrzeć się na to z boku. Spójrz z boku. Wyobraź sobie małżeństwo - obce małżeństwo i sytuację, jaka Was/Ciebie spotkała. Jak zachowuje się żona. Co o niej pomyślisz? Co pomyślisz o tym mężczyźnie? Co byś mu doradził? Co myślisz o całej sytuacji? Druga sprawa - myślę że znienawidzić jest najłatwiej. Wiem, mało to budujące. Ale nienawiść daje mnóstwo siły! A jej teraz potrzebujesz. Trzy - znajdź jakąś swoją pasję, hobby, coś czemu będziesz mógł się oddać, coś co Cię pochłonie. Mi to bardzo pomogło. Jeśli mimo to nie będziesz mógł sobie poradzić, ja bym pomyślała o kontakcie z psychologiem Mam nadzieję, że chociaż troszkę udało mi się pomóc. Pozdrawiam i życzę dużo SIŁY!!!! Każda madra rada jest cenna i bardzo pomaga !!! Dziękuję Ja tak szybko sie nie uwolnie ...Mamy razem córeczkę ktora kocham ponad zycie.. Nienawiśc nie wiem co czuje . Raz nienawisc raz zal i tak co jakis czas co innego.. nie wiem sam co mysleć obwiniam siebie ze to moja wina , ze za bardzo chcialem by bylo dobrze .. Pasja ...teraz bardzo chce isc na sporty walki , zawsze lubilem sparingi troche boksowac dziekuje z a zyczenia Cytatecri16 Moi rodzice też zastanawiają się nad rozwodem, po 27 latach małżeństwa,od stycznia 2009 nie mieszkają razem. Mój ojciec też zdradzał mamę-od jakiś 15 lat.(ja mam niecałe 16) W sumie ona o tym wiedziała,czy tam miała jakieś podejrzenia,ale wygodniej jej było z dobrze zarabiającym mężem,w dużym pięknym domu,a nie tak jak teraz w bloku. Pewnie dalej żyli by razem gdyby nie ja i moje zdrowie-zaczęła się depresja, nerwica,problemy w szkole.. Wszyscy doradzali separację i tak się też stało. Ale wracając do Twojego przypadku- jeżeli raz czy więcej pojawiła się zdrada to już zawsze będzie się pojawiać.. Więc życie "razem" i męczenie się nie ma wg mnie sensu. Trzeba wybrać mniejsze zło. Współczuję i podziwiam dorosłość .. Też tak myślałem i mysle .. Niestety najgorsza prawdziwa prawde potwierdza taka sama sytuacja w zyciu innego człowieka .... To przykre że los nas tak doswiadcza .. Jak czytam toja wypowiedz zastanawiam co powie moja coreczka za dziesiec lat(bedzie miala tyle co ty ) Dzieki CytatBizuTiruRiru chyba fajny z Ciebie facet szkoda tylko ze tak kiepsko trafiłes z Ci współczuje,ale nie nastawiaj sie na " juz nigdy sie nie zaangazuje" bo jeszcze wiele przed Toba i nie spoj sobnie zycia prze taka małpe. napewno znajdzie kobieta która doceni takiego fajnego,wrazliwego faceta i trzymaj leczy rany Wiesz myślałem że na cudowna.....jedyna ...niepowtarzalna ....zjawiskowa....Z jednej strony jestem bardzo wrazliwy uczuciowy fakt ciezko sie przyznac ale wyplakac tez sie musialem kiedys nawet przy niej... Z drugiej strony nie mam zadnego hamulca jesli na imprezie zaczepia mnie nawalony gość ...dostaje w głowe od razu.. Nie wiem czy to nie moja wina ze chciałem za badzo zeby bylo dobrze zeby rodzina byla rodzina zeby było tak zawsze////////////// Zmieniany 2 raz(y). Ostatnia zmiana 2010-07-27 17:47 przez Barthez27. Poznałam kiedyś fantastycznego człowieka, długo pisaliśmy ze sobą... mówił o "byłej dziewczynie", kiedy nasze znajomości się zacieśniły powiedział mi że mówiąc o dziewczynie miał na myśli żonę, byłą żonę. Jego opowieść wstrząsneła mną. Wzieli ślub ze względu na dziecko, po 5 latach rozwiedli się. Ona go zdradzała. Jego historia to prawdziwa kopia Twojej. Szalał z rozpaczy, miał życie ułożone pod nią i dziecko. Nagle wszystko zgineło, wtedy popełnił błąd. Poszedł do niej i chciał być z nią mimo rozwodu, przeżyli fantastyczny weekend, a po nim kolejne upokorzenie... Wyrzuciała go bo w poniedziałek miała "gościa". Rozstania są trudne, ale powroty są najgłupszą rzeczą! Nigdy nie zapomni się o przeszłości, zawsze żyje się w przeświadczeniu że ona znowu zdradzi... Poradzisz sobie, masz prace! Zajmnij się nią i swoim życiem. Wyznacz sobie cele, co chciałbyś teraz robić I dąż do nich, małymi kroczkami Musisz się uodpornić, wzieliście rozwód więc zrozumiałeś że nie chcesz tak żyć, nie brnij w to dalej, oderwij się od tego życia i żyj tak jak naprawdę byś chciał. Po paru latach była żona mojego, już teraz przyjaciela, chciała wrócić do niego... nie zgodził się. Wybaczenie to co innego niż powrót do takiego samego życia... Można przebaczyć wszystko, ale nie można godzić się na życie którego nie chcemy i nie mamy zamiaru tolerować. Nie bój się samotności, nie błagaj ani nie daj się sam ubłagać na powrót. Wszystko jest lepsze od życia w kłamstwach! Wszyskto wymaga czasu, jak jakaś koleżanka tu już napisała, trzeba swoje przecierpieć... Potraktuj to jak doświadczenie, szkołę życia. Więcej nie wrócisz do takiego życia, przecież stać Cię na lepsze) Dam Ci jedną radę. Po tych doświadczeniach możesz podejrzewać że "normalnych" kobiet już nie ma, nie oceniaj tak wszystkich, nie bądź podejrzliwy. I lepiej było by dla Ciebie żebyś zerwał związek w którym jesteś teraz. Ta kobieta jest dla Ciebie [jak to mówi mój przyjaciel] - Aspiryną... Ona też ma uczucia i nawet jeśli godzi się na taki związek to nie znaczy że łatwo jej to przychodzi. Może ma nadzieje że ją pokochasz, a jeśli nawet się tak by stało to ciekawe czy uwierzy w prawdziwość Twoich uczuć. Niech nie wiarze was przyzwyczajenie albo to że "nie mam innej to będę z nią". Postaw lepiej na przyjaciół, wychodz do ludzi a randki jak narazie sobie podaruj. Wpadasz z jednych kłopotów w drugie, w takiej sytuacji jest ciężko ocenić co dla nas jest dobre. Bycie z inną kobieta blisko to coś dobrego na krótką mete...Wybacz byłej żonie co zrobiła, przestań myśleć o życiu z nią, wtedy weź się za nowy związek. Powodzenia!! Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2010-07-27 17:52 przez stopshop. idż do psychologa może łatwiej będzie Ci sie podnieść po tym wszystkim Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum..